361."Listy to sens mojego życia", czyli "Korespondentka" Virginia Evans

Zapraszam Was na recenzję przedpremierową "Korespondentki" Virginii Evans. Premiera już w najbliższą środę, 11 marca!



"Korespondentka" to powieść epistolarna, dość rzadki współcześnie gatunek. Jej główną bohaterką jest Sybil van Antwerp, siedemdziesięciokilkulatka, dla której pisanie listów jest sposobem na życie. Sybil pisze nie tylko do rodziny i znajomych, ale też w sprawach związanych z różnymi usługami, do autorów ze swoimi opiniami na temat ich książek, do gazet, żeby wyrazić swoje zdanie na temat artykułów w nich zamieszczanych, czy nawet do znanych postaci, jak George Lucas. Nie boi się opisywać tego, co jej się nie podoba, co ją boli, co jej dolega, choć nie każdemu wyznaje całą prawdę. Ma swoje kamienie – tajemnice, które powierza nielicznym.

Sama Sybil, tytułowa korespondentka, przyznaje, że listy to sens jej życia. Powiedziałabym też, że to dla niej forma terapii, radzenia sobie z rzeczywistością, zwłaszcza tą trudną, która czasem przygniata, ale też, jak sama napisała w którymś z listów: coś, co pozostanie po niej, uczyni ją w pewien sposób nieśmiertelną. Poznawanie bohaterki przez pryzmat listów, które sama napisała, ale też które otrzymała, jest takim łączeniem faktów ze skrawków, ze wspomnień, niedopowiedzeń i tego, co pozwala sobie zdradzić swoim odbiorcom. Jest w tej korespondencji intymność, odsłanianie się przed innymi, w końcu, jak gdzieś sama bohaterka, często łatwiej jest napisać niż powiedzieć, choćby przeprosiny, czy jakieś wyznanie. Można powiedzieć, że niczym detektywi poszukujemy prawdy o Sybil między słowami – jej, ale też innych, którzy do niej piszą. A ta prawda czasami okazuje się niełatwa, wręcz bolesna. 

Obraz głównej bohaterki, jaki wyłania się z jej korespondencji, jest bardzo rozbudowany. Widzimy, że Sybil, jako była prawniczka, kobieta, która musiała się przebić w męskim środowisku, jest twarda, stanowcza, zasadnicza, czasem nawet zimna. Ale możemy też poznać tę jej część życia, którą ukrywa głęboko przed światem: jej żałobę, żal, samotność, lęki, to, że nie zawsze postępuje tak, jak powinna. Można wyczytać między wierszami, jak się czasem miota między powinnością a tym, co ma w sobie, a także poznać jej stosunek do innych. 

"Czyż nie ma czegoś cudownego w tym, że historia naszego życia została w jakiś sposób zachowana, że pewnego dnia ten właśnie list może mieć dla kogoś znaczenie, choćby najmniejsze?"

Tak sobie pomyślałam przy okazji lektury, że jaka to szkoda, że zanika sztuka pisania listów. Obecnie nawet e-maile wysyła się rzadko, dominują wiadomości głosowe czy te wysyłane w komunikatorach internetowych. Jak wspomniała Sybil: "słowa, zwłaszcza te napisane, są nieśmiertelne". Ile takich nieśmiertelnych słów po sobie zostawimy? Ile naszych wiadomości to słowa warte zapamiętania? Główna bohaterka tej książki wspomina też, że pisanie listów wymaga czasu, zastanowienia się. Tego, czego brak w obecnych czasach. Wszystko jest szybkie, komunikacja też taka musi być. Ale brakuje w niej zatrzymania się, pomyślenia o sensie tego, co chcemy przekazać, o osobie, z którą chcemy się podzielić swoimi słowami. 

W "Korespondentce" znajdziemy całe spektrum emocji, ta powieść ma w sobie wiele uroku i humoru, są w niej codzienne, czasem zabawne zdarzenia, są bolesne wspomnienia i trudne sytuacje, a do tego chwilami cięty język Sybil. Autorka bezbłędnie balansuje różne rodzaje korespondencji, przeplatając te bardzo prywatne wiadomości, zawierające intymne zwierzenia, z mailami do obsługi klienta, niektórymi dość bezpośrednimi, a przy tym nawet nieco zabawnymi. Bardzo dobrze się czyta tę opowieść, kolejne listy, krótsze i dłuższe, te bardziej osobiste i te urzędowe, zagłębiają czytelnika coraz bardziej w historię. Czasem można się przy niej uśmiechnąć a nawet zaśmiać, czasem wzruszyć, a nawet chwilami poczuć pewne zaniepokojenie wraz z bohaterką. Bardzo, bardzo polecam Wam tę książkę, zapewni Wam nie tylko ogrom emocji, ale też skłoni do przemyśleń, o tym, co warto po sobie pozostawić…

tytuł: Korespondentka
tytuł oryginału: The Correspondent
autor: Virginia Evans
tłumacz: Katarzyna Bażyńska-Chojnacka
data wydania: 11 marca 2026 r.
wydawca: Wydawnictwo FILIA/Filia Literacka
liczba stron: 344
kategoria: literatura piękna

Recenzja we współpracy z Wydawnictwem.

Komentarze

  1. Jak ja się cieszę, że mam tę książkę na swojej półce. Niebawem będę ją czytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zatrzymałam się przy Twoich słowach o tym, ile po nas zostanie w dobie szybkich wiadomości głosowych. To prawda, że w listach była jakaś niesamowita uważność, której dzisiaj nam brakuje. Bardzo zachęciłaś mnie do tej lektury, zwłaszcza tą postacią twardej prawniczki, która pod spodem chowa tyle emocji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiałam się nad tym tytułem i teraz żałuję, że się nie skusiłam :/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz i każdy głos w dyskusji.