260. O pracy inaczej, czyli "Lekka praca nie istnieje" Kikuko Tsumura
Nie miałam do tej pory styczności z literaturą japońską, nie wiedziałam więc czego mogę się spodziewać po niedawno wydanej książce "Lekka praca nie istnieje" Kikuko Tsumury. Nie spodziewałam się, że otrzymam tak nietypową, nawet nieco dziwną, a przy tym bardzo życiową, wręcz uniwersalną historię.
To opowieść o młodej Japonce, która po porzuceniu pracy, w której poczuła się wypalona, wchodzi na nowo na rynek pracy i podejmuje coraz to nowe, momentami dziwne zajęcia, poszukując swojego miejsca. Razem z nią podążamy do bardzo specyficznych miejsc zatrudnienia i odkrywamy, że współczesne problemy, takie jak wypalenie zawodowe, trudności w utrzymaniu się, problemy z budowaniem relacji czy samotność, są nie tylko doświadczeniami fikcyjnych bohaterów, ale często i nas samych.
Opowieść głównej bohaterki snuta jest w narracji pierwszoosobowa, przez co cała jej historia ma w sobie pewną nutę intymności - ona sama dzieli się swoimi przeżyciami i przemyśleniami, jakby opowiadała je tylko i wyłącznie czytelnikowi. Swoją drogą, chyba nigdy w tej książce nie padło imię narratorki, więc można uznać, że jest ona przedstawicielką współczesnych ludzi na rynku pracy, że ta bezimienna kobieta, która doświadcza tego, co my, to taka everywoman.
Autorka w tej dość niecodziennej książce opisuje to, co w obecnych czasach jest chyba częstym zjawiskiem - próba znalezienia i odnalezienia się w pracy, problemy z wypaleniem zawodowym, czy powszechna samotność. Pokazuje, że to młodsze pokolenie nie szuka pracy dla samej pracy, ale żeby to, co robią miało cel i sens, a wtedy potrafią się temu poświęcić bez reszty. Dlatego główna bohaterka tak często zmienia pracę - zbyt mocno się angażuje, a od tego tylko krok do zmęczenia psychicznego, poczucia, że nie osiągnnie się niczego więcej, że nie ma się już serca do tego, co się robi. Dodatkowo, chwilami nasza narratorka zmaga się też z syndromem oszusta, o którym ostatnio sporo się słyszy, a którego doświadcza wielu z nas.
Książka napisana jest w ciekawym stylu - trochę z przekąsem, trochę serio, prosto, lekko, nieco niedbale, a czasem jakby bez emocji. Początkowo ciężko mi było się w nią wgryźć, ale w miarę czytania kolejnych stron było mi coraz łatwiej śledzić losy tej młodej kobiety próbującej swoich
sił w coraz to nowej pracy. Ciekawe było też tło dla mnie fabularne - obraz japońskiego miasta z jego
osobliwościami, Japończycy i ich egzotyczna kultura - a wyraźnie obecne
w tej książce japońskie dania i owoce tylko wzmagały moje
zainteresowanie. Żałuję jednak, że tłumacz nie pokusił się o kilka przypisów, bo niektóre rzeczy brzmiały dla mnie, Europejki, obco i orientalnie.
Przyznam szczerze, że w niektórych doświadczeniach bohaterki widziałam swoje życie zawodowe i podejście do pracy, utożsamiałam się więc z nią w czasie lektury, więc tym bardziej doceniam jej uniwersalność, skoro mieszkając i pracując tysiące kilometrów od tej postaci, potrafię ją zrozumieć, a wręcz się identyfikować. I potwierdzam za nią, że lekka praca nie istnieje.
Przyznam szczerze, że po tej książce spodziewałam się czegoś innego, może bardziej humorystycznej opowieści, bardziej sztampowej, a mniej zaskakującej. "Lekka praca nie istnieje" to może prosta i krótka historia, ale ma w sobie głębię, coś, co sprawia, że pod warstwą perypetii zawodowych bohaterki znajdziemy o wiele, wiele więcej. Jeśli interesuje Was tematyka pracy i podejścia do niej, lub lubicie powieści z klimatem japońskim, to polecam, ta książka może zaskoczyć...
Ostatnio polubiłam się z literaturą japońską, więc zapiszę sobie ten tytuł.
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem Twojej opinii o tej książce ;)
UsuńBardzo nietuzinkowa książka. Ja swoją recenzję opublikuję jutro.
OdpowiedzUsuńW takim razie czekam z niecierpliwością na Twoją recenzję ;)
UsuńChętnie bym przeczytała. Mój mąż zawsze powtarza, że trzeba pracować mądrze, a nie ciężko ;)
OdpowiedzUsuńI ma rację ;). Ale do tego trzeba czasem samodzielnie w życiu dojść :)
UsuńDobrze napisane! Zaciekawiłaś mnie! Zapraszam na moje recenzje książek
OdpowiedzUsuńBardzo mnie cieszy, że Cię zaciekawiłam ;)
UsuńNiestety nie po drodze mi z literaturą japońską :/
OdpowiedzUsuńRozumiem, ta książka jest też dość specyficzna, nie każdemu przypadnie do gustu, więc nie będę Cię zachęcać ;)
UsuńTeż myślę, że lekka praca nie istnieje. Zdarzyło mi się od osób pracujących fizycznie usłyszeć, że praca przy biurku to tylko picie kawy, a od osób pracujących umysłowo, że np. praca w sklepie jest łatwiejsza, bo wiąże się z mniejszą odpowiedzialnością w razie popełnienia jakiegoś błędu. Ja pracowałam i tak, i tak, i wiem, że oba rodzaje prac mają swoje plusy i minusy.
OdpowiedzUsuńA tak jeszcze a propos końcówki posta, to fajnie, że zaznaczyłaś pośredniość tłumaczenia. Raz czytałam Murakamiego i też tłumaczenie było z angielskiego, a nie japońskiego - w sumie dziwi mnie to, bo to bardzo poczytny pisarz, więc aż dziwne, że wydawnictwa tak oszczędzają na tłumaczeniu jego powieści. Ale hitem było, jak raz czytałam tłumaczenie pośrednie z angielskiego, gdy oryginał był w hiszpańskim - co jak co, ale tłumaczy hiszpańskiego chyba nie brakuje...
Dokładnie, każda praca jest na swój sposób ciężka. Ja jestem bibliotekarką i wydawać by się mogło, że mam lekką pracę, a tu nic bardziej mylnego ;). I nie chodzi mi tylko o jej fizyczne aspekty, ale przede wszystkim to, że to praca z ludźmi, a więc wyczerpująca psychicznie.
UsuńWłaśnie, z tym tłumaczeniem to ciekawa sprawa. Rozumiem, że trudno znaleźć tłumacza z japońskiego na polski, więc takie pośrednie tłumaczenie jest wygodniejsze, ale w tym przykładzie przekładu pośredniego z hiszpańskiego, o którym wspominasz, to faktycznie bez sensu.
Lekka praca... Tak. Z pewnością. Pracownicy intelektualni tak mówią o pracy fizycznej i odwrotnie. Przy okazji, nie rozumiem dlaczego podczas tłumaczenia takich przypisów się nie dodaje. Osobiście bardzo lubię kiedy pewne mocno egzotyczne dla mnie rzeczy są mi wyjaśnione - w końcu przyjemnie byłoby się czegoś nauczyć bez przymusu googlowania co 5min.
OdpowiedzUsuńCzuję się bardzo zaintrygowana lekturą, ale książka nie jest dostępna w ebooku, więc na razie musi poczekać. Nie mniej dodaję sobie na listę!
PS wdarła się drobna literówka - bohtaerki. ;)
UsuńTak, każda praca jest na swój sposób ciężka, niestety. W tej książce jest m.in. wspomniane wielokrotnie jedzenie i to takie typowo japońskie, o którym nie słyszałam, stąd właśnie zwracam uwagę na brak przypisów...
UsuńDzięki za zwrócenie uwagi, czytałam tekst kilka razy, a przoczyłam taką literówkę, aż wstyd...
Widziałam sporo zapowiedzi tej książki, ale prawdę napisawszy, sądziłam, że nieco jej bliżej do reportażu czy może biografii. Jednak wciąż jestem jej ciekawa!
OdpowiedzUsuńTeż tak myślałam, zanim po nią sięgnęłam. Być może historia bohaterki jest wzorowana na przeżyciach autorki, kto wie ;)
Usuń