161. Podsumowanie roku, którego nie było

Jedna z blogerek, którą obserwuję, napisała jakiś czas temu, że 2020 to rok, którego nie było. To zdanie według mnie idealnie oddaje mijający rok. Był, ale jakby go nie było. Zaskoczył nas wszystkich, ale niekoniecznie pozytywnie, przysporzył dodatkowych trosk, ale też wielu podarował trochę więcej czasu wolnego, a także dał co nieco do myślenia o życiu. 

Na zdjęciu jedna z lepszych lektur tego roku ;)

Dziś ostatni dzień tego dziwnego roku, więc pora na podsumowanie. Postaram się pisać jak najkrócej, żeby Was nie znudzić, ale przy tym chociaż w kilku słowach podsumować ten czas. Zacznę od bardzo krótkiego opisania lektur ostatnich czterech miesięcy, bo nie było tu na blogu nic o książkach, które przeczytałam we wrześniu, październiku, listopadzie i grudniu. 

Wrzesień
1. "Małe wielkie rzeczy" Jodi Picoult - to mój powrót po latach do twórczości jednej z moich ulubionych pisarek. To książka mocna, poruszająca ważny temat, bardzo na czasie.Oceniłam ją na 7/10.
2. "Kółko się pani urwało" Jacek Galiński (audiobook) - pierwszy audiobook, którego przesłuchałam w całości i zarazem pierwsze spotkanie z komedią kryminalną. To książka bardzo przerysowana, z wyjątkowo antypatyczną główną bohaterką, ale zarazem całkiem wciągająca. Duży plus za świetną lektorkę, dzięki której słuchanie tej książki było przyjemnością. I za to 6/10.
3. "Rut" Francine Rivers - to moje kolejne spotkanie z tą serią i kolejne małe rozczarowanie. 4/10
4. "Dublerka"Clare Mackintosh, B. A. Paris, Sophie Hannah - całkiem wciągające lektura, chociaż nie bez wad. Chyba pierwszy raz czytałam powieść napisaną aż przez cztery osoby :). Było dobrze, choć nie idealnie, stąd moja ocena to 6/10.
5. "Chłopcy Jo" Louisa May Alcott - pożegnanie z siostrami March. Bardzo fajna lektura, ciepła i miła jak poprzednie tomy. Na pewno będę do niej wracać, jak i do całej serii. Pisałam o niej TU, a oceniam ją na mocne 7/10.
6. "Wstrzymując oddech" Małgorzata Mikos - bardzo emocjonalna powieść, dla mnie wręcz przesadnie. Ale pomysł był ciekawy, dlatego oceniłam ją na 6/10. Całą moją opinię na temat tej książki znajdziecie TU.
7. "Ostatnia noc Oliwii" Christna McDonald  (audiobook) - to historia bardzo zagmatwana, z irytującymi bohaterami, ale ogólnie przeciętna - ani szczególnie zła, ani dobra, stąd moja ocena 5/10.
8. "Najlepsze, co mnie spotkało" Agata Przybyłek - kolejne spotkanie z twórczością tej autorki skończyło się jak poprzednie - nie byłam zachwycona, ale też nie rozczarowana. Ot lekka książka do przeczytania i zapomnienia. Oceniłam ją więc na 6/10.
 
Październik
1. "Przepaść czasu. Zimowa opowieść" Jeanette Winterson - to moja druga książka z serii "Projekt Szekspir" i znów nie jestem zachwycona, ale też nie mogę odmówić autorce świetnego stylu i ciekawego spojrzenia na tę historię, dlatego wydaje mi się, że ocena 6/10 będzie dla niej w sam raz.
2. "Ginekolodzy. Tajemnice gabinetów" Iza Komendołowicz (audiobook) - nie oceniłam tej książki, bo właściwie nie wiem co o niej powiedzieć. Pomysł był ciekawy, wykonanie nieco mniej. Miałam wrażenie, że autorka jest bardzo stronnicza, a czy taka opowieść nie powinna być neutralna?
3. "Siostra cienia" Lucinda Riley - trzeci tom z serii "Siedem sióstr" bardzo mi się podobał, może dlatego, że dowiedziałam się nieco więcej o cichej i tajemniczej Star, a może dlatego, że historia z przeszłości wzbudziła moje emocje. W każdym razie oceniam tę książkę na 7/10, a moją recenzję mogliście przeczytać TU.
4. "Krystyno, nie denerwuj matki!" Michalina Grzesiak  (audiobook) - oczekiwałam na lekkie i fajne zmagania z rodzicielstwem, dostałam nudnawe opowieści o niczym, za to z dużą dozą wulgarności i prostackim humorem. Nie polecam, 2/10.
5. "Cordelia" Winston Graham - o kolejnym spotkaniu z twórczością tego autora pisałam Wam TU, więc nie będę się powtarzać, dodam tylko, że oceniłam tę książkę na 7/10.
6. "Dziewczyna z Neapolu" Lucinda Riley - nowa powieść jednej z moich ulubionych autorek zaskoczyła mnie nieco i jak zwykle przeniosła w inną rzeczywistość, o czym pisałam w TYM wpisie. 8/10
 
Listopad
1. "Sztuka dawania prezentów" Anna Szczęsna - moja pierwsza w tym roku świąteczna lektura. Lekka, ciepła, miła, nawet nieco refleksyjna, o czym pisałam TU, a oceniłam ją na 7/10.
2. "Wiek niewinności" Edith Wharton - po tę książkę sięgnęłam, ponieważ spodobała mi się jej okładka i fakt, że akcja rozgrywa się w latach 70. XIX wieku w Nowym Jorku. Podobało mi się tło tej powieści, ale cała historia mnie nie porwała, dlatego wydaje mi się, że 6/10 będzie oceną w sam raz dla tej książki.
3. "Komórki się pani pomyliły" Jacek Galiński (audiobook) - słuchałam dalej o losach pani Zofii Wilkońskiej, ale tym razem było jeszcze słabiej i w sumie to 5/10 jest raczej za świetną interpretację lektorki, aniżeli za całą historię antypatycznej staruszki ;).
4. "Hopeless" Colleen Hoover - na półce została mi jeszcze jedna książka tej autorki, więc się trochę przemęczę, ale wiem już na pewno, że jestem jej antyfanką. Dałam 4/10, ale nie wiem czy to nie za dużo.
5. "Chłopiec z lasu" Harlan Coben  - pan Coben nie zaskoczył, chociaż nie zachwycił. Mam nadzieję, że książka doczeka się kontynuacji, bo losy Wilde pozostawiły u mnie lekki niedosyt, o czym przeczytacie TU. Oceniłam 7/10, bo nie oszukujmy się, to jeden z moich ulubionych autorów i już sam ten fakt powoduje, że czasami zawyżam ocenę ;).
6.  "The Crown. Oficjalny przewodnik po serialu. Afery polityczne, królewskie bolączki i rozkwit panowania Elżbiety II. Tom II" Robert Lacey - drugi tom przewodnika po jednym z ciekawszych seriali ostatnich lat zainteresował mnie i wciągnął, chociaż zabrakło mi w nim fotografii z planu. Całą moją opinię przeczytacie TU, a moja ocena tej książki to 7/10.

Grudzień
1. "Brakująca połowa dziejów" Anna Kowalczyk (audiobook) - pomysł na tę książkę był świetny, ale wykonanie jakieś takie wybrakowane. Trochę tu chaosu, nieco zbyt dużo uwagi autorka poświęca niektórym kwestiom, by inne potraktować po macoszemu. A i sam styl napisania tej książki też nie jest zbyt lekki, raczej nieco toporny, przez co trudno się w nią wciągnąć. Dlatego nie oceniłam tej książki.
2. "Moja Jane Eyre" Jodi Meadows, Brodi Ashton, Cynthia Hand - trochę się obawiałam tej książki, ale okazała się ciekawą wariacją na temat przygód Jane Eyre. Nie będzie moją ulubioną powieścią, ale też nie uważam jej za złą książkę, stąd moja ocena 6/10.
3. "Słońce w mroku" Stephenie Meyer - o tej sentymentalnej podróży w przeszłość pisałam Wam TU, a teraz tylko dodam, że moja ocena to 5/10, bo nie była to bardzo dobra książka, ale też nie tragiczna.
4. "Bez Ciebie to nie Święta" Beth Reekles - lekka książeczka świąteczna, moja druga w tym roku lektura w tej kategorii była miłą lekturką, choć nieco głupiutką i przesłodzoną. Oceniłam ją na takie 5/10, czyli średniaczek. Całą moją opinię przeczytacie TU.
5. "Królewna w lśniącej zbroi" Jonathan Plackett, Karrie Fransman - bajki trochę na opak. Pomysł ciekawy, wykonanie nieco mniej, o czym pisałam TU. 6/10
6. "Dorzuć mnie do prezentu" Agnieszka Błażyńska - kolejna świąteczna lektura była całkiem przyjemna i przypominała mi nieco filmową historię. Tę książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl, dlatego całą moją opinię znajdziecie właśnie TAM. Oceniam ją na 6/10.
7. "Dwanaście życzeń" Karolina Głogowska, Katarzyna Troszczyńska (audiobook) - czwarta z książek świątecznych przeczytanych przeze mnie w tym roku była średniawa. Prawdę mówiąc, przełuchałam ją i zapomniałam, więc napiszę tylko, że oceniłam ją na 5/10.
8. "Batszeba" Francine Rivers - przedostatni tom serii podobnie jak poprzednie był dość słaby, więc 4/10 to ocena w sam raz.
9. "Życie na miarę. Odzieżowe niewolnictwo" Marek Rabij (audiobook) - tej książki nie oceniłam. Była mocna, poruszająca, wstrząsająca. Warto ją przeczytać, albo przesłuchać.
10. "Wigilijny pech" Magdalena Kubasiewicz (audiobook) - to była książka w sam raz do do przedświątecznych porządków - lekka, przewidywalna, nieskomplikowana, ale też nie głupia - 6/10.
11. "Atlas wysp odległych" Judith Schalansky - pisałam Wam ostatnio o tym jak mnie zachwyciła ta książka, wpis znajdziecie TU, a moja ocena to 8/10.
12. "Zmierzch Tudorów" Philippa Gregory - trochę wymęczyłam tę książkę, czasami dłużyła mi się, momentami nużyła. Trudno mi powiedzieć na ile ta opowieść jest zgodna z prawdą historyczną, ale czytając ją miałam trochę zgrzytów. Wydaje mi się, że 5/10 będzie oceną w sam raz dla niej, bo jednak miała ciekawe momenty.
13. "Współlokatorzy" Beth O'Leary - tyle się naczytałam pozytywnych opinii o tej książce, a tymczasem mnie ona rozczarowała. Trochę mi zabrakło rozwinięcia, zagłębienia się w psychikę bohaterów. Denerwowała mnie Tiffy, dziwiły niektóre wątki, ale ogólnie nie czytało mi się źle, przeczytałam ją bardzo szybko, dlatego oceniłam ją 6/10.
 
+ "Okruchy dobra" Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska (audiobook) - zaczęłam przed Świętami, ale nie skończyłam i nie wiem czy będę kontynuować ;)

Filmy/seriale
*"Enola Holmes" - podobał mi się ten film, był bardzo przyjemny, dużo się w nim działo, a i bohaterowie byli ciekawi. Nie znam książkowego oryginału, ale mam w planach zapoznać się z całą serią.
*"Targowisko próżności" (serial, 2018) - miniserial na podstawie klasycznej już książki Williama Makepeace Thackeraya. Nie jest to serialowe arcydzieło, ale oglądało mi się go bardzo dobrze i fajnie oddawał klimat książki, choć może niekoniecznie klimaty epoki ;).
*"Randki od święta" - żenujący film "świąteczny", bardzo przewidywalny i z prostackim humorem. Nie polecam.
*"The Crown" sezon 4 - czekałam na ten sezon, obejrzałam go w sumie w kilka dni, ale czuję pewien niedosyt. Mam wrażenie, że ten serial zaczyna przypominać serwis plotkarski i wszystko jest za bardzo przerysowane. W poprzednich sezonach jakoś to nie rzucało się tak w oczy, bo jednak przedstawiały wydarzenia z nieco bardziej "zamierzchłych" czasów, a ten czwarty to już lata bliższe nam i trochę więcej o nich wiemy.
*"Gambit królowej" - jeszcze nie skończyłam tego serialu, bo oglądam go z siostrą, akurat jak mamy wolną chwilę, ale jestem pod wrażeniem - ciekawa tematyka, świetna gra aktorska, fajny klimat. Jak już obejrzę ostatni odcinek, to dam znać jak mi się podobała całość ;)

Muzyka
*soundtrack do "Hamiltona" - na początku roku odkryłam Studio Accantus i zachwycałam się ich coverami, teraz, bliżej końca roku wkręciłam się w muzykę do tego ciekawego musicalu. Soundtrack ten jest na ten moment jedyną składanką, której słucham, a to coś znaczy... Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zobaczyć ten musical w całości :)


Podsumowanie roku 2020

Zacznę od podsumowania książkowego, następnie kilka słów o blogu i moim bookstagramie, a na koniec chciałabym się podzielić paroma refleksami z życia "pozaksiążowego".

 

1. Rekord

Przede wszystkim - w 2020 roku udało mi się przeczytać 101 książek, a więc pobiłam swój zeszłoroczny rekord. Założyłam sobie na początku roku, że uda mi się tyle przeczytać, ale im bliżej grudnia, tym jakoś traciłam nadzieję, że się uda, bo wiosna, lato i jesień nie były dla mnie zbyt zaczytane, jednakże w tym ostatnim miesiącu wena mi wróciła i jak widać, dałam radę ;)

2. Książkowe odkrycia

W tym roku postanowiłam trochę wyjść z mojej strefy komfortu i sięgnąć po książki, które do tej pory pomijałam. Zaczęło się od tego, że obejrzałam serial "Wiedźmin" i bardzo mi się spodobał. Pomyślałam więc, że przeczytam choć jedną książkę z tej serii, żeby się przekonać czy netflixowa produkcja ma wiele wspólnego z powieściami i opowiadaniami pana Sapkowskiego, a także czy się wciągnę. Okazało się, że przeczytałam wszystkie tomy z serii i zachwycił mnie świat stworzony przez tego polskiego autora. Oczywiście, nie były to książki bez wad, na przykład nie podobało mi się zakończenie historii, ale jestem pełna podziwu dla całości ;). To moje największe odkrycie roku!

Drugim odkryciem były dla mnie audiobooki. Kiedyś pisałam tu na blogu, że trudno mi się skupić przy tego typu książkach, bo jestem raczej wzrokowcem. Z uwagi jednak na to, że mam dostęp do Empik GO, postanowiłam dać im kolejną szansę. Na początku bywało trudno, bo gubiłam wątek, ale z każdą kolejną wysłuchaną minutą było mi łatwiej się skupić i wczuć. Jako pierwszy audiobook wybrałam "Kółko się pani urwało", bo to lekka i niewymagająca książka i jak się człowiek wyłączy na chwilę, to nie straci wiele ;). Potem były kolejne i kolejne, aż okazało się, że przesłuchałam aż 9 audiobooków! Najlepiej słucha mi się w autobusie w drodze do pracy, w pracy przy odkładaniu książek na półki, a także w domu przy sprzątaniu czy gotowaniu. Audiobooki nie zastąpią mi "normalnego" czytania, ale mogą być takim "umilaczem" wymienionych wcześniej aktywności.

3. Najlepsze lektury
*"Atlas wysp odległych" Judith Schalansky  - pisałam o tej książce całkiem niedawno ;)
*"Miłość" Hélene Delforge, Quentin Gréban - TU znajdziecie moją krótką recenzję tej niezwykłej publikacji.
*"Salt Fat Acid Heat. Cztery składniki" Samin Nosrat - książka, na którą bardzo czekałam, a która wzbogaciła trochę moją wiedzę o gotowaniu. Pisałam o niej TU.
*Cykl "Wiedźmin" Andrzej Sapkowski - pisałam o tym wyżej, że seria ta jest moim tegorocznym książkowym odkryciem i zarazem należy do najlepszych lektur tego dziwnego roku. Miałam w planach dłuższy wpis o całym cyklu i serialu, ale jakoś brakło mi weny, może w przyszłym roku się uda ;)
*"Co nas (nie) zabije" Jennifer Wright - książka bardzo na czasie, w lekki sposób opowiadająca o epidemiach i dziwnych chorobach. Bardzo, bardzo polecam!
 
4. Najgorsze z przeczytanych książek: 
*"Krystyno, nie denerwuj matki" Michalina Grzesiak - jak wspomniałam wyżej, ta książka to taki zbiorek nudnych historii o niczym, za to z prostackim humorem i wulagrnością, czego bardzo nie lubię.
*"Trzy metry nad niebem" Federico Moccia - chyba jestem za stara na takie książki. Denerwowali mnie bohaterowie, irytowała urywana, chaotyczna narracja i w ogóle cała historia Babi i Stepa. Dodatkowo, wydaje mi się, że tłumacz się nie popisał, bo momentami brak jest logicznego związku między zdaniami, zwłaszcza w dialogach. Nie rozumiem zachwytów nad tą książką. To historia jakich wiele, tyle że z wyjątkowo antypatycznymi bohaterami i napisana w dość dziwnym, nawet nieco topornym stylu.
*"Zapiski stanu poważnego" Monika Szwaja - książka, którą przeczytałam kiedyś i wspominałam całkiem dobrze. Postanowiłam więc w tym roku do niej wrócić, ponieważ szukałam lekkiej i niewymagającej lektury. Niestety, to spotkanie po latach mi się nie udało, bo widzę więcej negatywów tej książki, niż cech pozytywnych :(.
*"Kiedy mnie zobaczyłeś" J.D. Russo - to książka powtarzalna, pełna stereotypów i płaskich, jednowymiarowych postaci, a pozbawiona akcji, na dodatek zakończona w taki sposób, że nic się nie rozwiązuje, tylko zapowiada drugą część. To słabiutki debiut, a trochę szkoda, bo był potencjał na ciekawą, niebanalną historię, niestety został zaprzepaszczony...
*"Bezcenny dar" Jim Stovall - pomysł na tę książkę był bardzo ciekawy, ale wykonanie zawiodło. Autor za bardzo się skupił na moralizowaniu i wkładaniu w usta bohaterów wielkich, banalnych, a zarazem pełnych patosu przemyśleń i pokazywaniu światu jakimi są ideałami. Wyszła mu przez to historia miałka i płytka, bez akcji, bez jakiegoś rozwinięcia, czy chociażby zagłębienia w charaktery postaci.
*"Elul" Agnieszka Kuchalska - męcząca lektura, którą co jakiś czas przerywałam, bo nie mogłam przez nią przebrnąć. Być może osoby wrażliwe odbiorą tę opowieść inaczej, bardziej się wczują w całą historię biednej dziewczynki, może nawet uronią łezkę wzruszenia i poruszenia losami bohaterki. Dla mnie jednak była to książka sztuczna, momentami patetyczna, a wręcz melodramatyczna, na siłę grająca na emocjach, nieudolnie wystylizowana na opowieść z perspektywy dziecka, a co za tym idzie nie poruszyła mnie w najmniejszym stopniu.
 
5. Blog i Instagram 
* 53 posty, 81 obserwatorów, prawie 12 tysięcy wyświetleń, ponad 2 tysiące komentarzy - z takim bilansem kończę ten rok na blogu. Dziękuję, że tu zaglądacie, czytacie, komentujecie. Daje mi to motywację do dalszego prowadzenia bloga, do czytania i pisania o swoich lekturach :) 
* na Instagramie mam z kolei 712 obserwatorów, wiele serduszek i komentarzy! To kolejna motywacja do dalszej pracy :)

Moje #bestnine , czyli 9 zdjęć z tego roku z największą liczbą polubień ;)

 

6. Pozaksiążkowo
Ta cała sytuacja pandemiczna, oprócz typowych skutków w postaci siedzenia w domu, pracy zdalnej, braku możliwości podróżowania, spowodowała i inne zmiany w moim życiu:
*zaczęłam doceniać rodzinę i to, co mam - prosta rzecz, ale wcześniej jakoś nie zauważałam tego jak dobrze mam w życiu i skupiałam się na narzekaniu, że czegoś tam mi brak. Teraz zaprzestałam tego i skupiłam się na codziennych małych radościach.
*przestałam się martwić na zapas - miałam kilka sytuacji, w których zamartwianie się było bardzo na miejscu (na przykład jak zachorowała moja mama i było podejrzenie, że to covid), ale z każdym kolejnym dziwnym wydarzeniem, każdym potrzebnym i niepotrzebnym zaostrzeniem, z każdym miesiącem zaczęłam wrzucać na luz i martwić się tylko tym, co ważne.
*zaczęłam trochę dbać o ruch - ta obecna sytuacja spowodowała, że moja aktywność fizyczna spadła praktycznie do zera, więc postanowiłam temu zaradzić - kupiłam rowerek stacjonarny i sobie jeżdżę oglądając filmy i seriale. Jazda na takim rowerku nie jest może jakimś super wyczynem, ale dla mnie to naprawdę milowy krok w walce o to, żeby się więcej ruszać. 
*wkręciłam się we włosing i odkryłam, że moje włosy chcą się kręcić - niby nic wielkiego, ale przyjemnie mi się patrzy na efekty moich nowych, dziwnych działań w kwestii dbania o włosy. Moja rodzina się ze mnie śmieje jak chodzę po domu w czepku w ananasy czy w turbanie z bawełnianego t-shirtu, ale na serio to mi pomaga na wygląd włosów i ogólne samopoczucie ;)

 
Chyba nikomu z nas nie przyszłoby na myśl, że doświadczymy czegoś takiego - pandemii, która sparaliżuje nasze życie na wiele dni. W najdziwniejszych przypuszczeniach bym nie wpadła na to, że przyjdzie mi żyć w czasach zarazy, że chociaż ja osobiście nie zachoruję, będę widzieć na własne oczy jak świat pogrąża się w chaosie, jak w ciągu kilku miesięcy setki tysięcy ludzi zachoruje, jak tysiące umrą, a miliony będą trwać w wielotygodniowym zamknięciu w domu, żeby nie rozprzestrzenić dalej wirusa...

Dziwne czasy za nami, straszne, smutne, niesamowite, czasy, kiedy mogliśmy wreszcie zrozumieć, że nie jesteśmy niezniszczalni, że chociaż wydaje się, że zapanowaliśmy nad światem, to nasze panowanie jest złudne i matka natura może z nami zagrać w tę samą grę, z którą my z nią codziennie pogrywamy. I wiecie co, mam wrażenie, że takie doświadczenie było nam potrzebne, żebyśmy się obudzili i zobaczyli jak łatwo wprowadzić chaos do naszych nowoczesnych, wydawać by się mogło uporządkowanych egzystencji, żebyśmy zwolnili swoje tempo życia, zauważyli innych ludzi, zmienili złe nawyki. To było bardzo gorzkie doświadczenie, którego efekty będziemy odczuwać jeszcze długo...
Pandemia się jednak jeszcze nie skończyła. Ba, jesteśmy w jej samym środku. I coraz więcej ludzi traci nadzieję, że będzie normalnie. Ja też jestem już mniejszą optymistką niż na początku, ale gdzieś tam jeszcze tli się we mnie taka mała iskierka nadziei, że pandemia się skończy i wróci życie sprzed covidu. Wiadomo, że nie będzie tak jak wcześniej, ale może nie będzie gorzej ;).
 
Dziękuję, że byliście ze mną w tym roku, że czytacie, komentujecie, piszecie, udostępniacie. Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was tym podsumowaniem :)
 
 
Życzę Wam i sobie, żeby ten nadchodzący rok 2021 był dla nas taką czystą książką, którą zapełnimy dobrymi chwilami, radościami, wzruszeniami, pozytywnymi spotkaniami, fajnymi ludźmi i interesującymi lekturami! Żeby po prostu było dobrze, a na pewno lepiej niż w 2020 roku!

Komentarze

  1. Dobrze, że książek nikt nie zabronił nam czytać :)
    Wszystkiego dobrego na Nowy Rok! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fakt, ten rok był wyjątkowo nijaki, ale przynajmniej można było więcej czasu spędzić na czytaniu i bić własne rekordy :D Mnie też się to udało, choć Twoje statystyki są o wiele bardziej imponujące ^^

    Wspaniałego i pełnego cudownych książek Nowego Roku ;*
    Pozdrawiam
    https://subjektiv-buch.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, właśnie o dziwo te wiosenne miesiące, kiedy był lockdown, nie sprzyjały mi czytaniu, a teraz pod koniec nabrałam tempa ;).
      Dziękuję i również pozdrawiam ;)

      Usuń
  3. Łał.. jestem pod wrażeniem Twojego wyniku bo jest imponujący. Brawo :) Jest różnorodnie i bogato i super, że dołączyłaś do ekipy portalu :)

    Cieszę się też że mimo pandemii nie załamałaś się a odnalazłaś pozytywy bo to wiele... "zaczęłam doceniać rodzinę i to, co mam - prosta rzecz, ale wcześniej jakoś nie zauważałam tego jak dobrze mam w życiu i skupiałam się na narzekaniu, że czegoś tam mi brak. Teraz zaprzestałam tego i skupiłam się na codziennych małych radościach." o tak codzienne wdzięczności i małe radości.. to coś o czym wiele osób zapomina a warto celebrowac każdy dzień bo nigdy nie wiemy kiedy i który będzie naszym ostatnim (lub kogoś innego). Dlatego opowiadalam o dzienniczku wdzięczności ale nie każdy go potrzebuje by to osiągnąć. Mam nadzieję i życze aby przyszły rok przynisoł zmiany ale na lepsze.... aby świeciło słońce, ludzie uśmiechali się... oby był lepszy od tego <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, chociaż zapewne Ty przeczytałaś ze dwa razy więcej książek ;).
      Chodzi Ci o bookhunter? Recenzowanie dla tego bloga jest fajną przygodą.

      Pamiętam jak mi pisałaś o dzienniczku wdzięczności, miałam w planach jego prowadzenie, ale niestety brak mi systematyczności. Za to codzienne życie i ten dziwny rok doprowadziły do tego, że bez tego dzienniczka nauczyłam się wdzięczności :)

      Usuń
    2. Nawet dokładnie nie liczyłam ale sporo było :)
      Tak bookhunter. Miło mi :)

      O widzisz.. Dzienniczek Wdzięczności sam pojawił się w Twoim życiu bez porwadzenia :)

      Usuń
    3. Patrz, zaraz minie dwa lata odkąd dołączyłam do bookhutera, a to wszystko dzięki Tobie! ;)
      Dokładnie, pojawił się sam, chociaż w nieco innej formie ;)

      Usuń
    4. Naprawdę... dwa lata... o jeju jak to szybko zleciało. Kiedy? xD

      Taka forma też dobra :)

      Usuń
    5. W kwietniu 2019 roku zrecenzowałam pierwszą książkę od Bookhuntera ;)

      Usuń
    6. Jak ten czas leci... ;)

      Usuń
    7. Leci, leci, aż za szybko ;)

      Usuń
  4. Dla mnie jednak na szczęście rok 2020 był ciekawy :) Świetne masz wyniki, fajne podsumowanie ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :). Dla mnie, jak widać, był po prostu dziwny ;)

      Usuń
  5. Te ostatnie miesiące wszystkich nas wiele nauczyły. Wszystkiego dobrego dla Ciebie w nowym roku.

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję bardzo dobrego wyniku czytelniczego. Życzę nam wszystkim, aby rok 2021 wynagrodził nam wszelkie straty i ciężkie chwile roku mijającego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). Piękne słowa, oby tak było!

      Usuń
  7. Bardzo rzetelne podsumowanie. Ja lubię je czytać, ale nie lubię tworzyć. Jakoś nie mam do tego smykałki i serca. A Twój wynik czytelniczy jest imponujący. Brawo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). Ja lubię pisać podsumowania i czytać też ;)

      Usuń
  8. Jak tylko wyprowadzę się z akademika do własnego mieszkania zainwestuję w rowerek ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rowerek to jeden z moich lepszych zakupów minionego roku :).
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  9. Ładne podsumowanie. Dużo udało ci się przeczytać pod koniec roku. Gratuluję osiągnięcia wyznaczonego celu. Czasem warto wyjść z własnej strefy komfortu.
    Szczęśliwego nowego roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie! Zgadzam się, warto czasem poznawać nowe rzeczy, takie spoza naszej strefy komfortu :)

      Usuń
  10. Kochana, no pięknie. Gratuluję :* Intensywnie, ciekawie i bogato pod każdym względem. Ja się trochę książkowo obijałam. Jakoś nie miałam w tym roku takiego dobrego rytmu. Mam nadzieję, że w tym już będzie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). Wobec tego, życzę Ci, żeby Ci się udało złapać czytelniczy rytm w tym nowym roku ;)

      Usuń
  11. Miałaś naprawdę dobry rok pod względem czytelniczym. Ja przez pandemię przeczytałam więcej niż normalnie, chociaż i tak 30 książek mniej niż Ty, ale jeszcze wszystko przede mną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, czytelniczo było u mnie w porządku. Cieszę się, że i u Ciebie był to zaczytany rok, oby ten nowy był dla nas równie dobry pod względem czytelniczym ;)

      Usuń
    2. Tego życzę nam obu z całego serca :)

      Usuń
  12. Gratuluję świetnych wyników ;) i życzę jeszcze lepszych w tym roku!

    OdpowiedzUsuń
  13. A u mnie ten rok 2020 bardzo był. To był rok zmian, ważnych decyzji, rozwoju. Nie żałuję, że go przeżyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie żałuję tego roku, ale zdecydowanie nie uważam, żeby to był najlepszy czas w moim życiu ;)

      Usuń
  14. Bardzo ciekawe podsumowanie, przeczytałaś bardzo dużo książek! Mi dawno już nie udało się przeczytać aż tyle, może w końcu w tym roku będę czytać więcej. ;) Też jakiś czas temu wkręciłam się we włosing i muszę przyznać, że widzę efekty! Dalej testuję różne produkty, ale włosy wyglądają lepiej. Życzę Ci wszystkiego dobrego w nowym roku i wciągających lektur! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;). Zgadzam się, włosing naprawdę przynosi efekty, zwłaszcza jak się odkryje, że te wiecznie spuszone włosy chcą się kręcić XD.
      Tobie również życzę wszystkiego co najlepsze w nowym roku i samych dobrych lektur ;)

      Usuń
  15. Dla mnie ten rok był jednym z najlepszych, ze względu na człowieka poznanego miesiąc przed wybuchem pandemii :) A książkowo... masakra, tylko 40 książek - Ty bijesz rekordy w górę, a ja w dół :D
    Dobrze wyszło, że Twoja mama nie dostała covidu i to było co innego. Mój chłopak i jego mama niestety zachorowali i w życiu bym nie chciała, żeby ktoś jeszcze przechodził przez coś tak okropnego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało Ci się poznać wyjątkową osobę akurat przed pandemią :).
      A z książkami to wiadomo jak jest, raz człowiek pochłania je jedna za drugą, a innym razem nie może się zdobyć żeby cokolwiek przeczytać. Życzę Ci, żeby ten nowy rok był lepszy pod tym względem :)

      Usuń
  16. Wbrew pozorom ten rok sprzyjał czytaniu :) Mam nadzieję, że Nowy jednak będzie dużo lepszy, nawet jeśli będzie się mniej czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ten czas "lockdownu" jakoś bardziej nie sprzyjał czytaniu, zdecydowanie więcej czytałam przed marcem i potem w grudniu. Chyba się skupiłam na innych pasjach, poza tym praca zdalna to też praca, więc dziennie miałam niewiele więcej czasu niż w "normalnym" okresie ;)

      Usuń
  17. Ten rok był moim zdaniem dramatyczny na wielu płaszczyznach. Jeśli chodzi o zamknięcie w domach, osobiście go nie odczułam, bo i tak mam taki właśnie tryb życia. Śmialiśmy się nawet z moim chłopem, że teraz wszyscy nas naśladują. No ale jednak siedzieć z własnej woli a z musu - jest różnica :/

    Ładny wynik czytelniczy :) Co do audiobooków, próbowałam swego czasu, ale nawet przy robieniu porządków nie umiałam się skupić na słuchanej historii. Totalnie się wyłączam. Jednak papier :)

    Też lubię bawić się włosami, że tak to ujmę. Albo wcierki albo jakieś olejki, albo farbowanie henną, albo psikanie jakimiś specyfikami... Ogólnie eksperymenty z naturalnymi kosmetykami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, zwróciłaś uwagę na ważną rzecz - kiedy musimy coś robić z przymusu, to traci to swój urok. Ja pracuję w bibliotece, więc było to dla mnie mega dziwne przenieść się na tryb zdalny. Dziwnie było wrócić do "normalnej" pracy ;).
      Dziękuję :).
      Właśnie ja odkryłam, że audiobooki są fajnym dodatkiem do pracy, ale właśnie wybieram te książki mniej wymagające, w razie gdybym się rozpraszała przy słuchaniu.
      W przyszłym tygodniu zamierzam bawić się henną :). Już mam za sobą dwa "farbowania" ziołami, ale wtedy użyłam gotowej mieszanki, a teraz będę mieszać sama.

      Usuń
  18. Gratuluje wyników! Szczególnie tych czytelniczych, bo mnie do takich rekordów o wiele za daleko. Co do nowych, lepszych zmian za sprawą pandemii, jestem ciekawa, ile tego głosu rozsądku w nas zostanie, gdy w końcu to całe wariactwo się skończy, a my wrócimy do zwykłego trybu życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;).
      Słuszna uwaga, ja również jestem ciekawa ile w nas zostanie po tym dziwnym i trudnym doświadczeniu...

      Usuń
  19. Po pierwsze - czy ja Ci mówiłam, że uwielbiam Twój czytelniczy gust? Wreszcie spotykam kogoś, kto nie należy do "milionów kobiet na całym świecie, które pokochały Colleen Hoover" i nie jestem w tym klubie sama''. :D Oprócz tego gratuluję rzecz jasna fenomenalnego czytelniczego wyniku. Obłędnego!
    Ja też w tym roku wychodziłam poza swoją strefę komfortu i... Było super. Było ciekawie, inspirująco i mam głębokie przekonanie, że rozwinęłam i siebie, i swoje perspektywy. Zainspirowało mnie do samorozwoju i jestem z tego megadumna. ;) Jednak przez to jest to mój najsłabszy rok pod względem liczby przeczytanych książek... Ale za to z każdej jednej jestem ogromnie zadowolona! ;)
    Po drugie - audiobooki niestety nie są dla mnie, nie wiem czy jestem zbyt rozproszona, czy zbyt niewyspana, czy po prostu wadliwa, ale totalnie, po dwóch stronach słuchania odpływam do krainy czy-ja-wsypałam-proszek, trzeba-podlać-kwiaty, nie-zadzwoniłam-do-magistranta, gdzie-ja-położyłam-spinkę-do-włosów. :P
    Po trzecie bardzo lubię Twoje ulubione lektury, dwie ostatnie znam, pozostałe naprawdę chcę poznać. "Salt Fat Acid Heat. Cztery składniki" nawet już szukałam. ;)
    Po czwarte, na szczęście z listy najgorszych nie mam chyba ani jednej w planach.
    Po piąte - wspaniale piszesz o ciekawych książkach to czemu się dziwisz, że tyle osób do Ciebie zagląda? ;)
    Po szóste jeszcze filmy i seriale - Enola była przyjemna, ale wydaje mi się, że zbyt przesłodzona, zresztą chyba już Ci o tym wspominałam. Gambit - mega się cieszę, że Ci się podoba, na mnie zrobił wielkie wrażenie! :) O, a Targowisko próżności mam w planach, po Bridgertonach nawet nabrałam chęci, ale najpierw trzeba pokończyć pozaczynane. ;) Tylko co do The crown... No nie zgadzam się, wybacz. Owszem ten sezon był cięższy niż poprzednie, ale każdy skupiał się na wydarzeniach i kryzysach w monarchii, a pojawienie się Diany było prawdziwą kometą świata korony. Czy to co opisano jest prawdą w 100% czy w 50% to trudno rzec, ale trzeba oddać, że najbliżsi stoją po przeciwnych stronach barykady, więc pewnie oprócz druzgocących kaset Diany (które potwierdzają sporą część tego co widzimy na filmie) wszystko jest dosyć miękkie. ;) Nie mniej, ten sezon mnie bolał, ale moim zdaniem był świetny. Pierwszy raz od dawna (a przy serialach to w sumie naprawdę rzadko) zakręciła mi się łezka w oku.

    Twoje pandemiczne przemyślenia są bardzo podobne do moich i znowu lubię Cię jeszcze bardziej. :D Rowerka zazdroszczę, a włosing jest super - gdybym miała więcej czasu i trochę mniej problemów ze skórą to robiłabym to samo! Skoro czujesz się z tym lepiej to najważniejsze! ;)

    Szczęśliwego Nowego Roku! Może jesteśmy mniejszymi optymistkami, ale po prostu nie będziemy oglądać się na świat tylko dostosujemy się na tyle na ile to możliwe i żyjemy dalej, spełniamy marzenia, czytamy książki, rozwijamy się. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ci za ten obszerny komentarz!
      Cóż, mój gust czytelniczy jest dość dziwaczny, bo lubię naprawdę różnorodne książki. Niestety, pani Hoover mnie nie przekonuje tym przesadnym dramatyzmem, naprawdę, zamiast się wzruszać przy jej książkach, ja przewracam oczami XD.
      Wychodzenie poza strefę komfortu jest fajne, nie tylko w kwestiach czytelniczych. Musi być tylko dobrowolne, bo jak ktoś nas przymusza to magia znika. Jak ze wszystkim.
      To jest super, że chociaż przeczytałaś mniej książek niż we wcześniejszych latach, to z każdej z nich jesteś zadowolona. Ja mam właśnie ten problem, że mimo iż czytam naprawdę dużo, to jednak spora część moich lektur okazuje się... meh...
      Co do audiobooków, to ja właśnie miałam zawsze problem ze skupieniem się, ale ostatnio jakoś mi się poprawiło. Może dlatego, że wybieram lżejsze pozycje i słucham audiobooków przy pracy (którą akurat często mam powtarzalną, niewymagającą skupienia, jak odkładanie książek na półki, czy drobne poprawki w katalogu na pracy zdalnej).
      Co do filmów to racja, "Enola" była może nieco przesłodzona, ale przyjemna w odbiorze. "Bridgertonów" ja z kolei mam w planach, ale jak przeczytam książkę (która już stoi na półce, więc to tylko kwestia czasu".
      Jeśli chodzi o "The Crown", muszę przyznać, że po napisaniu tego wpisu obejrzałam ten film dokumentalny, który się opiera na wspomnianych przez Ciebie kasetach i jestem wstrząśnięta i trochę bardziej zrozumiałam ten sezon. Nawet jeśli w serialu i filmie pojawiło się choć ziarnko prawdy, to jestem w szoku, jak tak można.

      Dziękuję! Jasne, czasem trzeba być bardziej realistą niż optymistą, może dzięki temu będzie nam łatwiej w tym nowym roku ;)

      Usuń
    2. Ja też przewracam oczami, a czasami w kluczowych sytuacjach wręcz się śmiałam. :P
      Pewnie, że tak. Ze strefy komfortu zdecydowanie wolę wychodzić na własnych zasadach chociaż czasami zmusza mnie do tego praca - wtedy trochę to boli. :P
      Przyznam szczerze, że zeszły rok był pod tym względem raczej wyjątkowy, bo faktycznie "złych" książek nie było, chociaż też muszę powiedzieć, że jestem zadowolona z siebie, bo generalnie coraz lepiej dobieram lektury pod to co lubię. Czasami nie satysfakcjonuje mnie wykonanie, a czasami ponieważ próbuję z nowymi autorami to okazuje się, że jednak z różnych powodów nie jesteśmy dla siebie stworzeni, ale od pewnego czasu już naprawdę rzadko mam tak, że jakąś książkę traktuję jako kompletną stratę czasu.
      No mnie niestety książka za bardzo wciąga - pewnie nim bym się obejrzała wsadziłabym "Moje życie w drodze" pod literę "Ż". :P
      To prawda, miała mankamenty, ale była przyjemna. ;)
      Oooo, super, że znalazłaś na to chwilę, ja też go oglądałam i robił na mnie spore wrażenie. Zresztą moja mama była zainteresowana Dianą, więc też co nieco mi opowiedziała o tym co czytała w prasie po rozstaniu Diany i Karola oraz później. Stąd naprawdę chociaż bolało, to uważam, że ten sezon to po prostu kolejny poziom The crown. Tam każdy sezon jest wyjątkowy...

      Tak i mnie się wydaje. Optymizm czasami nie jest wcale tak optymistycznym rozwiązaniem jeśli patrzeć na świat w szerszej perspektywie, zwłaszcza ostatnio. :P

      Usuń
    3. Tak, ja też się śmiałam, to nie są książki dla mnie ;).
      Super, że potrafisz dobrze dobierać lektury, ja się jeszcze tego uczę. Często zwodzi mnie okładka (jestem sroką okładkową XD), ale czasem też opinie innych i blurpy. I potem się okazuje, że wylądowałam z książką, która mi nie idzie ;).
      Mnie niektóre książki tak wciągają, że też mi się trudno oderwać. Ale lekkie komedie kryminalne, które ostatnio wybieram do słuchania, jakoś mi się tak czytają "w tle", tak że wiem o co chodzi w książce, podążam za akcją, ale zarazem nie robię "byków" w pracy ;).
      Co do Diany i Karola, to czytałam też książkę "Diana. Moja historia", która też była oparta na wspomnianych kasetach. Pomijając chaos w narracji, również mnie zaskoczyła i nieco zaszokowała. I przy okazji zauważyłam, że niektóre rzeczy, które się w niej pojawiają zostały wykorzystane w serialu. I jakoś inaczej przez to patrzę na ten czwarty sezon. Ciekawa jestem co nam scenarzyści zaserwują w następnym, w końcu pora na burzliwe rozstanie tej pary, ale i na kilka innych, ważnych wydarzeń.

      Usuń
  20. Wow, 101 książek to liczba nie z tej Ziemi, a przynajmniej dla mnie. Wielkie gratulacje! Niezwykle się cieszę, że do grona najlepszych lektur dołączył Wiedźmin Sapkowskiego. Sama również zaczęłam na początku roku 2020 czytać serię, ale zatrzymałam się na "Pani Jeziora". Zamierzam w przeciągu najbliższych miesięcy nadrobić zaległości i mam nadzieję, że zakończenie mi się spodoba. :) Tak swoją drogą, skoro zaczęłaś otwierać się na nowe wyzwania, to może spróbuj zagrać w Wiedźmina 3 na playstation/xboxie? Emocjonująca przygoda. :)

    Mam nadzieję, że rok 2021 okaże się lepszy i będzie rokiem, który będzie - parafrazując tytuł postu. :) Trzymaj się ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądziłam, że mi się uda tyle przeczytać, ale pod koniec roku nabrałam przyśpieszenia ;).
      Saga "Wiedźmin" to dla mnie odkrycie roku, serial też mi się podobał. Myślałam o grze, ale nie mam konsoli, a mój komputer to rzęch, więc niestety nie uda mi się pograć. Ale może kiedyś? Bo teraz nie będę specjalnie kupować sprzętu, żeby zagrać w "Wiedźmina" XD

      Też mam taką nadzieję i dziękuję za miłe słowa! ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz i każdy głos w dyskusji.