76. Eleganckie kobiety w trudnych czasach, czyli "Elegantki. Moda ulicy lat 50. i 60. XX wieku" Agnieszka L. Janas
Dziś o książce nietypowej jak na moje wybory czytelnicze, bo o połączeniu albumu ze wspomnieniami dotyczącymi mody. Nie jestem może modnisią, raczej nie spotkacie mnie w jakichś szczególnie stylowych ubraniach, ale lubię czytać na ten temat, oglądać zdjęcia pięknie i ciekawie ubranych ludzi, dowiadywać się na temat tego, jak się kiedyś nosiły kobiety. Stąd, kiedy pojawiła się możliwość przeczytania książki "Elegantki. Moda ulicy lat 50. i 60. XX wieku", nie wahałam się ani przez chwilę. Czy jestem zadowolona z tej lektury? Zapraszam na krótką opinię ;)
tytuł: "Elegantki. Moda ulicy lat 50. i 60. XX wieku"
autor: Agnieszka L. Janas
data wydania: 2014
wydawca: Wydawnictwo Bosz
liczba stron: 184
kategoria: album/moda/wspomnienia
uwagi: książka wydana na dobrej jakości papierze kredowym, ilustrowana, w twardej oprawie, dobrze się prezentuje na półce

Nie jest to jednak publikacja szczególnie odkrywcza, czy zawierająca jakieś nowe i wyjątkowe spostrzeżenia. Tak naprawdę każda z pań, których wypowiedzi są przytoczone, mówi to samo: że czasy były ciężkie, że liczył się spryt i pomysłowość w strojach i ważne też było znaleźć dobrą krawcową, że niektóre ubrania i materiały zdobywało się dość dziwnymi drogami i sposobami, że były bazary z "darami z zachodu", a sukienki z zasłonek to nie było nic nadzwyczajnego. Wydaje mi się, że ta publikacja to dla jej bohaterek po prostu taka sentymentalna podróż w czasie i możliwość podzielenia się swoimi wspomnieniami z czasów młodości. A dla czytelnika może być wejrzeniem w świat i czasy być może nieznane, zagłębieniem się w życie zwykłych kobiet w czasach PRL.
Większość pań zwaca uwagę, że zarówno w latach 50. i 60., a także i w czasach nieco późniejszych, kreatywność w wymyślaniu i tworzeniu stylizacji była zjawiskiem powszechnym. To nie były czasy sieciówek i identycznych strojów widzianych na ulicach miast. Jeśli chciało się wtedy wyglądać elegancko, to trzeba było wziąć sprawy we własne ręce, trochę poszukać, nieco pomyśleć, ale również znać kogo trzeba. Teraz się rzadko spotyka taką oryginalność w podejściu do ubioru, mimo iż mamy szeroki dostęp do sieci i nieograniczone możliwości zdobywania ubrań.
Na uwagę zasługuje bogaty zbiór fotografii bohaterek tej książki, przedstawiający je w tamtych czasach. Szkoda tylko, że tak wiele z zamieszczonych w książce zdjęć to portrety, a mniej jest tych przedstawiających stylizacje, a przecież ta publikacja jest o modzie. Brakuje mi jakiejś galerii właśnie z takimi fotografiami z ulicy lat 50. i 60., niekoniecznie przedstawiającymi panie, które się wypowiedziały w tej książce, ale ogólnie z przykładami ubrań czy w stylu tamtego okresu...
Publikacja ta jest bardzo ładnie i starannie wydana, widać, że wydawnictwo bardzo przykłada do tego wagę. Wspomniane już różnorodne i bogate ilustracje wydrukowane są, wraz z treścią książki na dobrym papierze kredowym, oprawione w estetyczną twardą okładkę z wyklejką i kapitałką w kontrastowym kolorze. Ciekawy i wartościowy jest również słowniczek zamieszczony pod koniec, który wyjaśnia różne terminy użyte w książce, a niekoniecznie znane współcześnie, np. "trumniaki".
"Elegantki. Moda ulicy lat 50. i 60. XX wieku" to nietypowe podejście do tematu mody, bowiem zamiast informacji o światowych trendach tamtych lat czy wielkich zagranicznych kreatorach, znajdziemy w niej prywatne wspomnienia zwykłych kobiet, Polek, które starały się na co dzień wyglądać elegancko i nieszablonowo, mając ograniczone możliwości pozyskiwania ciekawych i dobrych jakościowo ubrań. Nie jest to książka idealna, jednakże warto ją poznać i przenieść się nieco w czasie przy okazji czytania i oglądania fotografii z połowy XX wieku.
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania tej książki dziękuję Wydawnictwu Bosz oraz portalowi Bookhunter.pl, gdzie również znajdziecie moją recenzję.
To może być ciekawe doświadczenie. 😊
OdpowiedzUsuńSpróbuj ;)
UsuńNo w sumie faktycznie nie da się napisać zbytnio czegoś odkrywczego na ten temat. W sumie nie sądzę, żebym dowiedziała się czegoś ponad to co opowiadała mi mama i ciotki.
OdpowiedzUsuńZapewne nie dowiedziałabyś się niczego ponad wspomnienia Twoich krewnych ;)
UsuńCzyli sobie odpuszczę, skoro nic nie wniesie do mojego życia. W końcu i tak mam masakrycznie długą listę książek do przeczytania.
UsuńSkąd ja to znam ;)
UsuńI właśnie to, że pokazane są w tej książce zwykłe kobiety, bardzo mocno mnie przyciąga.
OdpowiedzUsuńTo ciekawe spojrzenie ;)
UsuńNie czuję się zainteresowana :c
OdpowiedzUsuńhttp://whothatgirl.pl
Rozumiem ;)
UsuńJa jakoś bardzo modą się nie interesuje, ale tego tytułu jestem ciekawa. Po za tym lubię tego typu książki.
OdpowiedzUsuńKsiążki jak narkotyk
Może Ci przypaść do gustu ;)
UsuńTak przeczuwam, że dużo książek od Bosza nastawionych jest własnie na wydania albumowe, co nie oznacza, że treść jest zła... po prostu to takie książki które sa bardziej do oglądania i podziwiania, takie które przekazują podstawy co nie oznacza, że są nudne. Na dobrą sprawę to rozbudza ciekawość i zainteresowanie (jeśli trafi sie w gust) :)Fajnie, że w tej książce pokazano zwykłe kobiety a nie jakieś celebrytki itp - "takie swojskie baby" xD
OdpowiedzUsuńDokładnie, ta książka nie jest zła, czy bez wartości, po prostu mnie nie porwała ;). Ale wydana jest bardzo starannie.
UsuńTzn. trzon książki stanowią wypowiedzi "zwykłych" kobiet, ale znajdziemy też rozmowy ze "sławami" - z Beatą Tyszkiewicz, Ewą Wiśniewską czy Ewą Morelle...
Tak już jest z niektórymi książkami - zachwytu nie ma ale też zawodu :)
UsuńBeata Tyszkiewicz w mojej opinii to prawdziwa dama a nawet Dama :)
To prawda, jest ona damą. Choć w tej książce za dużo nie mówi o sobie, czy o swoich strojach. Przyznam szczerze, że ten rozdział, w którym się wypowiada pani Tyszkiewicz, wypadł jakoś blado, a to przecież taka interesująca postać...
UsuńSłabiej od innych rozdziałów? :( Szkoda... zawsze zachowuje klasę, potrafi odpowiednio się zachować, kultura słowa ale i gestów... ogólnie...
UsuńPo prostu jakoś tak nieciekawie to brzmi... Może to też kwestia tego, że akurat takie fragmenty wypowiedzi pani Tyszkiewicz wybrała autorka tej książki ;)
UsuńMożliwe... możliwe że całosć wypadła by inaczej:)
UsuńByć może ;)
UsuńCiekawe jaki był zamysł autora książki - czy to wydawnictwo sało ograniczenia czy jak :)
UsuńCiekawe, ale o to trzeba by zapytać autorkę ;)
UsuńAlbo wydawcę :)
UsuńPewnie z tej książki dowiedziałabym się więcej niż z ubiegłorocznych wykładów o estetyce mody :P
OdpowiedzUsuńCóż, tego Ci nie powiem, gdyż nie wiem co tam było na tych wykładach ;). Ale przyznam szczerze, że ta estetyka mody mnie zainteresowała ;)
UsuńKazda fanka mody z pewnościa z tej pozycji się ucieszy. Widać ,że książka ma raczej forme albumu :)
OdpowiedzUsuńMyślę, że prawdziwa fanka mody niewiele się z tej książki dowie ;)
UsuńA szkoda, choć pewnie ma piękne ilustracje :-) A to zawsze coś :-)
UsuńIlustracje w tej książce to w większości zdjęcia z rodzinnych albumów pań, które się w niej wypowiadają ;)
UsuńBardzo lubiłam i lubię do tej pory oglądać stare zdjęcia gdzie pokazane jest jak kobiety pięknie się nosiły i patrząc na czas to moda strasznie się zmieniła. Kiedyś kobiety były eleganckie, a dziś bardziej wygodnie się ubierają.
OdpowiedzUsuńTo prawda, kiedyś kobiety bardziej dbały elegancję, a teraz bardziej liczy się wygoda. Ale w sumie trudno się dziwić ;)
UsuńMoże w wolnej chwili dam jej szansę :)
OdpowiedzUsuńTo lektura na jeden wieczór ;)
UsuńMnie jakoś bardzo ta książka nie kusi. Z jednej strony chciałabym obejrzeć te zdjęcia i przeczytać o wspomnieniach kobiet, ale z drugiej strony nie jestem jakoś bardzo tego ciekawa. Zastanowię się jeszcze. ;)
OdpowiedzUsuńRozumiem Cię, bo nie jest to porywająca powieść, a raczej bogato ilustrowany zbiór wspomnień ;)
UsuńHm... To chyba nie jest tytuł dla mnie. Gdyby bardziej skupiła się wokół samych trendów w modzie niż na wspomnieniach, to może i by mnie zaciekawiła. A tak to raczej mnie nie kusi.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
To akurat książka wspomnieniowa, o samej modzie i trendach na pewno jest wiele innych książek ;).
Usuń