268. W zaklętym zwierciadle wszystko widać inaczej, czyli "Zaklęte zwierciadło" Ewa Sobieniewska

O debiucie powieściowym Ewy Sobieniewskiej pisałam Wam kilka miesięcy temu (dla tych, którzy nie pamiętają, link TU). Byłam wtedy zachwycona, nie tylko samą historią dwóch ciekawych kobiet, ale i całym tłem fabularnym, klimatem, stylizacją. Tamta powieść była totalnie w moich klimatach, pozostawiła mnie jednak z pewnym niedosytem... Na szczęście niedawno, bo 8 listopada, ukazała się druga książka autorki, rozwijająca historię rodzinną Wiktorii ze "Srebrnego wrzeciona". I dziś chciałabym napisać kilka słów o "Zaklętym zwierciadle". Wybaczcie mi, ale będą tu zachwyty ;). Zapraszam na ostatnią recenzję w tym roku.


 

Eufrozyna Bilińska to piękna, choć zubożała szlachcianka, która zakochała się po raz pierwszy ze wzajemnością. Niestety, rodzice chcą żeby wyszła za bogatego, starszego od niej właściciela ziemskiego, byłego powstańca. Kobieta staje przed trudnym wyborem, którego skutki zaważą na życiu wielu osób. Eliza Ruczyńska jest już z kolei oficjalnie zaręczona z wybranym przez rodziców kandydatem, kiedy na jej drodze staje pewien Rosjanin, który zmienia jej spojrzenie. Podążając za miłością, dziewczyna poświęci wiele, czy jednak doświadczy szczęścia?

Kolejny raz autorka pochyla się nad trudnym losem XIX-wiecznych kobiet, wybierając na główne bohaterki dwie bardzo interesujące młode kobiety, na swój sposób silne postacie, których zmagania i losy przedstawia naprzemiennie. Pierwsza jest Eufrozyna, matka Wiktorii, znanej czytelnikom ze "Srebrnego wrzeciona". Możemy poznać lepiej jej historię, dowiedzieć się o niej więcej i przede wszystkim - zrozumieć jej postępowanie względem córki. A nie będzie to łatwe, zważywszy na to, że jej wybory nie zawsze są obiektywnie dobre, a sytuacje, przed jakimi staje, często bywają wręcz nie do rozwiązania. Jej postać jest bardzo ludzka, życiowa, często kieruje się emocjami, uczuciami, czasami pozwala jednak dojść do głosu rozumowi. Jako zubożała szlachcianka już na starcie i nie ze swojej winy ma trudniej, wydaje się jednak, że jej niezwykła uroda może przydać się do ustawienia sobie życia. Problem pojawia się, kiedy zakochuje się w nieodpowiednim mężczyźnie.

Eliza, druga z głównych bohaterek, choć nie pochodzi ze zubożałej rodziny, nie ma wcale łatwiejszego życia. Jej losy są równie skomplikowane jak historia Eufrozyny, ona też staje przed dylematami i stara się radzić z tym, co zsyła los. Ona również zakochuje się w mężczyźnie, który nie jest mile widziany przez jej rodziców, ba, przez większość rodaków, bo to Rosjanin, zaborca, ktoś, na kogo nie powinna nawet patrzeć. Tymczasem ona nie tylko zrywa zaręczyny z odpowiednim kandydatem na męża wybranym przez rodziców, ale też wychodzi za tego rosyjskiego szlachcica wywołując skandal w Wilnie. Podąża za głosem serca, jednak to dopiero początek jej historii.

Długo się łudziłam, że życiem rządzi jakiś przepis, jak w kuchni, trzeba go tylko poznać. Gdy się dołoży odpowiedni składnik, to ciasto się uda, doda się zły, to zakalec. A tymczasem okazało się, że nie ma prawidłowości: ile włożysz, tyle dostaniesz.

W recenzji poprzedniej książki wspomniałam, że niektórzy bohaterowie są zbyt czarno-biali, przy tej powieści już nie ma tego problemu. Wszystkie postacie mają ciemniejszą i jaśniejszą stronę, mają charaktery, motywacje, są bardzo życiowi, naturalni. Poza wspomnianymi wyżej, tak poprowadzonymi głównymi bohaterkami, pojawia się kilku mężczyzn, który stanowią dla nich źródło miłości, szczęścia, ale też udręki. Wracają też postacie znane z poprzedniej książki autorki, na czele z Wiktorią i jej mężem, Ksawerym Łempickim.

Mimo iż koleje życia bohaterek są pełne komplikacji, czasem wręcz tragedii, mimo melodramatycznego wydźwięku całości, powieść ta nie jest w żadnym wypadku nużąca, czy irytująca, przeciwnie, ma w sobie wiele emocji, jest dość dynamiczna i przede wszystkim, pięknie napisana. Bardzo lubię pióro autorki, jej jakże bogaty, barwny język, podoba mi się stylizacja, cała ta językowa otoczka. Przyjemnie się czyta tak starannie i kunsztownie napisaną książkę, a przy tym nie patetyczną czy barokową w stylu. Dla zilustrowania o czym mówię: 

Październik zdawał się zapomnieć, że jest miesiącem statecznym, przygotowującym ziemię na coraz chłodniejsze dni. Co prawda stroił się, jak wypadało, w złoto i purpurę, ale w ogóle nie płakał za latem, nie zawodził żałośnie deszczem i wiatrem, tylko w glorii słońca prezentował swe wdzięki.

Poza wspomnianym dopracowanym językiem, chcę też zwrócić uwagę na szczegółowość w budowaniu całego świata przedstawionego, na dbałość o zgodność historyczną, klimat epoki. Widać ogrom pracy autorki w tej kwestii, przygotowanie, nic tu nie jest potraktowane po macoszemu, a historia Eufrozyny i losy Elizy są umiejscowione w czasie bardzo zgrabnie i wzbogacone o bardzo dopasowane tło. Autorka nie zapomina o konwenansach epoki, o strojach, a przede wszystkim, o sytuacji społeczno-politycznej połowy XIX wieku.

Wbrew nieco przesłodzonej okładce, nie jest to lekka i cukierkowata opowieść. Ewa Sobieniewska porusza w niej wiele trudniejszych tematów, pokazuje ciemną stronę małżeństw epoki, opisuje związki aranżowane przez rodziny w celu poprawienia sytuacji materialnej, ale też te zawarte z miłości. Sporo uwagi poświęca przemocy, toksycznym mężczyznom, a przede wszystkim sytuacji kobiet, które jako panny musiały być poddane woli rodziców, z kolei jako żony - kaprysom mężów. Kiedy się w jakiś sposób zbuntowały, czekał ich często tragiczny los...

Po raz kolejny Ewa Sobieniewska zachwyciła mnie stworzonym przed siebie światem, wzbudziła cały ogrom emocji wobec bohaterek, pozwoliła wejść w XIX-wieczną rzeczywistość i kibicować stworzonym przez siebie postaciom w ich drodze do poznania siebie i przede wszystkim, do szczęścia. Jeśli macie chęć na poruszającą, wielowątkową opowieść, rozgrywającą się w ciekawych, choć trudnych czasach, napisaną pięknym językiem i dopracowaną pod względem tła, to bardzo polecam "Zaklęte zwierciadło"! Cieszę się, że mogę tą lekturą zakończyć rok :).

PS Po przeczytaniu epilogu mam takie przemyślenie, że chyba szykuje się ciąg dalszy... Trzymam kciuki!

tytuł: "Zaklęte zwierciadło"
autor: Ewa Sobieniewska
data wydania: 8 listopada 2023 r.
wydawca: Wydawnictwo Lira
liczba stron: 464
kategoria: powieść historyczna

Recenzja powstała we współpracy z Autorką, Ewą Sobieniewską - dziękuję serdecznie za zaufanie, egzemplarz książki i przemiłą dedykację.


A taką ilustrację do książki stworzyłam przy pomocy sztucznej inteligencji, za pośrednictwem strony www.bing.com/create

Komentarze

  1. Bardzo zacheciłaś mnie kochana do lektury tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie poznałam jeszcze debiutu literackiego tej pisarki ani jej drugiej książki, ale widzę, że warto to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam zakupiony pierwszy tom :) Wezmę się za niego, jak tylko dokończę parę nieskończonych serii, mam w tym zakresie pewne zaległości ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz i każdy głos w dyskusji.