196. O dorastaniu w dawnych czasach, czyli "Ośmioro kuzynów" i "Róża w rozkwicie" L.M. Alcott

Kiedyś już chyba wspominałam tu na blogu, że lubię "Małe kobietki" Louisy May Alcott i kontynuacje przygód sióstr March, chociaż nie są to książki przeznaczone dla mojej grupy wiekowej ;). Niemniej, lubię ich spokój, ciepło z nich bijące, uroczy klimat i staroświeckie spojrzenie na świat, jakie prezentują  (choć często też aktualne i w naszych czasach). Kiedy więc usłyszałam, że nakładem Wydawnictwa MG ukażą się inne książki autorki (równie pięknie wydane), wiedziałam, że muszę je przeczytać. I przeczytałam, o czym w skrócie opowiedziałam Wam w podsumowaniach miesiąca. 

Postanowiłam jednak, że oprócz tego napiszę też osobny post na ich temat, bo może komuś umknęły przy okazji podsumowań, a są to powieści warte uwagi. Oto więc przed Wami kilka słów o książkach: "Ośmioro kuzynów" oraz "Róża w rozkwicie". Zapraszam ;)


tytuł: "Ośmioro kuzynów" 
tytuł oryginału: "Eight Cousins Or, The Aunt-Hill" 
autor: Louisa May Alcott 
tłumaczenie: Joanna Wadas 
data wydania: 1875
data polskiego wydania: 28 lipca 2021 r.
wydawca: Wydawnictwo MG
liczba stron: 400
kategoria: literatura dziecięca/literatura młodzieżowa/klasyka literatury
 
tytuł: "Róża w rozkwicie" 
tytuł oryginału: "Rose in Bloom" 
autor: Louisa May Alcott 
tłumaczenie: Joanna Wadas 
data wydania: 1876
data polskiego wydania: 15 września 2021 r. 
wydawca: Wydawnictwo MG
liczba stron: 480
kategoria: literatura dziecięca/literatura młodzieżowa/klasyka literatury
uwagi: 
*to kontynuacja książki "Ośmioro kuzynów"

Obie książki opowiadają o Rose Campbell, sierocie, która trafia pod skrzydła nieco ekscentrycznego wuja, dr Aleca Campbella oraz o jej siedmiu kuzynach, dorodnych Campbellach, którzy wraz z nią dorastają na tzw. Ciocinym Wzgórzu. 

Pierwszy tom, "Ośmioro kuzynów", zaczyna się od tego, jak Rose, 13-latka osierocona przez rodziców, trafia pod opiekę bezdzietnych ciotek, które mają się nią zaopiekować, dopóki z zamorskich wojaży nie wróci jej nowy prawny opiekun. Kiedy Alec Campbell powraca do domu, żeby zająć się bratanicą, zastaje znudzone życiem i znużone, słabowite dziewczątko, któremu nie pomagają nawet weseli i pełni życia kuzyni. Postanawia temu zaradzić i wdraża nietypową kurację leczniczą, która wraz z obecnością siedmiu młodych Campbellów, może się okazać lekiem na całe zło, nie tylko dla Rose, ale i dla innych mieszkańców Ciocinego Wzgórza...

"Róża w rozkwicie" to z kolei kontynuacja historii Rose i jej kuzynów, którzy są już dorośli, albo prawie dorośli. Widzimy więc co wynikło z kuracji, którą wuj Alec zaordynował w poprzedniej książce. Jak głosi tytuł tej powieści, możemy też podziwiać Rose w całym jej rozkwicie, a także przyglądać się jak poszukuje swojego miejsca w życiu i w XIX-wiecznym, tradycyjnym amerykańskim społeczeństwie. 

Chociaż, jak już wspomniałam, nie należę do typowej grupy odbiorców, którym Louisa May Alcott dedykowała książki, to jednak znajduję w nich pewną wartość i dla mnie, jako starszego czytelnika. Obie książki, o których tu opowiadam to uroczo staroświeckie, ciepłe, okraszone sporą dawką słodyczy, ale nie przesłodzone, nieco humorystyczne opowieści o dorastaniu i dojrzewaniu, pełne wydarzeń i ciekawych bohaterów. Są one może nieco bardziej infantylne niż "Małe kobietki", ale zarazem obdarzone nieco większą dawką humoru i uroku.

Autorka przenosi nas, współczesnych czytelników, w nieco inny świat, może pod wieloma względami niezrozumiały, momentami nieco trudny, ale też barwny w tej swojej archaiczności. Pisze dla dorastających dziewcząt i o nich, więc widać w tych opowieściach trochę moralizatorstwa, jednak nieprzesadnego. Są to książki o dorastaniu, pełne życia, w jego wszelkich barwach, a więc niepozbawione smutków i radości, miłe, sympatyczne i przeurocze. 

W obu powieściach można też znaleźć ponadczasowe przemyślenia i mądrości, które się niekoniecznie zestarzały od czasów życia pani Alcott. Czasem wręcz okazuje się, że nabrały pewnej mocy we współczesności, jak choćby słowa ciotki Rose (o bardzo znaczącym imieniu Peace): "wszystkie jesteśmy siostrami". 

Chociaż są to książki rozgrywające się w innych, nieco zamierzchłych czasach, można wyczuć w nich ducha feminizmu, takiego na miarę epoki, w której się rozgrywają. Zwłaszcza widać to w drugim tomie - Rose, mimo iż jest panienką z dobrego domu i dziedziczką, ma wolność wyboru kim chce zostać, ograniczoną, ale jednak ma. Nikt jej nie zmusza do małżeństwa od razu po osiągnięciu pewnego wieku, rodzina pozwala jej i pomaga odnaleźć własną drogę i miejsce w społeczeństwie, podążyć za głosem serca.  

Obie te powieści, choć skierowane dla młodszych czytelników, są dla mnie i mogą stać się dla Was takimi świetnymi comfort books - książkami na gorsze dni, ogrzewającymi serce w chłodne, jesienne czy zimowe wieczory, przenoszącymi w nieco inne czasy i do rzeczywistości nieco obcej, ale pełnej ciepła, słodyczy, spokoju i humoru, a zarazem niepozbawionej nieprzesłodzonych wątków. Bardzo polecam!


Za możliwość poznania losów Rose Campbell i jej kuzynów dziękuję serdecznie Wydawnictwu MG oraz Bookhunter.pl, gdzie również znajdziecie moje recenzje obu książek - TU i TU

Komentarze

  1. Te książki mają takie piękne okładki, że chce się je od razu mieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, są cudne, zresztą podobnie jak okładki innych klasycznych powieści wydawanych przez MG :)

      Usuń
  2. Na pewno skorzystam z Twojego polecenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w planach tą książkę, ale wcześniej sięgnę chociażby po "Małe kobietki"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę...o książkach tej autorki słyszałam już tyle, że wstyd ich nie znać. ;)

      Usuń
    2. Oj tam, żaden wstyd ;). Ale warto poznać choćby "Małe kobietki", żeby wyrobić sobie o niej zdanie.

      Usuń
  4. Zaciekawiłaś mnie tą książką :D
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że są takie ciepłe ❤

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba zaproponuję mojej siostrzenicy 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubi takie klasyczne historie, to polecam siostrzenicy ;)

      Usuń
  7. Nie czytałam jeszcze nic spod pióra tej autorki, ale zamierzam to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam Ci zacząć od "Małych kobietek" :)

      Usuń
  8. Twórczość tej autorki ciągle przede mną... Piękne są te wydania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się podobają te nowe okładki, piękne wyklejki i ilustracje, które ubarwiają historię :)

      Usuń
  9. Piękne są te okładki <3 Widzę, że też sięgnęłaś po literaturę dla młodszych :) Czasem chce się w nią uciec albo po prostu poczytać coś przyjemnego, tak dla relaksu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, te okładki i w ogóle całe wydania są cudne, bardzo mi się podoba jak Wydawnictwo MG wydaje klasykę.
      Tak, jednak sięgnęłam po to, czego zwykle unikam, bo takie lekkie i ciepłe powiastki pozwalają się oderwać, po prostu :)

      Usuń
  10. Już same okładki przyciągają moją uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Małe kobietki" mam w planach, ale bardzo, bardzo odległych, a te książki - jeśli pióro autorki mi się spodoba ;) Co mi się jednak podoba, to to, że wydawnictwo wydaje wszystkie powieści autorki w podobnych formatach i szacie graficznej. Takie ładne wydania to prawdziwa gratka dla wielbicieli tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest bardzo dobry pomysł, żeby przygodę z powieściami L.M. Alcott zacząć właśnie od jej najsłynniejszej książki. Jeśli Ci się spodoba, podobnie jak jej kontynuacje, to i polubisz Różę i jej kuzynów :)
      Tak, mnie też się bardzo podobają te nowe wydania od MG, są piękne i dopracowane. I świetnie wyglądają razem na półce ;)

      Usuń
  12. Zawsze ładnie prezentujesz książki. Myślę, że to dobra książka na słabsze dni. Wtedy kiedy potrzeba wsparcia, a nie ma od kogo czerpać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). Zgadzam się, to lektury w sam raz na gorsze dni, takie comfort books :)

      Usuń
  13. Bardzo zaciekawiły mnie te książkę, lubię takie klimaty 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro lubisz takie klimaty, to nie muszę chyba ich szczególnie polecać. Ale polecę ;)

      Usuń
  14. Mam te książki na półce. Są tak pięknie wydane, że nie mogę się na nie napatrzeć. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, cieszą oczy :)
      Również pozdrawiam ;)

      Usuń
  15. Wydanie jest przepiękne - Alcott czytałam opowiadania - doceniam, choć to nie moje klimaty, ale naprawdę doceniam - za ciepełko i dobroduszność

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, to ciepełko i dobroduszność aż bije z twórczości pani Alcott, to lektury w sam raz na gorsze dni ;)

      Usuń
  16. Mam słabość do takich książek

    OdpowiedzUsuń
  17. Już same okładki napełniają jakimś takim spokojem i czułością. Piękne wydanie :) Aż się ma ochotę całą kolekcję od autorki zebrać. Też nie należę do grupy wiekowej ale ogromnie mam ochotę przeczytać tę historię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, wydane są cudnie i aż przyjemnie na nie patrzeć. Jeśli lubisz takie cieplutkie, milutkie opowiastki, to mogą Ci się spodobać obie książki ;)

      Usuń
  18. Muszę nadrobić zaległości i przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz i każdy głos w dyskusji.