236. [PRZEDPREMIEROWO] "Strażniczka wspomnień" Erin Litteken
Dziś chciałabym opowiedzieć o przyszłotygodniowej premierze, o książce, która zainteresowała mnie swoją tematyką, o powieści obyczajowej rozgrywającej się w bardzo trudnym momencie historii - w czasie Wielkiego Głodu na Ukrainie. Chodzi o "Strażniczkę wspomnień" Erin Litteken, którą dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza mogłam czytać przedpremierowo. Zapraszam Was na krótką recenzję tej powieści.
"Strażniczka wspomnień" to opowieść snuta dwutorowo: akcja rozgrywa się w latach 30-tych XX wieku na terenie Ukrainy i naprzemiennie w 2004 roku w Stanach Zjednoczonych. W wątkach z przeszłości poznajemy Katię, młodą dziewczynę, która wraz z rodziną żyje sobie na spokojnej, ukraińskiej wsi. Sielankowe życie, jakie zna, wkrótce zmienia się w koszmar - w jej kraju nastaje sztucznie wykreowany Wielki Głód, który zbiera tragiczne żniwo. W wątkach bardziej współczesnych mamy historię Cassie, młodej wdowy, która wskutek różnych okoliczności postanawia zamieszkać u swojej babci, gdzie odkrywa pamiętnik opowiadający o tym, co jej tajemnicza przodkini przeżyła w ojczyźnie, w Ukrainie, w latach 30-tych.
W pewnym sensie to historia na czasie - kiedy nasi sąsiedzi walczą o wolności, przypomina inną tragedię, jaka dotknęła Ukrainę - Wielki Głód. Autorka sama zauważa o tym w posłowiu: "Nigdy by mi nie przyszło do głowy, że wydanie mojej powieści, traktującej o dawnej zbrodni na narodzie ukraińskim, zbiegnie się z tragedią współczesną i bardzo podobną".
Cała opowieść jest snuta z perspektywy wszechwiedzącego narratora i choć nie nie jest to lekka i przyjemna lektura, niewątpliwie została napisana w prostym i przystępnym stylu. Jeśli chodzi o język, to nie jest to literacka uczta - sporo tu
powtórzeń, zdania są prościutkie, czasem banalne, autorka nie ucieka też
od pewnej ckliwości i naiwności w opowiadaniu o losach bohaterów. Ja miałam jednak egzemplarz przed korektą, więc być może w pełnowartościowej książce pewne błędy zostaną poprawione i książka uzyska nieco inny kształt.
To trudna, emocjonalna powieść, poruszająca, choć przy tym niepozbawiona nadziei. Wątki z przeszłości są naprawdę bardzo dramatyczne. Trudno mi ocenić przy tym zgodność historyczną, niewiele wiem na ten temat, ale ponieważ to opowieść oparta na wspomnieniach prababci autorki (która akurat Hołodomoru nie przeżyła, ale znała to z opowieści innych) i na własnym researchu w tekstach źródłowych, przeprowadzonym przez panią Litteken, to myślę, że można ją uznać za prawdziwą albo bliską prawdzie.
I właśnie te momenty, kiedy autorka opowiada o losach Katii i o Wielkim Głodzie, są najlepsze z całej książki. Są trudne, smutne, poruszające, chwytające za serce, przedstawione z całą gamą emocji. Czytanie tych przeżyć bohaterki nie jest łatwe, ale uważam, że warto to zrobić, choćby po to, żeby w nieco bardziej przystępny sposób dowiedzieć się o tak wielkiej tragedii, jaka spotkała naród ukraiński przed prawie stu laty. Ja sama wiedziałam niewiele na ten temat, a teraz, po przeczytaniu, doczytałam nieco więcej i jestem w dalszym ciągu pełna złości i rozczarowania, że ludzie ludziom zgotowali taki los...
Jeśli zaś chodzi o fragmenty współczesne w tej powieści, to niestety tu poczułam rozczarowanie. Losy Cassie i cała jej historia jest banalna, a wątki miłosne wyjątkowo naiwne, oklepane i przewidywalne. Nie ma tu niestety niczego oryginalnego, mam wrażenie, jakbym czytała podobne opowieści, a sama Cassie jest dość irytującą postacią. Owszem, autorka wplotła tu temat żałoby, próby pogodzenia się z przeszłością, a także ułożenia sobie życia na nowo, ale jakoś mnie tym nie przekonała. Prawdę mówiąc, gdyby nie wspomniane wyżej wątki z lat 30-tych, które są interesujące i zarazem wstrząsające, to bym porzuciła tę lekturę.
Jak widzicie, "Strażniczka wspomnień" to książka nierówna: z jednej strony mamy tu tragiczne, dotykające czytelnika opowieści o wyjątkowo trudnym, prawdziwym momencie historycznym i dramatycznych losach bohaterki, a z drugiej nieciekawe, pospolite, schematyczne wątki bardziej współczesne. Siłą całej powieści jest jej tematyka, chyba nie spotkałam się do tej pory z książką obyczajową poruszającą temat Wielkiego Głodu na Ukrainie.
Myślę, że nie jest to opowieść dla osób bardzo uczuciowych, wczuwających się, mogą bowiem zbyt mocno przeżyć tę lekturę. To książka zdecydowanie dla czytelników powieści obyczajowych rozgrywających się w trudnych czasach, którzy podchodzą do lektury nieco bardziej na chłodno.
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Muza - serdecznie dziękuję za przedpremierowy egzemplarz.
Póki co nie mam jej w planach, ale za jakiś czas... kto wie :)
OdpowiedzUsuńRozumiem ;)
UsuńZ pewnością będzie to dla mnie trudna lektura, ale chcę podjąć to wyzwanie.
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem jak ją odbierzesz :)
UsuńJa póki co się nie skuszę, ale polecę mojej siostrze.
OdpowiedzUsuńJeśli siostra lubi takie klimaty, to może jej się spodobać :)
UsuńCzuję, że tak książka mogłaby mi się spodobać.
OdpowiedzUsuńW takim razie polecam :)
UsuńNa pewno będzie to dla mnie poruszająca książka, ale i po takie sięgam. Na pewno dam jej szansę.
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem w takim razie jak Ty ją odbierzesz :)
UsuńNie boję się trudnych i emocjonujących lektur, więc chętnie przeczytam.
OdpowiedzUsuńW takim razie nie pozostaje mi nic innego, jak polecić Ci tę książkę :)
UsuńNie słyszałam o niej, ale tytuł mnie zaciekawił ;)
OdpowiedzUsuńW takim razie polecam ;)
UsuńWitam serdecznie ♡
OdpowiedzUsuńNie słyszałam o tym tytule, ale przyznam że mnie zaciekawił. Ciekawa jestem czy podołałabym tej książce :) Na pewno będzie bardzo emocjonalnie :)
Pozdrawiam cieplutko ♡
Oj tak, to bardzo emocjonalna książka, jeśli takie lubisz, to polecam :)
UsuńNie jest to lektura dla mnie, ale ogromnie mnie cieszy, że w końcu są "eksplorowane" inne trudne momenty historii. Dzięki temu te dramatyczne momenty w może nieco popowej formie (chociaż z tego co piszesz rozumiem, że autorka podeszła do tematu z uczuciem i wielką wrażliwością), ale przechodzą do literatury popularnej i wiedzę o nich zdobywa więcej osób. Tabu o wielkim głodzie trwało dziesiątki lat, czas mówić o tym głośno. Szkoda może, że ta współczesna część nie do końca wyszła, ale i tak.
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Tobą - również mnie cieszy, że do literatury popularnej wkraczają też nieco poważniejsze wątki historyczne i społeczne, dzięki temu więcej osób może się o nich dowiedzieć i jakoś zostaną głębiej w świadomości ludzkiej.
UsuńTa współczesna część książki okazała się po prostu typową, dość banalną historią obyczajową, jakich wiele w tego typu literaturze, a że ja znam naprawdę sporo takich powieści, to mnie już trochę nuży powtarzalność pewnych schematów fabularnych. Widziałam jednak, że wielu osobom się podobała ta powieść całościowo.