155. "Dziewczyna z Neapolu" Lucinda Riley

Wiem, że Wy wiecie, że lubię twórczość Lucindy Riley ;). Nie będzie więc wstępu na ten temat, od razu przejdę do krótkiej opinii na temat nowej książki tej autorki. Zapraszam!


tytuł: "Dziewczyna z Neapolu"
tytuł oryginału: "The Italian Girl"
autor: Lucinda Riley
tłumaczenie: Marzenna Rączkowska
data wydania: 3 lipca 2014 r.
data polskiego wydania: 14 października 2020 r.
wydawca: Wydawnictwo Albatros
liczba stron: 512
kategoria: powieść obyczajowa/romans
uwagi:
*pierwotnie ta powieść została wydana w 1996 roku pod tytułem "Aria" i pod nazwiskiem Lucinda Edmonds;
*w 2014 roku została przepisana i przeredagowana i pojawiła się na rynku jako "The Italian Girl". "Dziewczyna z Neapolu" jest właśnie tłumaczeniem tego wydania.

 

"Dziewczyna z Neapolu" to opowieść o obdarzonej przepięknym głosem Rosannie Menici, pochodzącej właśnie z Neapolu. Jej drogi krzyżują się z równie utalentowanym muzycznie Robertem Rossinim, który zauważywszy niezwykły dar dziewczynki, poleca jej nauczyciela śpiewu i tym samym umożliwia rozwijanie talentu. Gdy po latach dorosła już Rosanna spotyka Roberta w najsłynniejszej operze świata, La Scali, ich losy łączą się, jednak nie wszystko jest takie łatwe, jakby się mogło wydawać...

Głównym tematem tej powieści nie jest śpiew, czy życie środowiska operowego, ale miłość. To uczucie gości w życiu wszystkich bohaterów, ma różne rodzaje i odcienie, nie jest jednolite i zawsze dobre. Widzimy nie tylko miłość odwzajemnioną, czy ogólnie romantyczną, ale jest też zauroczenie, zakazane uczucie, jak również pełna poświęcenia miłość macierzyńska, miłość rodzinna, objawiająca się wsparciem pomimo wszystko, a nawet w tej powieści pojawia się miłość do Boga.

Miłość jest czymś, co łączy bohaterów, co spaja ich losy, odmienia życie, daje szczęście, ale też czasami komplikuje uporządkowaną egzystencję, nie tylko tworząc nową, piękną rzeczywistość, lecz momentami również niszcząc to, co znane. Miłość nie zawsze bowiem ma dobre owoce, czasami bywa przepełniona niszczącym egoizmem i zamiast dawać radość, bywa powodem zgryzoty. O tym wszystkim opowiada ta książka, poruszając wspomnianą tematykę w sposób delikatny i spokojny, a więc pozbawiony romantycznych uniesień czy nadmiernej fizyczności, ale niepozbawiony emocji.

Mocną i solidną częścią tej opowieści są jej bohaterowie, jak zwykle u tej autorki, wyczerpująco i różnorodnie opisani. Przewija się w niej plejada postaci i charakterów, z Rosanną na pierwszym planie. Głowna bohaterka, to wybitnie uzdolniona muzycznie, a zarazem skromna, prostolinijna, delikatna i łatwowierna dziewczyna, która zostaje pochłonięta przez pełen intryg świat opery, a nietuzinkowa miłość, której doświadcza, powoduje, że zmienia się w miarę opowiadanej historii. Doświadczony nie tylko w świecie muzyki Roberto, jest z kolei mężczyzną, którego bujna i niekoniecznie dobra przeszłość ma wpływ na teraźniejszość i przyszłość z Rosanną, a jego bardzo barwny, choć niekoniecznie zachwycający charakter może być źródłem komplikacji w ich związku. Poza nimi pojawiają się jeszcze inne interesujące postacie, co prawda drugoplanowe, ale związane z głównymi bohaterami i mające wpływ na ich losy.

W tej powieści, w przeciwieństwie do innych książek autorki, nie pojawia się narracja dwutorowa. To znaczy historia Rosanny jest przeplatana krótkimi fragmentami jej pamiętnika, ale nie ma tu takiego podziału na wydarzenia z dalekiej przeszłości i współczesność, jak to zwykle bywa w twórczości pani Riley. Tym razem historia opowiedziana jest chronologicznie, przetykana tylko wspomnianymi fragmentami, które uzupełniają czasami narrację. Być może to dlatego, że "Dziewczyna z Neapolu" nie jest najnowszą chronologicznie powieścią autorki. Pierwotnie została wydana prawie 25 lat temu, bo w 1996 roku pod tytułem "Aria". Kilka lat temu autorka podjęła jednak decyzję o ponownym przepisaniu i przeredagowaniu tej powieści i w 2014 roku pojawiła się ona jako "The Italian Girl".

Książka ta to pięknie napisana, spokojna, choć może chwilami nieco naiwna historia miłosna. Czyta się ją szybko, z zainteresowaniem i z dużą przyjemnością, nie tylko ze względu na poruszany temat miłości, ale też ponieważ ta historia ma szczególny klimat, rozgrywa się w ciekawych miejscach i okolicznościach i jak zawsze u Lucindy Riley, jest świetnie opisana. Polecam ją na każdy czas, zwłaszcza na jesienne i zimowe wieczory. Spodoba się szczególnie fankom spokojnych, delikatnych powieści obyczajowych i romansów, w których nie strona fizyczna jest dominująca, a uczucia i emocje...

 

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Albatros oraz Bookhunter.pl, gdzie również znajduje się moja recenzja.

Komentarze

  1. Mnie naiwność z tego typu historiach nie przeszkadza. Lubię prozę autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie przeszkadza w tej książce, po prostu uprzedzam ewentualnych czytelników ;). I też lubię twórczość pani Riley ;)

      Usuń
  2. Książka ma swój klimat. Pierwsza tej autorki, którą przeczytałam i chętnie sięgne po kolejne. Również zauważyłam, że bohaterowie są wyraźni - żywi a nie papierowi. NIe lubię kiedy bohater jest.. tylko jest a tutaj oni żyją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, bohaterowie tej książki są bardzo dobrze opisani, tacy realni. I podobnie jest w innych powieściach autorki... Cieszę się, że Ci się spodobała ta książka i że masz chęć na poznanie innych dzieł pani Riley ;)

      Usuń
    2. A to wszystko dzięki komu? Czyja to zasługa? :D

      Usuń
  3. Szybciej sięgnę po inną książkę autorki, ale kto wie, może i przeczytam ,,Dziewczynę zNeapolu". W ogóle myślałam, że to naprawdę nowość, dlatego zaskoczyłam się na początku czytając, że ma ten tytuł już kilka dekad.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba w Polsce nie ukazała się "Aria" (ale może się mylę), więc tak czy siak na naszym rynku to nowość ;). Zwłaszcza, że wspomniana książka została właściwie przepisana i przeredagowana, więc też jest jakby nowa.

      Usuń
  4. Książka gości już w mojej biblioteczce i będę ją czytała. 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam w domu inną książkę tej autorki i jeżeli mi się spodoba to zapewene sięgnę również po tą.
    Pozdrawiam
    Natalia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak z ciekawości: którą masz?
      Pozdrawiam również ;)

      Usuń
    2. "Pokój motyli" wspominam dobrze, mam nadzieję, że Ci się spodoba ;)

      Usuń
  6. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki, ale słyszałam o jej twórczości tyle dobrego, że muszę w końcu nadrobić zaległości. Z chęcią sięgnę również po tę powieść. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zainteresowała Cię ta książka i ogólnie twórczość pani Riley ;)

      Usuń
  7. Nie przepadam za lekko naiwnymi historiami miłosnymi :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie słyszałam o tej książce, ale też i na razie nie mam zamiaru po nią sięgać. Może kiedyś mi się uda :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, teraz tyle tych ciekawych nowości, że człowiek nie ma czasu sięgać po książki, które mniej go interesują ;)
      Również pozdrawiam ;)

      Usuń
  9. Czytałam! To mądra i pięknie napisana historia o miłości tej mniej pięknej, bo toksycznej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, to pięknie napisana książka o miłości, ale nie tylko tej toksycznej, bo mówi też i o innych odcieniach tego uczucia ;)

      Usuń
  10. Nie wiem jak Ty to robisz, ale przez Twoje recenzje dosłownie się płynie... Nie jestem może wielbicielką naiwnych miłości, ale jest coś urzekającego w Twoim opisie "Dziewczyny z Neapolu". Jednak najpierw inne książki pani Riley! ;)

    PS Umieram z ciekawości jak oceniasz czwarty sezon The crown! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, jakie miłe słowa, dziękuję :).
      Tu ta miłość nie jest naiwna, raczej postępowanie niektórych bohaterów. Miłość opisana w tej książce ma różne odcienie, od tej rodzinnej, bezinteresownej, po toksyczne uzależnienie od drugiej osoby.
      PS Obejrzałam i mam mieszane uczucia. Planuję napisać na ten temat kilka zdań w poście podsumowującym ostatnie miesiące ;)

      Usuń
  11. Również mam tę książkę za sobą i niezwykle mnie ona poruszyła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka umie poruszyć czytelnika bez uciekania się do tanich chwytów fabularnych ;)

      Usuń
  12. W miłości właśnie uczucia i emocje są najważniejsze a nie fizyczność. Uczucia te również nie zawsze są słodkie. Możliwe, że kiedyś się skuszę z tą historią zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, miłość to nie tylko fizyczność, nie zawsze jest też doba i słodka, ale niektórzy autorzy książkowi o tym zapominają ;). Pani Riley akurat to pamięta, dzięki czemu jej powieść jest bardziej życiowa.

      Usuń
  13. Mnie niezbyt interesują muzyczne klimaty w książkach. ale samą autorkę mam na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu, wbrew pozorom, nie było wiele muzyki, ale rozumiem i polecam inne książki autorki ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz i każdy głos w dyskusji.