90. Cztery pory roku na Islandii i silna, walcząca farmerka, czyli "Farma Heidy" Steinunn Sigurðardóttir
Październik był dla mnie czasem nietuzinkowych książek, takich, które nie mieszczą się do końca w swoich kategoriach. I dziś o ostatniej mojej lekturze tego miesiąca, która jest również książką nietypową. Kiedy przeczytałam jej zapowiedź, wiedziałam, że to publikacja w sam raz dla mnie. Dlaczego? Bo opowiada o bardzo oryginalnej postaci - islandzkiej dziewczynie, która nie chciała być modelką, a zamiast tego osiadła na farmie i walczy z budową elektrowni. Lubię książki o takich wyjątkowych i silnych kobietach, uwielbiam islandzkie klimaty, stąd z przyjemnością sięgnęłam po tę publikację. Jakie mam odczucia po jej lekturze? Sprawdźcie sami ;)
tytuł oryginału: "Heiða – fjalldalabóndinn"
autor: Steinunn Sigurðardóttir
tłumaczenie: Jacek Godek
data wydania: 2016 r.
data polskiego wydania: 30. października 2019 r.
wydawca: Wydawnictwo Kobiece
liczba stron: 312
kategoria: literatura faktu
uwagi:
*piękna i bardzo zachęcająca okładka, a także dopasowane do niej fotografie wewnątrz książki.
*dziś premiera!
uwagi:
*piękna i bardzo zachęcająca okładka, a także dopasowane do niej fotografie wewnątrz książki.
*dziś premiera!
Przede wszystkim już sama forma tej książki jest interesująca, to opowieść-monolog Heiðy Guðný Ásgeirsdóttir, głównej bohaterki - zaangażowanej społecznie islandzkiej farmerki. Autorka oddaje jej głos, pozwala mówić o tym, o czym sama chce. A jej bohaterka korzysta z tego i prostym językiem, od serca, choć może nieco chaotycznie snuje swoją opowieść. Opowiada o sobie, swojej rodzinie, farmie, o walce z budową elektrowni, która zniszczy tereny wypasu owiec, rzekę przepływającą przez tamte okolice, a także ogólnie środowisko naturalne tych surowych terenów. Relacjonuje też swoją krótką karierę modelki, opowiada o szkołach jakie skończyła, o propozycji startowania w wyborach parlamentarnych i o implikacjach jej decyzji w tej sprawie.
"Dla mnie jest to część realizacji mojego postanowienia, że nie mam zamiaru umierać, nie pożywszy... To część tego, że chcę działać i łapać okazje. A to jest okazja do życia pełną piersią. Może na tym polega mój niepokój, jakaś tęsknota za czymś: iść dalej, pragnąć więcej, do przodu, przed siebie."
Z opowieści Heiðy wyłania się obraz kobiety silnej, pracowitej, twardo stąpającej po ziemi, takiej, która nie potrafi usiedzieć w miejscu, która chce działać, pewnej siebie, znającej swoją wartość, ale zarazem skromnej i skrępowanej publicznymi wystąpieniami. Widzimy w niej bowiem kobietę, która pracuje z mężczyznami, wykonuje często bardzo trudną, męczącą pracę, dla której podział na prace "męskie" i "kobiece" jest dziwny i nienaturalny. To taka "Wonder Woman" wychowana na farmie w surowym, islandzkim klimacie.
Heiða jest fascynującą postacią, taką niedzisiejszą, bardzo ciekawie się czyta o jej pracy i spojrzeniu na życie, które jest takie inne od naszego. Nie jest jednak tak, że nie interesuje się ona światem poza farmą, w końcu działa w swoim regionie, walczy z bezmyślnym niszczeniem środowiska, jest parlamentarzystką. Po prostu dla niej najważniejsza jest natura, jej farma, jej pasja, a inne rzeczy są tylko dodatkiem. Tak jak oficjalne spotkania, które nie mogą jej kolidować z sianokosami.
"Ziemia nie należy do mnie. To ja do niej należę. Być własnością całej tej ziemi to kolosalna odpowiedzialność..."
Cała książka jest podzielona na cztery główne części, zgodne z porami roku, które nadają rytmu życiu na farmie. Opowieści snute przez Heiðę są związane z danymi okresami, są podzielone też na konkretne dni, znajdują się wśród nich wspomnienia z dawnych lat, ale też jakieś urywki z wydarzeń danego dnia, a także plany na przyszłość. Przeplatane to jest z fragmentami wystąpień Heiðy, pojawia się również jej własna twórczość: wiersze dotyczące codziennego życia, ale też spraw ważnych.
Ponadto, "bohaterem" tej książki jest też natura - piękne islandzkie krajobrazy, przyroda, której broni Heiða, ale też takie codzienne obrazy: owce pasące się gdzieś na łąkach, mroźne zimy i olbrzymie śniegi, lato spędzone na traktorze, sianokosy... To wszystko to życie głównej bohaterki, a więc nie tylko tło opowieści, ale jej ważna część. I chociaż nie używa ona w swojej opowieści górnolotnych określeń i nie za bardzo potrafi malować słowem, to możemy wyczuć z jej słów wielką miłość do ziemi, natury, do Islandii.
Heiða opowiada w tej książce o rzeczach sobie znanych, oczywistych dla siebie, mówi więc prostym językiem, ale też używa określeń i nazw własnych, które dla osób nie mieszkających na Islandii i nie zajmujących się wypasem owiec bywają nieznane. Powodowało to, że musiałam się bardziej skupić na czytaniu, a czasem i szukać konkretnych słów w Internecie, co nieco zaburzało mi lekturę. Wydaje mi się, że przydałyby się w tej książce przypisy, ułatwiłyby odnalezienie się w tej niekoniecznie uporządkowanej opowieści snutej przez jej główną bohaterkę. Jednak to jedyna wada tej publikacji, jaką zauważyłam.
Po "Farmie Heidy" spodziewałam się czegoś nieco innego, to znaczy miałam nadzieję na więcej informacji o samej Islandii, nie jestem jednak rozczarowana tą lekturą, wręcz przeciwnie - czytanie o życiu, pracy i walce Heiðy było bardzo ciekawe i inspirujące. Bardzo lubię historie o prawdziwych postaciach - silnych, wartościowych kobietach, które umieją sobie poradzić z przeciwnościami losu i właśnie główna bohaterka tej książki do takich należy. Dlatego też całą książkę czytało mi się wyjątkowo szybko i przyjemnie, polecam ją też Wam, jeśli szukacie ciekawej opowieści o tak nietuzinkowej postaci, jaką jest Heiða.
Za możliwość poczytania o tej interesującej kobiecie, oraz o Islandii, którą uwielbiam, dziękuję serdecznie Wydawnictwu Kobiecemu.
Piszesz o kobiecie silnej, która zabiera głos - wypowiada się i od razu skojarzyło mi się z powieściami sióstr Bonte... jakoś tak ;) Ja również lubię historię o życiu, opowieści prawdziwe które czegoś uczą - jestem gotowa zajrzeć do tej książki :)
OdpowiedzUsuńTa książka to nie jest powieść, a Heida jest zdecydowanie inną kobietą niż bohaterki u sióstr Bronte ;). Ale skojarzenie ciekawe.
UsuńBardzo polecam Ci tę książkę, jest prosta, ale wartościowa ;)
Taka moja pierwsza myśl... sama przyszła :)
UsuńJeśli będę miała okazję na pewno zajrzę :)
Pierwsze myśli często są najciekawsze, choć nie zawsze trafne ;)
UsuńTylko skąd one się biorą? xD
UsuńZ mózgu ;)
UsuńAle jakoś musiały tam trafić :D
UsuńPS ładne marchewki Wam wyrosły :)
Cóż, nie wiem XD.
UsuńPS Dzięki ;). Te ze zdjęcia to mniejsze okazy, wybrałam takie, żeby mniej więcej były podobnej wielkości ;)
U nas taka ładna nie rośnie :( Jestem ciekawa jaką wyhodowałaś dynię ;D
UsuńNie wiem właśnie o co chodzi z tą marchewką, już na Instagramie jedna dziewczyna też mi napisała, że u niej też taka ładna nie rośnie... A ja o te marchewki nie dbam jakoś specjalnie, a i ziemia u mnie w ogródku też nie jest jakaś żyzna...
UsuńDynie mi wyrosły 3, ale dwie takie, że właściwie trudno mi się zorientować co to za rodzaj a i nie pamiętam jakie nasiona miałam (przypominają one trochę dynię prowansalską - "Muscat de Provence", ale są bardziej podłużne niż okrągłe), a trzecia to dynia zwyczajna, ale nie jest taka mega duża jak w poprzednich latach...
U mnie takie małe ogryzki, cienkie i w smaku gorzka ;/ Nie da się jeść bo jest niesmaczna a pietruszka w ogóle nie urosła ;/ A wiesz co to za odmiana?
UsuńChętnie zobaczę jesli zrobisz zdjęcie :) Co do dyń zwyczajnyc hsłyszałam, że im większa to wcale nie smaczniejsza ale nie wiem ile w tym prawdy ;)
Silna, mądra osobowość kobieca i jej codzienne życie, to brzmi naprawdę ciekawie. 😊
OdpowiedzUsuńJest ciekawie ;)
UsuńZainteresował mnie ten tytuł. W końcu w książkach nie chodzi tylko o niesamowitą akcje. Czasem warto pochylić się nad książką, która w zamian oferuje normalną historię o silnej kobiecie. Myślę, że na dłuższą metę nie będę mi przeszkadzały mi te nazwy własne.
OdpowiedzUsuńKsiążki jak narkotyk
To prawda, czasem zamiast wartkiej akcji, człowiek woli poczytać o takim codziennym życiu nietypowej postaci i w "Farmie Heidy" to znajdzie ;). Polecam!
UsuńIntryguje mnie główna bohaterka. Lubię w literaturze czytać o takich silnych i twardych kobietach, być może dlatego, że sama chciałabym taka być. Ponadto chciałabym dowiedzieć się czegoś o Islandii. Fascynujący kraj. Książkę chętnie więc poznam.
OdpowiedzUsuńO Islandii się z tej książce wiele nie dowiesz, ale o życiu Heidy i owszem ;)
UsuńMnie takie historie o prawdziwym życiu bardzo często inspirują.
OdpowiedzUsuńW takim razie polecam Ci opowieść Heidy, myślę, że również poczujesz się zainspirowana ;)
UsuńWidzę "Sigurdardottir", więc wchodzę :D Zastanawiam się, czy wszystkie córki Sigurdara się znają na Islandii, czy moja ulubiona pisarka kryminałów to jakaś rodzina do autorki, czy po prostu zbieżność nazwisk. Od-ojcowskich.
OdpowiedzUsuńTaka filologiczna rozkminka ;D Książkę chętnie bym przeczytała, bo baaaardzo lubię lubię takie klimaty (ekologia i silne kobiety), ale i tak cały czas oko mi uciekało do marchewek. Mam coraz większy problem z kupnem ich razem z nacią, a bardzo lubi ją mój królik. I marchewki z nacią przykuły moją uwagę najbardziej :D
Fascynują mnie te fińskie nazwiska ;). Autorka tej książki jest chyba dziennikarką, więc to chyba tylko zbieżność nazwisk...
UsuńPolecam Ci w takim razie tę książkę ;)
A marchewki są z mojego ogródka, stąd ta nać ;)
Nie czuję się w tego typu publikacjach, więc tym razem spasuję :)
OdpowiedzUsuńRozumiem i nie będę zachęcać w takim razie ;)
UsuńO widzisz, a ja średnio lubię opowieści o takich silnych, nieomal heroicznych kobietach ;) Zawsze czuję się wtedy taka rozmemłana i mam poczucie, że nie robię nic ważnego w życiu, a to przecież nieprawda :D Niby głupie, a jednak pojawia się taka myśl "kurczę, o mnie nikt by nie chciał pisać" XD
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że nigdy nie myślałam w ten sposób... Ja lubię czytać o tych silnych kobietach, bo właśnie one dają mi inspirację, a nie dołują ;).
UsuńCiekawa publikacja. Z wielką przyjemnością przeczytam. Tym bardziej, że ostatnio Islandia ciekawi mnie szczególnie :)
OdpowiedzUsuńSuper, cieszę się, że Cię zachęciłam do tej książki ;)
UsuńNa ten moment nie mam w planach :)
OdpowiedzUsuńRozumiem, ale jak kiedyś trafisz na tę książkę, to polecam ;)
UsuńSkoro mimo innych oczekiwań czytało Ci się przyjemnie, to ja aż sama nabrałam ochoty na tę książkę 😀
OdpowiedzUsuńRzadko, kiedy znajduje czas na takie tytuły... Dlatego myślę, że ten może mnie zaciekawić.
Pozdrawiam serdecznie :)
Cieszę się, że Cię zachęciłam do sięgnięcia po tę książkę. Również pozdrawiam ;)
UsuńTo że książka jest podzielona na cztery części jak pory roku już mi się podoba bo ja jestem fanką pór roku. No i ten cytat "Ziemia nie należy do mnie. To ja do niej należę"... pociągająca propozycja książkowa. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńZgadzam się, to bardzo mądry cytat. Heida w ogóle ma w sobie dużo mądrości, takiej prostej, ale dosadnej... Również pozdrawiam ;)
UsuńBardziej ciekawi mnie postać bohaterki niż informacje o Islandii, więc tym bardziej dopisuję książkę do listy! I tak jak już pisałam na Instagramie, cudowne zdjęcie, dla mnie totalnie w letnich klimatach :D pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńSuper, że Cię zachęciłam do tej książki ;).
UsuńP.S. Jedna dziewczyna mi napisała, że dla niej te marchewki są lekko niepokojące, a ja nie wiem czemu ;)
Cóż, wydaje się ciekawa, zwłaszcza po takiej recenzji ;)
OdpowiedzUsuńDzięki ;)
UsuńBrzmi na naprawdę ciekawą pozycję! Na pewno będę ją miała na uwadze. ;)
OdpowiedzUsuńSuper, że Cię zainteresowałam ;)
UsuńRzeczywiście nietypowa lektura :).
OdpowiedzUsuńOj tak, to bardzo nietypowa książka ;)
UsuńPodobają mi się myśli zawarte w książce ;)
OdpowiedzUsuńW takim razie spodoba Ci się i cała książka ;)
Usuń