261. Powieść, którą łatwo mi będzie zapomnieć, czyli "Nie sposób zapomnieć" Imogen Clark

Sięgając po "Nie sposób zapomnieć" nastawiłam się na powieść obyczajową, która może trochę poruszyć moje kamienne serce, na historię, która może nie zachwyci, ale zostanie ze mną na dłużej, której nie będę mogła zapomnieć. Tymczasem okazało się, że niekoniecznie otrzymałam to, czego oczekiwałam... Zapraszam na kilka słów o mojej ostatniej lekturze.

"Nie sposób zapomnieć" zaczyna się od razu niełatwo - cztery dorosłe, jakże różne osoby spotykają się na odczytaniu testamentu zmarłej Angie. Jak się okazuje, zmarła pozostawiła im ważne, ale i trudne zadanie: mają pomóc jej córce, prawie 18-letniej Romany, wejść w dorosłość. Następnie cofamy się w przeszłośći mamy retrospekcje, które wyjaśniają skąd te osoby się znają z Angie i dlaczego wybrała właśnie je do tego ważnego zadania.

Mam wrażenie, że autorka nie odkryła tu niczego nowego - wykorzystała kilka znanych wątków i tropów często wykorzystywanych w powieściach obyczajowych i połączyła je w tę książkę. Mamy tu nietypowe zadanie pozostawione przez zmarłą osobę, jest samotna matka, która dla dziecka poświęciła wiele, są tajemnice przeszłości. Poza tym w tej książce pojawia się grupa przyjaciół, którzy mimo iż są bardzo różni, są dla siebie jak rodzina - jest wśród nich kobieta ambitna, podążająca za sukcesem w pracy, mężczyzna lekkoduch, podróżujący po świecie i nie mający stałego miejsca, drugi mężczyzna, spokojny i skromny, skrywający jednak zalety, a także kobieta ekscentryczna, niekoniecznie kierująca się normami społecznymi. 

Problem w tym, że moim zdaniem, nie do końca się to wszystko klei. Mam wrażenie, że autorka zbyt wiele chciała w tej książce opowiedzieć, skupić się na tak wielu rzeczach, że nie pozostało jej czasu na rozwinięcie wszystkich wątków, przez co całość jest dość płytka, nie ma tu zbytniego zagłębienia się w postacie czy wydarzenia, a wszystko okraszone jest na dodatek sporą dawką ckliwości. Być może osoby bardziej wrażliwe ode mnie lepiej by odebrały tę historię, może nawet się wzruszyły, na mnie jednak nie zrobiła większego wrażenia, a po lekturze miałam taką myśl: "i to tyle?".

Owszem, czytało mi się bardzo dobrze, bo jest to książka całkiem dynamiczna, napisana z dużą lekkością i bezpretensjonalnością, a przy tym po prosta, chwilami wręcz potoczna. Czasem jednak akcja była zbyt szybka, a niektóre momenty, moim zdaniem niepotrzebne. Wbrew tytułowi, myślę, że o tej książce będzie mi łatwo zapomnieć, bo naprawdę nie wzbudziła we mnie żadnych uczuć.

A szkoda, bo ta historia miała spory potencjał na wyciskacz łez, opowieść, która porusza serce, zostaje w pamięci. Pomysł jest dobry, całe to budowanie nietypowej "rodziny", nawiązywanie więzi, tworzenie wspólnoty z osób tak różnych, jest świetnym materiałem na wzruszającą powieść. Problem w tym, że moim zdaniem, wykonanie wyszło dość płasko, płytko. Zamiast tak bardzo zagłębiać się w przeszłość i wciskać nic nie wnoszące wydarzenia, autorka mogła się skupić na tej nowej teraźniejszości bohaterów, jaka nastała po śmierci Angie i po jej nietypowym testamencie. 

Przy czym, "Nie sposób zapomnieć" to nie jest zła książka, po prostu spodziewałam się po niej czegoś głębszego, bardziej zapadającego w pamięć, większego skupienia się na bohaterach i tej nietypowej więzi, która ich łączy. Mnie nie zachwyciła, ale być może znajdzie wielu zauroczonych czytelników, nie będę jej więc odradzać. 

tytuł: "Nie sposób zapomnieć"
tytuł oryginału: "Impossible to Forget"
autor: Imogen Clark
tłumacz: Anna Pliś
data wydania:
data polskiego wydania: 4 października 2023 r.
wydawca: Wydawnictwo Akurat/Wydawnictwo Muza
liczba stron: 416
kategoria: powieść obyczajowa

Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl - TAM też pierwotnie pojawiła się moja opinia.

Komentarze

  1. Ja mimo wszystko chcę przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Tobie bardziej przypadnie do gustu, bo cechuje Cię większa wrażliwość :)

      Usuń
  2. Okładka w zielonej kolorystyce wygląda pociągająco, lubię zieleń. :) Ale skoro książka jest płytka i na domiar złego ckliwa, to raczej do mnie nie trafi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei nie jestem fanką tej okładki, a jak widać sama książka też nie zrobiła na mnie wrażenia ;)

      Usuń
  3. Szkoda, że nie jest to historia, która na dłużej zostanie w pamięci. Mimo tego jednak dam jej szansę, sprawdzę czy mi się spodoba. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że mnie nie zachwyciła, nie znaczy, że Tobie się nie spodoba ;). Czekam na Twoją opinię :)

      Usuń
  4. Szkoda, że jednak się nieco rozczarowałaś. Ja póki co nie planuję czytać tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej daruję sobie czytanie tej książki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem i nie będę Cię specjalnie zachęcać do zmiany zdania ;)

      Usuń
  6. A ja mimo wszystko chętnie przeczytałabym tą książkę,
    aby wyrobić sobie o niej własne zdanie :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest bardzo dobre podejście, jak wspomniałam: mnie nie zachwyciła, ale może Ciebie zachwyci ;). Pozdrawiam

      Usuń
  7. Okładka mi się spodobała, lubię obyczajówki, ale jak jest ckliwie i słodziutko, to mówię kategoryczne nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojojoj, no to raczej nie jest książka dla mnie. Jeśli już sięgam po tego typu książki, to głębia i wiarygodność są dla mnie kluczowe. Nie mówiąc o rozdmuchanej ckliwości, na którą jestem uczulona. Więc tym razem zdecydowanie pass. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tytuł mnie bardzo zaintrygował. Bardzo ciekawie piszesz o książkach! Pozdrawiam ja i Imou

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może Tobie się bardziej spodoba ta książka ;).

      Usuń
  10. Tę powieść sobie daruję, ale jakbyś chciała poczytać coś innego o niespotykanym testamencie i całej plejadzie bohaterów, to polecam "Dzban ciotki Becky" Montgomery - o ile jeszcze jej nie czytałaś, oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam, znam i lubię ;). Ale faktycznie, wątek z nietypowym testamentem jest w tej książce naprawdę świetny!

      Usuń
  11. Tym razem podziękuję. Myślę, że nie odnalazłabym się w tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam u siebie na półce dosłownie kilka (na palcach jednej ręki można policzyć) książki, które można by chyba wrzucić do tej samej szuflady. Czyli raczej nie sięgam, bo wolę inne klimaty. Co nie zmienia faktu, że trochę mnie zaciekawiła ta konkretna, mimo że nie spełniła Twoich oczekiwań. Złapałam się na myśli, że w sumie to żałuję, że u Muzy siedzę z kolei w szufladzie "kryminały/thrillery" i takie tytuły do mnie nie trafiają :) Ani romanse. Czasem bym sięgnęła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei dość rzadko sięgam po kryminały i thrillery, więc niejako nasze gusta i wybory czytelnicze się uzupełniają ;). Jeśli będziesz miała okazję przeczytać tę książkę, to koniecznie daj znać czy CI się spodobała, bo jestem ciekawa Twojego odbioru :)

      Usuń
  13. Szkoda, że jednak Cię rozczarowała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak bywa... Nie była zła, po prostu jakoś do mnie nie trafiła ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz i każdy głos w dyskusji.