360. Pożegnanie z Widunką i mieszkańcami Wiklińca, czyli "Wiatr nad Wiklińcem"
Nadszedł czas na ostatni tom cyklu o widunce Mirze, wiedźmie Czębirze, mędrcu Rochu i innych mieszkańcach wioski o nazwie Wikliniec. O poprzednich książkach opowiadałam TU i TU, a dziś zapraszam na kilka słów o powieści Wiatr nad Wiklińcem.
Do Wiklińca przyszła zima i długo nie odpuszcza, a tymczasem Czębira, Mira, Roch i ich współtowarzysze ostatniej wyprawy muszą wrócić do grodu. Nadchodzi też tajemniczy wiatr i przynosi różne niepokojące okoliczności. Czy mieszkańcy Wiklińca poradzą sobie z niepomyślnymi wydarzeniami?
Nie będę zdradzała tu nic z fabuły, żeby też nie spojlerować poprzednich książek, ale w tym tomie sporo się dzieje. Jest czas na wędrówkę, na powrót do grodu, ale również na życie w Wiklińcu, pojawiają się również bardziej dramatyczne wydarzenia – przed naszymi bohaterami stają różne okoliczności, w których niezbędna będzie walka, zwłaszcza w obronie innych. Do tego autorka znowu przemyca trochę mądrego spojrzenia na głupie zasady rządzące pewnymi społecznościami i na stereotypowe podejście do ról związanych z płcią, znajdzie się też w tej opowieści miejsce na miłość, przyjaźń, siłę wspólnoty i biesiady ;).
Podobnie jak poprzednie tomy cyklu, ta opowieść jest taka baśniowa, przekazana z prostotą, szczyptą naiwności, ale też z dużą dawką ciepła i niezwykłego klimatu. Świat przedstawiony przez autorkę jest pełen legend i wierzeń, bogów, którzy mieszają w oczach ludzi, różnych rytuałów mających przebłagać istoty boskie, ma w sobie też krztynę magii i taki słowiański urok, w nieco lżejszej wersji. Pokazuje ona również współistnienie ludzi z przyrodą, wskazuje na to, jak ważna jest dla jej bohaterów natura, jak wpływa też na ich losy.
Pani Tekieli ma lekkie pióro, pisze bezpretensjonalnie, bez zbędnych słów przekazuje barwne losy swoich bohaterów. Rozdziały są krótkie, sporo się w nich dzieje, jest wielu bohaterów, co ma swoje wady i zalety – opowieść jest dynamiczna, ale nie ma możliwości zagłębienia się w losy postaci, poznania ich bliżej. O ile z Mirą czytelnik mógł zapoznać się lepiej w pierwszej i drugiej książce z cyklu, o tyle pozostałe osoby występujące w tej historii nie zawsze miały możliwości pokazać się bardziej.
W ogóle w tym tomie, podobnie jak w drugim (Kręte drogi do Wiklińca) nie ma takiej jednej wyraźnie pierwszoplanowej postaci. Na prowadzenie wychodzi chyba Lutka, którą pojawiła się już w pierwszej książce jako postać drugoplanowa – przyjaciółka Miry, a w drugim tomie jej losy się nieco pogmatwały. Tym razem jej dylematy są istotne dla fabuły i wiążą ją z innymi bohaterami, choć oczywiście to nasza widunka kończy całą książkę.
Warto poznać Wiatr nad Wiklińcem, oczywiście po lekturze Widunki i Krętych dróg do Wiklińca, bo te książki przenoszą czytelnika do zupełnie innego świata, związanego z naturą, pełnego legend i słowiańskich wierzeń, miejsc, gdzie ważna jest siła wspólnoty i każdy ma swoją rolę w społeczności. Niezwykła lekkość i prostota narracji, jakie je charakteryzują, a także różnorodność występujących postaci powodują, że te powieści czyta się szybko i z zainteresowaniem śledzi losy bohaterów. Polecam!
tytuł: Wiatr nad Wiklińcem
seria: Widunka, tom 3
autor: Joanna Tekieli
data wydania: 11 lutego 2026 r.
wydawca: Wydawnictwo FILIA
liczba stron: 344
kategoria: powieść obyczajowa
Recenzja we współpracy z Wydawnictwem.

Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję serdecznie za każdy komentarz i każdy głos w dyskusji.