304. Porozmawiajmy o książkach, czyli "Opowieść księgarki z Tokio" Nanako Hanada

Literatura koreańska i japońska budzą we mnie z reguły mieszane uczucia. Mam wrażenie, że składają się na nie dość specyficzne książki, napisane prosto, jakby bez emocji, z orientalnym twistem. Na tym blogu pisałam o jednej tego typu powieści (to byłą japońska Lekka praca nie istniejeTU), ale mam za sobą też dwie inne, podobne w stylu lektury (koreańskie: Kontratak – moja opinia tu oraz Witajcie w księgarni Hyunam-Dong, o której pisałam m.in. na moim profilu na Instagramie – tu). Wszystkie mi się podobały, ale zarazem czułam, że nie do końca odpowiada mi sposób, w jaki zostały napisane. Na jakiś czas dałam więc sobie spokój z azjatyckimi klimatami, jednak kiedy trafiłam na Opowieść księgarki z Tokio, poczułam, że to może być coś dla mnie. Zapraszam na krótką recenzję tej książki. 




Tytuł i podtytuł tej książki właściwie zdradzają całą jej fabułę – Opowieść księgarki z Tokio. Rok, podczas którego spotykałam się z nieznajomymi i polecałam im książki – jednak podobnie jak przy innych tego typu powieściach, mamy tu drugie dno. To książka autobiograficzna, autorka dzieli się tu opowieściami o tym, jak wpadła na pomysł, że będzie polecać książki użytkownikom pewnego portalu randkowego i co z tego wynikło. Brzmi nietypowo, prawda? Widzimy tu historie o ludziach, których główna bohaterka spotkała w trakcie tej swojej nietuzinkowej misji, czy jak ona to określiła, treningu. Są one często równie nietypowe, jak pomysł na polecanie książek nieznajomym, ciekawe, osobliwe.

W tej książce znajdzie się też dużo o odkrywaniu własnej tożsamości, podążaniu za głosem serca, po prostu działaniu. Główna bohaterka jest właśnie taką poszukującą celu osobą, pomysł na polecanie książek ludziom spotykanym w ramach pewnej aplikacji okazuje się dla niej początkiem czegoś nowego, pretekstem do poznania ciekawych ludzi i znalezienia swojego miejsca w świecie. Jej historia pokazuje, że po trzydziestce też można mieć życie, a czasem nawet bardziej owocne, niż przed… 

W opowieści księgarki istotną rolę odgrywają też oczywiście książki – te, które poleca spotykanym nieznajomym, ale także te, które są jej polecane. Dla polskiego czytelnika większość tytułów przewijających się w tej historii może być nieznana, a przynajmniej ja o nich nie słyszałam. Ponieważ nie są to suche polecenia, a takie małe, króciutkie opowieści o konkretnych książkach, można dzięki nim rozbudować też swoją listę do przeczytania. Ja sama zapisałam sobie kilka tytułów.

Opowieść Nanako Hanady napisana jest bardzo prosto, czasem dosadnie, czasem jakby nieco płytko, bez ozdobników, bez emocji i bez uczucia, ale ma w sobie szczyptę specyficznego humoru oraz takiego subtelnego, orientalnego uroku. Prawdę mówiąc, nie za wiele się w niej dzieje, może więc niektórych czytelników nawet znudzić. Innych może zaintrygować, a nawet nieco zadziwić swoją osobliwością – japońskie podejście do życia, czy do miłości, prezentowane w tej opowieści, zdecydowanie różni się od naszego, europejskiego. Jest to więc opowieść, która w każdym wzbudzi jakieś emocje, choć czasem mogą to być mieszane uczucia ;).

Mnie Opowieść księgarki z Tokio zaintrygowała. Pomysł na tę historię jest niecodzienny, podobało mi się też, że było w niej tak dużo o książkach, a główna bohaterka, moja rówieśniczka, okazała się ciekawą postacią. Czytanie o jej spotkaniach, na których poznawała ludzi i polecała książek, a także o takie zwykłych, codziennych zmaganiach, było dla mnie naprawdę fajną przygodą. Ta trochę dziwaczna, ale zarazem lekka i całkiem przyjemna, bardzo krótka opowieść zapewniła mi trochę rozrywki na te pierwsze prawdziwie jesienne dni i dała trochę nadziei na zmianę. Nie wiem, czy zostanie ze mną na dłużej, ale cieszę się, że mogłam poznać historię nietypowej księgarki z Tokio. 

tytuł: Opowieść księgarki z Tokio
autor: Nanako Hanada
tłumacz: Barbara Słomka
data wydania: 25 września 2024 r.
wydawca: Relacja
liczba stron: 224 
kategoria: literatura japońska

Recenzja we współpracy z Wydawnictwem – współpraca reklamowa, barter.

Komentarze

  1. Czas pokaże, czy ta książka trafi w moje ręce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Intryguje mnie w tej książce pomysł na fabułę.

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko, mam takie same odczucia jeśli chodzi o literaturę azjatycką (tak już szeroko ujętą)! I może dlatego nie zawsze mi po drodze z tymi tytułami :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mam wrażenie, że spora część, jeśli nie większość osób, które znam, ma podobnie. Literatura azjatycka jest naprawdę specyficzna…

      Usuń
  4. Póki co na literaturze azjatyckiej się nie zawiodłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to super, że tak dobrze trafiałaś! U mnie było różnie ;)

      Usuń
  5. "Jej historia pokazuje, że po trzydziestce też można mieć życie, a czasem nawet bardziej owocne, niż przed…" Urzekło mnie to, babę po 40 :D

    A tak serio w pierwszej chwili wydało mi się, że to historia, która raczej nie jest dla mnie. Że raczej by mnie znudziła. A jednak... W jakiś sposób mnie zaciekawiła. Poczekam, aż się pojawi w którejś filii i przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ja jestem chwilę po trzydziestce i zawsze mnie cieszy, jak książki pokazują, że życie się nie kończy wraz z trzydziestymi urodzinami ;).

      Ciekawa jestem, jak ją odbierzesz ;)

      Usuń
  6. Trochę mnie ta książka intryguje... a z drugiej strony, z literaturą azjatycką jakoś mi nie po drodze, nie do końca podchodzi mi ta "inność". Zastanowię się jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię, literatura azjatycka jest specyficzna, nie każdemu przypadnie do gustu, podobnie jak ta książka ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz i każdy głos w dyskusji.