205. Świąteczna atmosfera w Zielonym Zakątku, czyli "Promyczek na święta" Klaudia Bianek
I kolejna już świąteczna książka za mną! Właśnie skończyłam czytać "Promyczek na święta" Klaudii Bianek i tak, ta książka była zdecydowanie bardziej świąteczna od niektórych poprzedniczek z paczki, którą otrzymałam od Czwartej Strony. Było to moje pierwsze spotkanie z autorką i okazało się naprawdę udane. Chcecie wiedzieć więcej? Zapraszam na krótką opinię :).
Akcja "Promyczka na święta" rozgrywa się w pensjonacie i agroturystyce "Zielony Zakątek" - małym biznesie małżeństwa Bożeny i Leona, miejscu przytulnym i rodzinnym. Zatrudniają oni troje młodych ludzi do pomocy. Prowadząc pensjonat i przy okazji przygotowując się do Świąt Bożego Narodzenia cała piątka przeżywa różne mniejsze i większe perypetie życiowe...
Każdy rozdział tej książki to kolejny dzień - od 1 do 31 grudnia, z kolei podrozdziały to relacje z perspektywy każdego z bohaterów, a więc Bożeny i Leona Troczów, właścicieli "Zielonego Zakątka", a także ich młodych pracowników, czyli Marceliny, Kajtka, Hani oraz takiego trochę Grincha tej opowieści, czyli Tomka, któremu Święta się źle kojarzą. Dzięki narracji trzecioosobowej oraz pokazywaniu historii z punktu widzenia nie jednej, a wielu postaci, mamy wgląd w wydarzenia z różnych stron i możemy dowiedzieć się więcej, a przy tym cała opowieść jest po prostu ciekawsza.
"Promyczek na święta" taka życiowa książka, nie przelukrowana, powiedziałabym, że wręcz przeciwnie - wszyscy bohaterowie mają za sobą jakieś smutne przeżycia, niektórzy wręcz życiowe tragedie. Jest w niej jednak takie fajne ciepełko domowe, są przygotowania do Świąt, miła atmosfera, zwierzątka domowe - dwa urocze kotki i jeden nieco szalony pies - to wszystko wywołuje u czytelnika odrobinę uśmiechu. Oczywiście, jest tu też miejsce na smutki i gorsze chwile w życiu bohaterów i ich pupilów, jak to w bywa w tym naszym żywocie, czytając nie czuć jednak przytłoczenia dramatami, co się często zdarza w innych tego typu książkach.
Jak wspomniałam, w tej historii pojawia się sporo bohaterów - niektórzy są ciekawsi, inni mniej interesujący, a część denerwująca (Hania i Kajtek zachowujący się jak dzieciaki), ale każdy z nich ma jakiś charakter, nie ma tu postaci zupełnie papierowych, nieżyciowych. Ciekawe jest miejsce akcji tej powieści - gospodarstwo agroturystyczne, z którym w jakiś sposób powiązana jest większość osób przewijających się w tej opowieści. Stanowi ono taki fajny łącznik pomiędzy nimi, klimatyczne miejsce, gdzie dzieją się radosne zdarzenia, gdzie praca wre, a świąteczne przygotowania rozweselają nieco codzienną egzystencję.
Książka ukazuje też różne odcienie miłości - rodziców do dziecka, człowieka do jego zwierzęcego przyjaciela, a wreszcie miłość romantyczna i rozwijające się zauroczenie. Sporo w tej historii takiego niewymuszonego uroku i lekkości, czegoś takiego pokrzepiającego, podnoszącego na duchu, mimo iż bohaterowie nie zawsze mają z górki. Interesujący jest też wątek tytułowego Promyczka, oparty na prawdziwych przeżyciach autorki.
Całość napisana jest w prostym stylu, czasem wręcz potocznie, ale nie prostacko, przez co cała powieść jest lekka i nieskomplikowana, przystępna w odbiorze. Czyta się ją szybko, wręcz błyskawicznie, z przyjemnością pochłaniałam kolejne strony i przeżywałam z bohaterami kolejne dni grudnia.
"Promyczek na święta" to bardzo życiowa, nastrojowa, pełna ciepła, podnosząca na duchu świąteczna obyczajówka, z ciekawymi bohaterami, dość wartką akcją i miłym klimatem. To książka, którą warto przeczytać nie tylko w okresie okołoświątecznym, może być sympatyczną i uniwersalną lekturą, mimo swojego niewątpliwie zimowego klimatu. Polecam wielbicielkom spokojnych, pełnych uroku powieści obyczajowych z subtelnym wątkiem romansowym.
PS Zaskoczyło mnie, że na kichanie mówi się w tej książce psikanie - vide "kociaki psikały". Dla mnie to brzmi lekko dziwnie, pierwszy raz się spotykam z takim określeniem ;)
autor: Klaudia Bianek
data wydania: 27 października 2021 r.
wydawca: Czwarta Strona
kategoria: literatura obyczajowa
Za możliwość poznania tej nastrojowej historii dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.
Skoro to taka nastrojowa powieść to będę miała ją na uwadze. Lubię bowiem takowe książki.
OdpowiedzUsuńW takim razie polecam ;)
UsuńByłoby miło przeczytać tę książkę przy świątecznej chojnice.
OdpowiedzUsuńZgadzam się ;)
UsuńIdealna pora na tę książkę ❤
OdpowiedzUsuńZdecydowanie tak! ;)
UsuńOkładka jest przeurocza <3
OdpowiedzUsuńA właśnie autorka w posłowiu podziękowała Wydawnictwu za to, że na okładce mógł pojawić się kotek ;)
UsuńŚmieszne, że kociaki psikają :D Bardzo ładne zdjęcie ;)!
OdpowiedzUsuńTak, to urocze :). Dziękuję :)
UsuńMoja babcia tak samo mówiła na kichanie ;) jestem zainteresowana lekturą, szczególnie że wspomniałaś, że nie jest przesłodzona.
OdpowiedzUsuńU nas też się tak mówiło :)
UsuńOkładka mi się podoba, ale głównie dlatego, że jest na niej kot. Skoro nie jest przesłodzona, może kiedyś ją przeczytam :)
No proszę, a może to regionalizm taki? W każdym razie ja pierwszy raz słyszę o psikaniu w kontekście kichania ;).
UsuńZgadzam się, okładka jest sympatyczna i urocza dzięki temu kotkowi ;).
Polecam, jako taka lektura na odpoczynek po cięższych powieściach sprawdzi się w sam raz :)
Może bym to mamie podrzuciła;)
OdpowiedzUsuńW takim razie polecam mamie ;)
UsuńPsikanie chyba od "aaaa psik!" :D. Bardziej się kojarzy z pryskaniem np wodą ale okazuje się, że faktycznie jest to synonim kichania.
OdpowiedzUsuńPrzesłodzonych świątecznych książek nie lubię ale taką życiową lekką może bym przeczytała :).
Właśnie, mnie się kojarzyło z pryskaniem wodą i trochę mnie to wytrącało z równowagi w czasie czytania XD.
UsuńTa książka właśnie nie jest przesłodzona, chociaż też nie jest pozbawiona zupełnie słodyczy, ale przez to miła i urocza ;)