85. Czytanie letnio-jesienne, czyli podsumowanie września

Myślałam, że wrzesień będzie dla mnie miesiącem mniej zaczytanym niż sierpień, a tu się okazało, że udało mi się przeczytać tyle samo książek (czyli 11) ;). Miały na to wpływ dwa czynniki: moja choroba (tydzień zwolnienia) i krótki urlop (kolejny tydzień), tak więc przez pół miesiąca mogłam się lenić i czytać ile mi się chciało ;).

W tym miesiącu udało mi się również pobić zeszłoroczny czytelniczy rekord, który wynosił 70 przeczytanych publikacji. Wrzesień zakończyłam bowiem lekturą 74 książki w tym roku, idę więc jak burza! Może do grudnia licznik wybije 100? Byłoby super ;).

Przekroczyłam też ostatnio 10 tysięcy wyświetleń tu na blogu, za co Wam dziękuję, bo to znaczy, że moje wpisy są czytane, albo przynajmniej przeglądane ;).

Wracając do podsumowania: Nietrudno mi będzie wyłonić najgorszą lekturę miesiąca, powiem więcej, będą to dwie bardzo krótkie książki - "Dziękuję i zapraszam ponownie" Agaty Majcher oraz "Beautyfikacje" Maxime Parker. O pierwszej wspominałam ostatnio tu na blogu, o drugiej poczytacie trochę niżej, ale obu nie polecam.
Najlepszą książką września jest dla mnie z kolei "Żmijowisko" Wojciecha Chmielarza, powieść, która długo czekała na mojej półce na przeczytanie...

1. "Cena szczęścia" Krystyna Mirek - na początku miesiąca napisałam cały wpis o tej i o pozostałych częściach trylogii "Saga rodu Cantendorf", więc nie będę się powtarzać. Ten tom, podobnie jak pierwszy i trzeci oceniam na 5/10, czyli jest to lektura niezła, ale nie zachwyciła mnie na tyle, żebym ją chciała polecić ;).


2. "Prawdziwa miłość" Krystyna Mirek - jak wyżej ;).

3. "Czerwony namiot" Anita Diamant - nie polubiłam się z tą książką, choć, w przeciwieństwie do czytanej przeze mnie niedawno "Rachab", nie jest to powieść prosta, ani naiwna. Widać, że autorka się przyłożyła do rozwinięcia historii biblijnej Diny, opowiadając o niej niejako w kontekście życia i zwyczajów ludzi tamtych czasów, a zwłaszcza kobiet, które miały te swoje czerwone namioty. Jednakże mnie ta powieść nie porwała, nie zachwyciła, czegoś mi w niej zabrakło, niektóre momenty mi się nie podobały, coś z nią było nie tak. Ogólnie oceniam ją więc na 5/10.


4. "Przyszłość ma twoje imię" Elżbieta Rodzeń - będę jednym z nielicznych głosów niezadowolonych po tej lekturze, ale cóż, tak bywa... Niestety, nie porwała mnie ta książka, nie wciągnęła, nie wzbudziła emocji, a momentami wręcz znudziła. Cała historia Blanki i Mateusza była bardzo przewidywalna, czasami przegadana i przeciągnięta, z niektórymi dość drętwymi dialogami i irytującymi postaciami. Na dodatek autorka pod koniec opowieści mocno "popłynęła" ze swoją wyobraźnią i opisała tak nieprawdopodobne koleje losów swoich bohaterów, że aż zabawne. W ogóle w tej książce zabrakło jakiejś takiej realności, prawdziwości sytuacji w jakich znaleźli się bohaterowie, zamiast tego wyszła bajeczka dla dużych dziewczynek, okraszona sporą dawką erotyki, czego nie lubię w tego typu powieściach... Z bólem serca, ale daję tylko 4/10, bo nastawiłam się na coś lepszego.

5. "Podróż do Carcassonne. Tom 1" Agnieszka Janiszewska - o tej książce i jej drugiej części mogliście przeczytać TU, nie będą to moje ulubione powieści, ale wiele nie mogę im zarzucić, więc oceniam obie na takie mocne 6/10.


6. "Podróż do Carcassonne. Tom 2" Agnieszka Janiszewska - jak wyżej: 6/10.

7. "Żmijowisko" Wojciech Chmielarz - ta książka zrobiła na mnie duże wrażenie, miałam nawet napisać cały wpis na jej temat, ale stwierdziłam, że już napisano tak wiele recenzji tej powieści, że w sumie nie wymyślę nic nowego i nie chcę się powtarzać ;). Dziś tylko napiszę, że to mocna opowieść o zbrodni i o zawiłościach ludzkiej psychiki. Ma swój ciężki klimat, jest mroczna, wciągająca i zaskakująca. Napisana jest bardzo dobrym językiem i chociaż zawiera sporo wulgaryzmów, to nie przeszkadza mi to, gdyż wpasowują się one w cały klimat opowieści. Nie jest to lekka powiastka na jesienny wieczór, ale kawałek dobrego, niepokojącego thrillera, który spowoduje, że oderwiecie się od rzeczywistości, a zarazem nie będziecie mogli przestać myśleć o tej historii... 7/10.


8. "Dziękuję i zapraszam ponownie" Agata Majchrzak - całkiem niedawno mogliście przeczytać kilka krytycznych słów na temat tej książki w tym wpisie, więc dziś zostawię tu tylko krótką ocenę 3/10.

9. "Z dna" Piotr Jastrzębski - niedawno pojawiła się moja recenzja tej książki, nie będę się więc powtarzać. Nie dam też jej oceny liczbowej, bo nie umiem ocenić tej publikacji, głównie dlatego, że są to tak osobiste przemyślenia i wyznania, że nie sposób tego ocenić... Dodam tylko, że warto poznać tę książkę.

10. "Gwiezdny pył" Neil Gaiman  - to moje drugie spotkanie z autorem, więc wiedziałam mniej więcej czego się po nim spodziewać. Nastawiłam się na miłą rozrywkę i to otrzymałam. Nie jest to może jakaś mega ambitna historia, ale raczej lekka powiastka fantasy i to raczej z tych dla młodszych czytelników, mnie jednakże przypadła do gustu. Czyta się szybko, nawet trochę wciąga, choć niektóre wątki traktuje zbyt skrótowo. To dobra pozycja na podróż komunikacją miejską, ale nie tylko ;). Oceniam ją na 7/10, czyli wysoko jak na moje standardy. Po jej przeczytaniu wreszcie mogę sięgnąć po film, nie chciałam bowiem go oglądać bez poznania książki. 

11. "Beautyfikacje" Maxime Parker - w założeniu miał być to poradnik dla osób zainteresowanych tematyką modyfikacji ciała, ale jak dla mnie to raczej zbiór luźnych opowieści na temat zabiegów, które przeszła autorka, wraz z jakimiś pojedynczymi, praktycznymi radami. Porównałabym ją może do serii wpisów na blogu, gdzie pani Parker opowiada swoim czytelnikom o własnych doświadczeniach w korzystaniu z dobrodziejstw chirurgii plastycznej i medycyny estetycznej, gdzie mówi również o swoich podróżach w celu poddania się tytułowym beautyfikacjom, a także wspomina co nieco o tatuażach, czyli temacie, o którym też sporo wie z autopsji, bowiem podsiada ich kilkanaście, a i zajmuje się tym zawodowo. Jest więc w tej książce wszystkiego po trochu, ale bez głębszego wejścia w temat. Niestety, również jej styl pozostawia wiele do życzenia, jest bardzo prostu, kolokwialny, z nagromadzeniem emotikonów i dziwnie zbudowanych zdań oraz licznych błędów. Ogólnie to bardzo słaba pozycja i w sumie nie rozjaśniająca tematyki chirurgii plastycznej i medycyny estetycznej. Za to wszystko zasługuje na 3/10. P.S. na Bookhunter.pl znajdziecie moją szerszą recenzję tej książki - kliknijcie TU, na blogu nie zamierzam jej dodawać. P.S.2. Chętnie oddam tę książkę w dobre ręce, jak ktoś mimo wszystko chce ją poznać niech śle do mnie mejla, albo pisze na Instagramie!

Dwunastą lekturą miesiąca miała być książka jednej z moich ulubionych autorek - Fannie Flagg, ale nie udało mi się jej dokończyć, więc będzie pierwszą książką października ;).


****
Wrzesień oznacza również koniec lata i początek jesieni, czyli pory roku, którą podobno kochają wszyscy książkoholicy... A przynajmniej udają, że kochają, co widać na Instagramie ;). Ja jesieni nie lubię, podobnie jak zimy, z prostej przyczyny: bo jest zimno, ponuro i ciemno, a czasem też deszczowo. Nie lubię też jak drzewa gubią liście, wszystko brązowieje, powoli umiera... Jesienne wieczory nie nastrajają mnie szczególnie na lektury, jakoś wolę obejrzeć coś na komputerze czy w telewizji, niż przy sztucznym świetle męczyć mój i tak biedny wzrok... Stąd, podejrzewam, że przyszłe miesiące będą dla mnie mniej zaczytane. Zdecydowanie wolę wiosnę, a nawet lato, kiedy jest jasno, ciepło, przyjemnie, a dni są takie długie, wtedy jakoś mi się lepiej czyta ;).
A jak jest u Was? Lubicie tę porę roku?
I jak tam Wasz wrzesień? Bardzo zaczytany?

Komentarze

  1. Żadnej z tych książek nie znam - chyba planowałam się zabrać za Żmijowisko, ale ostatecznie znów skończyłam w tematyce drugiej wojny światowej... :D Też ostatnio robiłam czytelnicze podsumowanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci "Żmijowisko", jak znajdziesz wolną chwilę, to bardzo dobra książka.

      Usuń
  2. Gratuluję wyświetleń i życze coraz więcej i więcej... więcej sukcesów i radości :)
    11 książek to dobry wynik na który nie ma co narzekać (i wiem, że nie narzekas) Możesz być z siebie zadowolona ;)

    Widze, że czytelniczo było różnorodnie - nie wyszło nudno :)
    Gaiman - wiele osób chwali a mnie ten styl i historie nie porywają a nawet nudzą. Ciesze się, że Ty się nei nudziłaś :)

    A jesień? I ta ma swoje walory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;). To prawda, nie narzekam na liczbę przeczytanych książek i jestem zadowolona, że miałam tyle czasu, żeby aż tak dużo przeczytać.
      Zgadzam się, Gaiman ma dość specyficzny styl. Mnie on nie przeszkadza, chociaż nie jestem jakąś fanką tego autora. Po prostu czyta mi się dobrze i szybko.
      Dla mnie jesień nie ma żadnych walorów ;). Ale chętnie się dowiem jakie ma dla Ciebie ;)

      Usuń

    2. Napisałam komentarz i nie opublikował się ;/

      Mam nadzieję, że ta liczba będzie rosła i satysfakcja z czytania również :)
      Jesień... podam kilka.
      Zapachy, kolory... klimat.... idziesz po praku czujesz zapach suszonych - nie zgniłych liści, szeleszczą Ci one pod nogami, kasztany, dynia.... klimat nostalgii nie depresji, kocyk, książki - człowiek ma chotę czytac :)

      Usuń
    3. Ojej, nie wiem co się stało, że się nie opublikował :(.
      Ja też mam taką nadzieję ;).
      No, widzisz, a dla mnie te liście mają raczej wydźwięk negatywny, przypominają mi o przemijaniu... Nostalgia u mnie przechodzi w chandrę (nie depresję, na szczęście) i jak wspomniałam we wpisie, nie sprzyja to czytaniu... Jak to każdy odbiera te same rzeczy w różny sposób ;). A co do dyni, to faktycznie, jest plus jesieni, ale dla mnie chyba jedyny :)

      Usuń
    4. Ja też nie, dlatego wysłałam ten test i usunęłam komentarz :)

      Przemijanie... wszystko przemija i musi przeminąć aby przyszło nowe...
      Współczuję chandry :(
      Na pewno znalazłoby się więcej tylko w tej chwili nie mamy pomysłów xD

      Usuń
    5. Wiem, wiem ;). Ja w każdym razie wolę wiosnę, kiedy idzie nowe ;)

      Usuń
    6. Wiosna to moja ulubiona z pór ;)

      Usuń
    7. Bo to najpiękniejsza pora roku! ;)

      Usuń
    8. Masz w planach inne książki Gaimana? :)

      Żmijowisko - będę szukać ;)

      Usuń
    9. Na ten moment nie ;).
      A "Żmijowisko" bardzo polecam

      Usuń
    10. Nie jesteś pierwsza... muszę przeczytać :D

      Usuń
  3. Ta jesienna miłość na Instagramie to trochę paradoks - z jednej strony piękne zdjęcia w jesiennych kolorach wychodzą, a z drugiej zanim człowiek do domu z pracy wróci to ciemno i jak tu zdjęcia robić? Trzeba w weekend hurtowo pstrykać, żeby potem mieć na cały tydzień :D Gratuluję wyniku czytelniczego i trzymam kciuki za te 100 pozycji przed końcem roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że znasz ten ból, co ja ;). Zawsze mam problem ze zdjęciami na Instagram, bo u mnie w domu jest słabe światło, a jak wracam jesienią z pracy, to i na zewnątrz jest szaro/ciemno i nici z ładnych fotek. Zamówiłam sobie ostatnio jakąś lampkę na smartfon do selfie, ale podobno ładnie doświetla ogólnie zdjęcia, więc może teraz będzie mi łatwiej ;).
      Dziękuję :)

      Usuń
  4. Gratuluję w wyniku Mnie udało się przeczytać 9 książek. 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Będę trzymać kciuki, aby do końca roku licznik wskazał ponad 100 książek. Bardzo udany miesiąc za Tobą.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten Gaiman to ciekawy gość, ja każdą jego książkę odebrałam zupełnie inaczej, jakby pisał ją ktoś inny. "Księga cmentarna" była interesującą historią, jednak mam wrażenie, że autor nie wykorzystał jej całego potencjału, czegoś mi tam zabrakło. "Koralina" to opowiastka dla dzieci z dreszczykiem, a "Mitologia nordycka" - no cóż, Gaiman jej nie wymyślił, tylko opisał, więc nie będę go po tej książce oceniać. Bardzo zaś zawiedli mnie "Amerykańscy bogowie", czułam się bardzo zniesmaczona podczas lektury, wszystko było zbyt... psychodeliczne? No nie wiem. Aż mnie bolała głowa podczas czytania, zupełnie jak przy "Pożegnaniu jesieni" Witkacego. A "Gwiezdnego pyłu" jeszcze w łapkach nie miałam :)
    Co zaś do jesieni - to akurat moja ulubiona pora roku! Mogę wtedy nosić moje ukochane botki, płaszczyki wiązane w pasie i zadawać szyku pod parasolką ;) Uwielbiam wiatr, deszcz, sprawiają, że wszystko paradoksalnie dla mnie odżywa, nie pozostaje w stagnacji, świat zaczyna się zmieniać, liście przybierają wspaniałe kolory. Jesień to też nowy rok akademicki, nowe wyzwania :) A ja zawsze lubiłam początki roku szkolnego. Nie cierpię zaś lata, jest gorąco, cała się lepię i rozpływam, boli mnie głowa, a na dodatek nawet z opalania nici, bo od razu spalam się na ramionach i dekolcie na czerwono, a cała reszta pozostaje biała niczym u Królewny Śnieżki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za to wypracowanie, bardzo lubię czytać takie komentarze ;).
      Ja z twórczości Gaimana znam tylko wspomniany we wpisie "Gwiezdny pył" i "Mitologię nordycką", ale zauważyłam, że obie książki, choć tak różne, mają też podobieństwa - dość prosty, wręcz skrótowy styl, czy wielu bohaterów (czasem zbyt wielu, tak, że się człowiek nie orientuje). Myślę, że nie poznam więcej publikacji tego autora, chyba, że kiedyś w przyszłości :).
      A widzisz, co człowiek to podejście ;). Ja z kolei nie lubię płaszczyków wiązanych w pasie (pomijając, że wyglądam w nich jak szyneczka, to po prostu mi zimno i niewygodnie), botków i parasolek. Nie mówiąc o tym, że jesienią i zimą dni są krótsze i moja podróż do i z pracy trwa dłużej. I nie znoszę zimna i deszczu, jestem osobą ciepłolubną, dlatego lepiej mi się żyje latem i wiosną...
      Ale cóż, mogę zrozumieć(z trudem, ale jednak), że ktoś (jak Ty;)) lubi jesień ;)

      Usuń
  7. Witaj. Jak już wiesz ja lubię jesień lubię każdy miesiąc i na każdy czekam. Życzę Ci ciepłej jesieni zwłaszcza ciepła w sercu :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję świetnego wyniku! U mnie we wrzesniu tylko cztery ksiazki, mam nadzieję, ze w tym miesiącu będzie lepiej. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;). Cztery książki to też dobry wynik. Życzę Ci zaczytanego miesiąca i również pozdrawiam ;)

      Usuń
  9. "Gwiezdny pył" dużo bardziej podobał mi się w wersji filmowej. Jako film jakiś taki uroczy / zabawny był. W książce zabrakło mi tej lekkości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ta historia jest nieco toporna, dlatego chętnie ją obejrzę na ekranie, skoro piszesz, że lepiej się prezentuje ;)

      Usuń
  10. O wielu tych książkach oczywiście słyszałam. Nawet kilka z nich mam dalej w swoich czytelniczych planach.
    Nie mam swojej ulubionej pory roku. Każda ma pozytywne i negatywne strony. Staram się widzieć plusy.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że starasz się widzieć plusy. Ja się tego ciągle uczę, ale jak patrzę przez okno w taki dzień jak dziś, to mi się odechciewa ;)

      Usuń
  11. Idzie Ci naprawdę dobrze. Jesień zawsze sprzyja czytaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale jak wspomniałam wyżej, jesienią czyta mi się gorzej ;)

      Usuń
    2. Ale ze mnie gapa! Widzisz, patrzę po sobie :) W takim razie trzymam kciuki za nadmiar energii do czytania :)

      Usuń
    3. Spoko, każdy się może pomylić ;)

      Usuń
  12. Gratuluję wyników :D Ja jestem na l4 już od miesiąca i myślałam, że nadgonię czytanie a tu lipa xD Niekoniecznie zawsze chce mi się czytać. Chyba za dużo czasu wolnego xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :). U mnie zwolnienie zawsze sprzyja czytaniu, ale ja z reguły mam krótkie zwolnienia ;).

      Usuń
  13. Dla mnie ten rok jest ogółem mało zaczytany. Wcześniej bezproblemowo do tej setki książek dobiegałam, a nawet ją przekraczałam. Teraz nawet nie chce liczyć, bo się zdemotywuję xD. Zbyt dużo czasu poświęciłam na inne rzeczy. Zresztą wiedziałam, że tak będzie. Z Twojego podsumowania znam tylko "Gwiezdny pył". Kocham autora, mam jego wszystkie ksiazki w pięknym wydaniu i po prostu się nimi jaram jak nie wiem :D. Muszę kiedyś wrócić do wszystkich i ładne recenzje napisać na bloga :). Jesieni nie lubię. Znaczy lubię ją chwilami, lubię jak zaświeci słoneczko i można pospacerować wśród kolorowych liści. Głównie jednak jest szaro i ponuro, a ja zmarzluch jestem straszny, więc już czekam na wiosnę. Jesienią często łapię dołki. Czytam chyba tyle samo ale z tą różnica, że pod kołdrą a nie wszędzie jak latem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywają i takie momenty, że człowiek jest mało zaczytany, że się nie chce etc. Więc Cię rozumiem. Ja tak miałam w ubiegłym roku, trudno mi szło czytania. A w tym jakbym dostała czytelniczych skrzydeł ;). Chyba to dlatego, że zaczęłam otrzymywać książki do recenzji i wytworzył mi się jakby taki wewnętrzny przymus, taki dodający czytelniczej energii, jeśli rozumiesz co mam na myśli ;).
      Ja pana Gaimana nie kocham, ale przyjemnie mi się go czyta. I zgadzam się z Tobą, te nowe wydania są piękne i dopracowane, lubię jak wydawnictwa dbają o swoje książki ;).
      A w kwestii jesieni to widać mamy podobnie ;)

      Usuń
  14. Gratuluję wyświetleń, oby ich ciągle przybywało, a liczba mnożyła się przez 10 💖

    Świetny wynik kochana, ja ostatnio przez chorobę, pracę wolniej czytam, ale się nie poddaję. Może w końcu zła passa minie w co wierzę ;) To co trzymam kciuki obyś dobiła z książkami powyżej 100 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :).
      Trzymam w takim razie za Ciebie kciuki, żebyś miała czas i chęci na czytanie ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz i każdy głos w dyskusji.