239. Powieść niekoniecznie świąteczna, choć bardzo życiowa, czyli "Kolęda na cztery ręce" Natasza Socha
Chociaż na co dzień nie przepadam za przesłodzonymi klimatami, to jakoś w książkach świątecznych jestem w stanie znieść wszelkie ckliwe tematy czy przewidywalne wątki. Może to ten świąteczny nastrój tak się u mnie objawia, że mam chęć na bardziej cukierkowe historie. W każdym razie, w ubiegłym roku przed Bożym Narodzeniem udało mi się przeczytać prawie 10 tego typu tytułów, a w tym roku miałam okazję czytać... jedną taką książkę ;). I dziś właśnie chcę opowiedzieć o mojej jedynej świątecznej lekturze, "Kolędzie na cztery ręce" Nataszy Sochy, którą przeczytałam dosłownie w ostatniej chwili ;).
Paulina zrobiła coś naprawdę głupiego i teraz niejako w ramach zadośćuczynienia za swój czyn, musi przez miesiąc popracować społecznie. Akurat trafia jej się zadanie związane z jej pracą - ma spędzić miesiąc z samotną, starszą osobą - pomóc jej i po prostu dotrzymać towarzystwa. Dla Pauliny to nie lada wyzwanie, okazuje się jednak, że z panią Marią łączy ją naprawdę wiele...
Przede wszystkim, słodyczy w tej książce nie uświadczycie, co jest ciekawą odmianą po typowych świątecznych książkach. Jest tu za to sporo naiwności i stereotypów, zwłaszcza w postaci Pauliny, która choć jest teoretycznie dojrzałą kobietą, to jest głupiutka i patrzy na świat, jak nieopierzona nastolatka - zwłaszcza na osoby starsze, które ma za zniedołężniałe, niepotrzebne etc. Okazuje się, że kontakt z panią Marią, zdecydowanie rześką seniorką, pomoże dziewczynie zmienić swoje życie - czy to nie jest typowe dla książek i filmów? Tym razem jednak, starsza pani ma ciekawą tajemnicę, ale nie zdradzę, musicie sprawdzić sami.
Jest jednak coś, co w interesujący sposób wyróżnia tę książkę - losy współczesnej nam Pauliny przeplatane są opowieścią o Zośce i Franku, młodych ludziach żyjących w prl-owskiej rzeczywistości i przeżywających w tym czasie swoją młodzieńczą miłość. Zawsze jestem bardziej zainteresowana historiami bohaterów sprzed lat, niż tymi współczesnymi i w przypadku tej powieści było podobnie. Żałuję, że opowieści z lat 60-tych i późniejszych były takie krótkie i mało rozbudowane, ale rozumiem, że miały tylko wzbogacać historię Pauliny, a nie być głównym wątkiem książki.
Chociaż tytuł i cała oprawa graficzna sugerują opowieść typowo świąteczną, to jednak wątki związane ze świętowaniem Bożego Narodzenia są tylko tłem do całej historii. Nie przeszkadzało mi to jednak, bo takie tło dodaje całości ciekawej atmosfery. Poza tym, cała ta powieść ma w sobie takie ciepło, nadzieję i trochę życiowych rozważań (nie w postaci Pauliny, która raczej inteligencją nie grzeszy ;)), które też mogą się luźno kojarzyć ze świątecznym klimatem.
Cała powieść napisana jest bezpretensjonalnie, z dużą lekkością, przez co czyta się ją naprawdę szybko. Snuta z perspektywy trzeciej osoby daje nam, czytelnikom, wgląd w całą historię, z różnych stron, nie tylko z punktu widzenia jednego bohatera. Jak wspomniałam wyżej, w tej książce jest trochę takiego przyjemnego ciepła, nutka tajemnicy, ciekawe relacje młodej kobiety i seniorki, ale pojawia się też odrobina miłości.
"Kolęda na cztery ręce" to spokojna powieść obyczajowa z bardzo subtelnym świątecznym tłem, co akurat jest dużym plusem, bo czytanie jej poza okresem bożonarodzeniowym nie będzie niczym dziwnym ;). Autorka w prostym i lekkim stylu, bez wielkich słów pokazuje w niej blaski i cienie życia oraz konsekwencje wyborów, które mogą się ciągnąć za nami przez długi czas, a także moc miłości i przyjaźni. Nie jest to może książka idealna, ale i tak ją polecam - jest ciepła, niegłupia i niepozbawiona wzruszeń...
autor: Natasza Socha
data wydania: 9 listopada 2022 r.
wydawca: Wydawnictwo Literackie
liczba stron: 264
kategoria: powieść obyczajowa
Cenię sobie życiowe książki, więc chętnie poznam tę powieść.
OdpowiedzUsuńPolecam, może Ci się spodobać :)
UsuńCieszę się, że mam tę książkę na swojej półce. Bardzo lubię powieści Nataszy.
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem Twojej opinii ;)
UsuńMyślę, że mi się spodoba :)
OdpowiedzUsuńW takim razie polecam ;)
UsuńNie znam jeszcze twórczości tej autorki, choć często pojawia się w blogosferze...
OdpowiedzUsuńWłaśnie dla mnie to też było pierwsze spotkanie z twórczością pani Sochy, choć wcześniej sporo o niej słyszałam :)
UsuńO, to potencjalnie mogłoby być coś dla mnie! U mnie świąteczne książki raczej nie wypadają za dobrze, jestem wyjątkowo na to wyczulona, ale co roku coś tam przeczytam, z czymś spróbuję. W tym roku w formie kryminału, były "Zabójcze święta", ale bez szału.
OdpowiedzUsuńW ogóle apropos istotności świątecznej stylistyki dla potrzeb fabuły, nie masz czasami wrażenia, że ktoś ma pomysł na obyczajówkę/kryminał i na potrzeby sezonu dodaje wątek świąt? Właśnie w tych ZŚ miałam wrażenie, że część tych historii to były jakieś luźne opowiadania, które po prostu na potrzeby tematu zaadaptowano do świątecznej tematyki. :D
PS Wesołych Świąt! :) Mam nadzieję, że spędzasz je bardzo przyjemnie! <3
Ale wiesz, że to trafne spostrzeżenie z tym dodaniem stylistyki na potrzeby sezonu? W tej książce to nie jest rażące, bo jednak jakoś tam się dopasowuje do całości, ale przy okazji lektury zeszłorocznych powieści "świątecznych" od Czwartej Strony miałam właśnie wrażenie, że te świąteczne klimaty zostały dodane do części z nich właśnie po to, żeby te książki zostały wydane w takim, a nie innym okresie.
UsuńPS Spóźnione dziękuję, chociaż tegoroczne Święta mnie przeczołgały - całą rodziną padliśmy ofiarą choróbska, w skutek czego przeleżeliśmy ten świąteczny czas :(
O i może to jest podpowiedzią dla autorki, że te losy z lat 60. były mało rozbudowane, czyli czytelnicy chętnie by przeczytali taką książkę. :)
OdpowiedzUsuńMoże, kto wie? ;)
UsuńTej książki jeszcze nie czytałam, ale może na następną zimę się uda ;)
OdpowiedzUsuńPolecam, jeśli lubisz spokojne obyczajówki ;)
UsuńMnie znów taka zbytnia cukierkowatość w powieściach świątecznych denerwuje podwójnie! Ale będę szukać książek, które mnie oczarują, nie poddaję się. W tym roku przeczytałam/odsłuchałam trzy, żadna nie była 10/10, ale dwie mogłabym polecić dalej. Muszę w końcu napisać recenzje :)
OdpowiedzUsuńNo patrz, a mnie właśnie w powieściach świątecznych to nie drażni tak bardzo, jak w "zwykłych" ;). Ciekawa jestem Twoich lektur, zwłaszcza tych, które możesz polecić ;). Czekam na recenzje!
Usuń