87. Książka w książce, część 1
Na pewno większość z Was zna Ervishę z bloga "Magiczny kociołek. Kultura i kuchnia". Przy okazji komentowania jednego z jej wpisów, dotyczącego gry planszowej Dixit, wpadłam na pomysł napisania wspólnie wpisu o książkach w książkach. Ervisha pochwyciła ten pomysł i tak powstał ta krótka notka. Jest ona niejako wprowadzeniem w tematykę, jeżeli Wam się spodoba, to ja spróbuję tu na blogu zrobić taki cykl pt. "Książka w książce"... Zapraszamy do czytania i komentowania :)
Był kiedyś na stronie Niestatystyczny.pl artykuł na podobny temat, był on jednak dość krótki, omawiał 12 powieści, w których książki pełnią ważną rolę, a nawet są niejako ważnymi bohaterami. Wymieniał on, między innymi “Cień wiatru”, chyba najbardziej popularną powieść tego typu, ale też “Imię róży”, czy “451° Fahrenheita. Nie chcemy się więc powtarzać, nie będziemy wspominać o tych publikacjach, pójdziemy za to niejako o krok dalej, a mianowicie skupimy się na tym co czytają książkowi bohaterowie ;).
Na pierwszy ogień chyba najbardziej znana i najbardziej zaczytana poznańska rodzina - Borejkowie, bohaterowie "Jeżycjady", czyli serii 22 (a za jakiś czas nawet 23) powieści dla młodzieży autorstwa Małgorzaty Musierowicz. Wśród lektur naszych bohaterów znajdziemy zarówno książki klasyczne, po które sięga chyba większość rodziny, np. twórczość Seneki, “Uczta” Platona, czy "Fizjognomika" Arystotelesa jak też literatura bardziej popularna, jak “Krystyna, córka Lavransa” Sigrid Undset. Córki Borejków, podobnie jak wiele dziewcząt na całym świecie, zaczytywały się również w książkach Jane Austen i sióstr Bronte (Ida w “Idzie sierpniowej” czytała na przykład “Jane Eyre”). Lektury Borejków mówią wiele o nich samych, ale też o zapatrywaniach autorki, bowiem np. Mila Borejko musi ukrywać się przed mężem z serią kryminałów pt. “Kroniki brata Cadfaela”, żeby nie usłyszeć od niego wyrzutów i słów zniesmaczenia jej wyborem czytelniczym…
W ogóle ciekawe jest, że rzadko w tej rodzinie spotkamy osoby czytające nowości wydawnicze, jakby wiedza i zainteresowania autorki były jedynie skupione na klasykach, czy ogólnie książkach starszych. Z tego co pamiętam, raz pojawia się taki obrazek, że Gabrysia i jej drugi mąż, Grzegorz, leżą sobie na łóżku i czytają tę samą książkę - nowość, którą kupili w dwóch egzemplarzach, żeby się nie kłócić kto pierwszy ją przeczyta… Nawet młodsze pokolenie, jeśli już widzimy je z książką, to raczej z czymś niekoniecznie nowym, jak np. Laura czytająca “Trzech muszkieterów”, “Małe kobietki”, czy wspomnianego wyżej Senekę, albo mały Ignaś, który nie może się oderwać od powieści o Sherlocku Holmesie.
W tej jakże rozwiniętej serii książkowej, czytelnikami są nie tylko członkowie rodu Borejków, ale ich znajomi i powinowaci, np. Roma, przyjaciółka Patrycji Borejko, zaczytuje się w “Toksycznych rodzicach” - swoją drogą to ma stanowić chyba taki element nieco komiczny, bo tak się składa, że czyta tę książkę przy rodzicach i przewraca oczami, albo zezuje w ich stronę, pokazując, że oni pasują do opisanych w publikacji przypadków. Brata Romy, Tomka, interesuje z kolei Bliski Wschód i czyta on książki z tego zakresu. A na przykład Arabella, córka Robrojka, sięga z kolei po “Piękną i bestię”, która niejako jest odzwierciedleniem jej pierwszego zauroczenia. I to tylko niektóre przypadki. Książek w “Jeżycjadzie” jest więc sporo, bo i sama autorka jest zaczytaną osobą, pisała nawet książkowe felietony, które zostały wydane jako “Frywolitki”.
Pozostając w popularnych seriach dla młodzieży, nie sposób nie wspomnieć o młodej czarownicy, która również jest zapalonym czytelnikiem. Ponieważ jest jeszcze uczennicą, to czyta raczej książki naukowe, ale zdarza jej się sięgać także po inną literaturę. O kogo chodzi? O Hermionę Granger, jedną z bohaterek serii o przygodach Harrego Pottera. W całej serii możemy wielokrotnie spotkać się z momentami, kiedy biegnie ona do biblioteki, żeby coś sprawdzić, albo kiedy czyta jakąś książkę. Ogólnie rzecz biorąc, są to magiczne tytuły, nieznane nam mugolom, ale w ostatnim tomie, kiedy Hermiona otrzymuje w spadku książkę “Baśnie barda Beedle’a”, są wspomniane bajki, które poznała w dzieciństwie, m.in. “Kopciuszek”.
A jeśli zaś mówimy o osobach czytających baśnie i książki dla dzieci, to warto tu wspomnieć o powieści “Magiczna biblioteka Bibi Bokken” Jostein Gaarder, Klaus Hagerup, w której pojawiają się takie tytuły jak “Kubuś Puchatek” czy seria książek “8+2” Vestly Anne Catch. Bohaterowie, którzy są dziećmi często wspominają pierwszą z wymienionych książek, ale nie brakuje również wzmianki o drugiej, a szczególnie o wartościach jakie ze sobą niosą, czyli przyjaźń, miłość. W przypadku serii “8+2” zwracają również uwagę na również spokojne, zwyczajne życie, za którym wielu ludzi tęskni i którego potrzebuje, a także spokój i sielskość - zwyczajność bez presji i nerwów, prostota, która ma swój urok, czar i magię. Jednak to tylko dwa przykłady - tak naprawdę można rzec, że “Magiczna biblioteka Bibi Bokken” to takie minikompendium pełne nazwisk znanych pisarzy, tytułów książek, poezji, jak również wartościowych cytatów. W książce wyraźnie czuć miłość do literatury oraz magicznego miejsca, jakim jest biblioteka.
Cała seria “Niziołkowie z ulicy Pamiątkowej” Małgorzaty Klunder również wiele mówi o miłości do literatury. Liczy ona cztery tomy i opowiada o rodzinie, która kocha czytać, począwszy od najstarszych jej członków, czyli seniorów, a na dzieciach kończąc. Losy rodziny Niziołków (od lat sześćdziesiątych na XXI wieku kończąc) poznajemy oczami córki głównych bohaterów, a wpleciono w nią sporo faktów historycznych, tytułów literackich, filmowych, cytatów z książek oraz autorów, którzy odegrali jakąś rolę w życiu rodziny. Przez treść przewijają się nie tylko nazwiska klasyków, jak Henryk Sienkiewicz, ale pojawia się również poezja śpiewana Jacka Kaczmarskiego, Bułata Okudżawy i Włodzimierza Wysockiego, proza Waldemara Łysiaka, czy już bardziej współczesne tytuły np. seria "Harry Potter" (mama jednego z bohaterów polemizowała z nauczycielem o walorach tej serii, tym jakie niesie ona ze sobą wartości - usilnie jej broniła), a także "Hobbit" oraz "Władca Pierścieni", który wśród wszystkich domowników jest numerem jeden - to ich ukochana powieść. Niziołkowie rozmawiają nie tylko o książkach, ale również ich autorach i bohaterach literackich, tak jakby oni żyli, a nawet byli członkami ich rodziny.
Z kolei w znanej noweli, będącej również lekturą szkolną, to jest w “Latarniku” Henryka Sienkiewicza również pojawia się książka. Główny bohater, Skawiński, uczestnik Powstania Listopadowego, po upadku którego wyemigrował z kraju, zaczytuje się w “Panu Tadeuszu” Adama Mickiewicza. Lektura tej książki jest dla niego niesamowitym i wielkim przeżyciem - dzięki niej zapomina o otaczającym go świecie. Już pierwsze linijki tekstu wzbudzały w nim tęsknotę za ojczyzną, ale równie wzruszenie i dumę z bycia Polakiem.
Skoro mowa o lekturach szkolnych, to nie sposób też wspomnieć o Ani Shirley, która również była zapaloną czytelniczką. Z jej lektur, które pojawiają się w różnych tomach serii, warto wspomnieć o “Klubie Pickwicka” Charlesa Dickensa, w którym nasza rudowłosa i nieco szalona bohaterka zaczytywała się w tomie “Ania na uniwersytecie” i o którym dyskutowała ze znajomymi. Ponieważ miała ona wyjątkowo bujną wyobraźnię, literatura była dla niej również pretekstem do marzeń, co widoczne jest w pierwszej części jej przygód “Ania z Zielonego Wzgórza”, kiedy pewnego dnia przez takie marzenia omal się nie utopiła… Pamiętacie jak wraz z koleżankami chciała zrobić inscenizację poematu Tennysona pt. “Elaine”? To właśnie wtedy jej łódka zaczęła przeciekać i zatonęła, a ona sama uratowała się wdrapując się na pal od mostu, gdzie znalazł ją Gilbert i uratował. Tak więc czasami trzeba uważać z literaturą ;).
To był tylko taki wstęp w tematykę, jeżeli Wam się spodobał i chcecie więcej, to zapraszam do komentowania, do dzielenia się spostrzeżeniami i ewentualnie innymi tytułami, w których książki pełnią ważną rolę…
Jeszcze raz dziękuję Ervishy za pomoc, za współpracę przy tym tekście i za podsunięcie tytułów do tej serii :).
"Cień Wiatru" i "Imię Róży" - arcydzieła :) Ale mnie od razu skojarzył się "Marzyciel" Laini Taylor - nie ma tam jednej książki, ale bohater jest bibliotekarzem i książki są całym jego światem. No i właściwie jedna z tych książek jest bardzo ważna. Niedawno też miała premierę "Magia Cierni", podobno też akcja rozgrywa się w magicznej bibliotece. Jak teraz o tym myślę, to taka ksiązkowa incepcja to dość popularny motyw :)
OdpowiedzUsuńRozważałyśmy "Cień Wiatru", jednak po analizie doszłyśmy do wniosku, że napiszemy o czymś mniej oczywistym, jednakże książkę miałyśmy na uwadze ;)
UsuńMasz rację, książkowa incepcja (podoba mi się to sformułowanie!) to ostatnio dość popularny motyw, stąd myślę, że będę miała materiał na kolejne wpisy ;).
Usuń"Marzyciela" nie znam, ale słyszałam o tej książce, ale o "Magii cierni" słyszę po raz pierwszy ;)
Ervisha, dopiero zobaczyłam Twój komentarz, wcześniej mi się nie wyświetlił.
UsuńRosemary wspomniała o tych książkach pewnie dlatego, że na początku wpisu jest moje wzmianka na ten temat :)
Rabe - to też możliwe, tylko ja nie wypałałam wątku.. nie chciałam nikomu nic wytykać ani nic z tych rzeczy... taka myśl się nasunęła :) I właśnie przypomniałam sobie o kolejnych tytułach xD
UsuńŚwietny wpis. Uwielbiam Latarnia. 😊
OdpowiedzUsuńDziękuję w imieniu swoim i Ervishy ;). Ja akurat "Latarnika" średnio lubię, to był pomysł Ervishy, ale muszę przyznać, że pasuje do tego tekstu ;)
UsuńDziękuję za to, że razem z Tobą mogłam tworzyć ten wpis - to była prawdziwa przyjemność i zaszczyt <3
OdpowiedzUsuńPS Tytuły podsunęłam i coś napisałam co sprawiło mi przyjemność ;)
UsuńZgadzam się, dla mnie też to była prawdziwa przyjemność i zaszczyt ;). I mam nadzieję, że w przyszłości jeszcze będziemy współpracować ;)
UsuńJa również.. ponadto to pierwsza część :D
UsuńDruga chyba wyjdzie nam dłuższa ;)
UsuńZobaczymy ;) Najważniejsze aby było ciekawie ;)
UsuńMoja ukochana Jeżycjada! Dzięki tej serii tak bardzo pokochałam czytanie i literaturę :) Świetny pomysł na wpis. Chcę więcej.
OdpowiedzUsuńDziękuję za dobre słowa w imieniu swoim i Ervishy ;)
UsuńNie powiem, fajny pomysł na wpis :) Coś innego :D Przyjemnie się czytało :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za tak pozytywny odbiór w imieniu swoim i Ervishy ;)
UsuńŚwietny pomysł z tym wpisem. Nie wpadłabym na coś takiego, ale widzę, że musiałyście włożyć w to ogrom pracy. Tyle szczegółów i detali - solidne opracowanie. Na prawdę - pełen podziw.
OdpowiedzUsuńDziękuję serdecznie za tak miłe i motywujące słowa ;). Oczywiście w imieniu swoim i Ervishy.
UsuńOd razu mi się skojarzyło urocze "Między książkami" Zevin :).
OdpowiedzUsuńNie znam tej książki, dzięki za podpowiedź! ;)
UsuńBardzo ciekawy i oryginalny pomysł na post. Przyznam z szczerze, że zaczęłam sama się zastanawiać nad innymi przykładami i ciężko tak na szybko wymyślić. Brawo!
OdpowiedzUsuńKsiążki jak narkotyk
Dziękuję, to miło czytać takie słowa ;)
UsuńŚwietny tekst dziewczyny. Kociołek oczywiście znam, po przerwie muszę zacząć znów zaglądać do Was obu. Odnośnie tekstu mam takie spostrzeżenie jako bibliotekarka, że w wielu książkach biblioteka występuje jako te centrum wszystkiego, magiczne miejsce, a tak naprawdę to coraz mniej osób nas odwiedza i jest to trochę smutne :( Może kiedyś jakiś tekst właśnie o bibliotekach w powieściach? Pozdrawiam serdecznie ;*
OdpowiedzUsuńHhaha właśnie przeczytałam, że też jesteś bibliotekarką :D
UsuńDziękuję za miłe słowa, w imieniu swoim i Ervishy ;).
UsuńTo prawda, często biblioteka jest w książkach miejscem magicznym, w którym rozgrywa się akcja książki, albo jej najważniejsze momenty... Dzięki za podpowiedź, może w tym cyklu pojawi się jakaś notka o bibliotekach w książkach ;).
Tak, jestem bibliotekarką, co prawda pracuję w bibliotece uczelnianej, ale i u nas widać jak powoli ubywa czytelników...
Ja równo rok pracuję w publicznej dla dorosłych, staram się jak mogę rozkręcić fb i ogólnie wszystko, trochę działa. Małymi kroczkami :)
UsuńSuper, że działasz, bo teraz trzeba coś robić, żeby zachęcić ludzi do bibliotek ;). Trzymam kciuki!
UsuńBardzo mi się podoba ten wpis, dobra robota dziewczyny. :) Lubię czytać o książkach w książkach. :D Kiedyś chciałam zapisywać sobie znalezione w powieści tytuły, ale rzadko na nie trafiałam i tego nie zrobiłam. :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za takie dobre słowa, oczywiście w imieniu swoim i Ervishy ;).
UsuńJa właśnie też miałam podobny plan, ale go nie zrealizowałam, aż do teraz, kiedy pojawił się pomysł na tę serię wpisów ;)
Bardzo rzetelnie napisany post. Jestem pod wrażeniem! :) Przygotowałaś się porządnie a to się chwali :) Chętnie poznam więcej takich postów z różnych kategorii :)
OdpowiedzUsuńDziękuję serdecznie, oczywiście w imieniu swoim i Ervishy, za tak miłe przyjęcie naszego skromnego posta ;).
UsuńŚwietny pomysł na ciekawy cykl. Więcej poproszę :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za miłe słowa, w imieniu swoim i Ervishy ;)
UsuńJa bardzo lubię kiedy bohater w książce jest fanem książek :D Fajny pomysł.
OdpowiedzUsuńJa również lubię czytać o innych książkoholikach, stąd ten pomysł ;)
UsuńDrobne motywy, że ktoś tylko czyta jakąś książkę lub jest wspomniane jakieś dzieło,pojawiają sie niemal na każdym kroku. Czasem książka odgrywa ważna rolę w życiu bohatera. Ciekawe są jednak takie prawdziwe książki o książkach (jak właśnie seria Zafona, która kocham). Za jakiś czas wstawię na blogu recenzję Miasta śniących książek (powieść trochę dla dzieci, trochę i nie) tam ksiazki odgrywają kluczową rolę a co do tytułów jakie konkretnie jest fajna zabawa :) Podoba mi się seria, którą utworzyłyście. Moja książka tez się nada hehe
OdpowiedzUsuńW następnej części planujemy napisać więcej o bohaterach, na których książki mają szczególny wpływ ;).
UsuńChętnie przeczytam o "Mieście śniących książek" u Ciebie na blogu :).
Bardzo ciekawy pomysł i chętnie przeczytam więcej na ten temat :)
OdpowiedzUsuńBardzo się obie cieszymy, że nasz wpis został tak dobrze przyjęty ;)
UsuńOoo ten temat naprawdę mnie fascynuje :D Sama dodałam u siebie zakładkę "Książki o książkach" i póki co wpisałam tam "Przepowiednię Dżokera" Gaardera, "Opactwo Northanger" (ze względu na fascynację bohaterki powieściami gotyckimi) i "Poznań Borejków" :) Jeżycjadę uwielbiam, tak samo jak Montgomery <3 Staram się też wypisywać z książek tych dwóch autorek pojawiające się tytuły i dzięki temu przeczytałam już "O czym szumią wierzby", "Kota, który zawsze chadzał własnymi drogami", "Puka z Pukowej Górki" i "Kupca weneckiego". Bardzo kusi mnie właśnie "Krystyna, córka Lavransa", to chyba najczęściej pojawiająca się w Jeżycjadzie powieść.
OdpowiedzUsuńNie zauważyłam u Ciebie tej zakładki, ale już nadrabiam ;).
Usuń"Opactwo Northanger" jest w sumie parodią powieści gotyckich, nawet nie pomyślałabym o tej książce w innym kontekście ;).
"Krystyna, córka Lavransa" też mnie kusi po tych zachwytach Borejkówien i mamy Borejko ;). A w ogóle w temacie lektur tej rodziny, to znalazłam ciekawe rzeczy na forum ESD, które jest poświęcone "Jeżycjadzie". Ja się tam nie udzielam, ale podczytuję chętnie.
A bo te zakładki są bardzo schowane ;)
UsuńForum ESD znam, ale nie czytam go na bieżąco. Najbardziej lubię wątek, w którym czytelniczki szukały aktorów, którzy mogliby zagrać w idealnej ekranizacji Jeżycjady :) Niektóre pomysły genialne, moje ulubione to Anna Nehrebecka jako Mila, Agnieszka Wielgosz - Ida, Katia Paliwoda - Natalia, Anna Czartoryska - Laura, Jan Frycz - Janusz (i w młodości, i teraz), Marta Żmuda-Trzebiatowska - Pyza.
Co do "Opactwa Northanger", to jasne, że to parodia, jednak parodia powieści, czyli też pewna forma pisania "książek o książkach". Austen najczęściej wspomina "Tajemnice zamku Udolpho" i w sumie chciałabym się kiedyś przekonać, co tam właściwie jest :) Co ciekawe, Montgomery również w "Emilce z Księżycowego Nowiu" wspomina w sposób ironiczno-prześmiewczy "Tajemnice zamku Udolpho", co jeszcze bardziej rozbudza moją ciekawość do tej książki :)
Też lubię ten wątek, choć niekoniecznie się zgadzam z obsadą proponowaną przez niektórych ;).
UsuńAnna Czartoryska zdecydowanie nie pasuje mi do Laury, potrzeba tu aktorki o bardziej oryginalnej, kociej urodzie ;). Z kolei Marta Żmuda-Trzebiatowska jest za bardzo zadziorna jak na rolę rozlazłej Pyzy, ale Katia Paliwoda to genialny wybór na Natalię, wizualnie pasuje idealnie!
Mnie też zainteresowała ta książka "Tajemnice zamku Udolfo", właśnie po lekturze "Opactwa...", muszę kiedyś przeczytać tę powieść gotycką, żeby wiedzieć o co chodzi ;)
Lubię zabieg książki w książce ❣
OdpowiedzUsuńJa również, stąd ten wpis ;)
UsuńAch... Wspaniały wpis Dziewczyny! <3 Przeczytałam go z gigantyczną przyjemnością! Dorzucam jeszcze "Strażniczkę książek" Glaser, ale może także "Wszystkie lektury nadobowiązkowe" Szymborskiej?
OdpowiedzUsuńCo do mojego ukochanego Gaardera, to nie jedyna jego książka, w której występują książki. ;) Już tak dokładnie nie powiem, w której, ale na pewno nie jedyna. Wydaje mi się, że zarówno w "Świecie Zofii" jak i "Przepowiedni Jokera"... Muszę sobie przypomnieć! <3
Dziękujemy obie za miłe słowa! :)
Usuń"Wszystkie lektury nadobowiązkowe" to materiał na cały post, albo nawet cykl, mam w domu tę książkę i do dziś nie przeczytałam całości ;). "Strażniczki książek" z kolei nie znam, ale zapisuję sobie tytuł.
Aż wstyd przyznać, ale nie czytałam nic z twórczości pana Gaardera, muszę to koniecznie nadrobić, dziękuję za podpowiedź :)
Ależ przyjemnie czytało się ten wpis. Dziękuję:)
OdpowiedzUsuńDziękuję za miłe słowa ;)
UsuńDwie fajne dziewczyny napisały fajną notkę :)
OdpowiedzUsuńEch, mam srogi sentyment do Jeżycjady, ale nie sięgam po nią już od dawna, bo moja wizja szczęścia znacząco rozmija się z wizją szczęścia, jaką ukazuje autorka. Są zbyt sielskie, anielskie i zbyt, powiedziałabym, tradycyjne jak na mój niepokorny charakter. Źle mi się je już czyta, więc dałam sobie spokój po "McDusi".
A co do samego tematu, ostatnio czytam (męczę) "Łatwopalnych" A. Lingas-Łoniewskiej. Nie wiem, czy ją skończę, bo jest bardzo nie w moim guście, ale podoba mi się jedna rzecz. Podobnie jak bohaterka baaaaardzo lubię "Błękitny zamek" Montgomery :)
PS. Zgubiłam Cię gdzieś w sieci i nie mogłam znaleźć. Taka gapa ze mnie ;)
Znam to uczucie odnoście "Jeżycjady"... O ile kiedyś były to książki pełne rodzinnego ciepła i takich prostych radości, o tyle teraz autorka poszła nieco za daleko w budowaniu rodzinnego szczęścia Borejków i stworzyła w nich takich wyobcowaną, trochę nawet ksenofobiczną rodzinę, którzy są jacyś niedzisiejsi, ale w sposób niekoniecznie pozytywny...
UsuńNie znam "Łatwopalnych", ale "Błękitny zamek" również uwielbiam ;).
Dziękuję za miłe słowa w imieniu swoim i Ervishy i zapraszam do częstszego zaglądania tu na blog ;)