357. Jaki był dla mnie 2025?, czyli moje podsumowanie roku



Bez zbędnego wstępu – zapraszam na podsumowanie roku!

Przede wszystkim, jestem zachwycona tym, że udało mi się znaleźć czas na czytanie i poznałam tak wiele nowych publikacji. Przeczytałam bowiem aż 108 książek, co daje 38640 stron! To mój czytelniczy rekord! 

Większość książek poznałam w wersji tradycyjnej, papierowej (81), ale słuchałam też trochę audiobooków (26) i przeczytałam jeden e-book. Częstsze sięganie po audiobooki umożliwiło mi poznawanie książek w różnych okolicznościach: w autobusie, na spacerze, w sklepie, czy przy wykonywaniu codziennych obowiązków. Kiedyś myślałam, że nie mogę się skupić na opowieściach przekazywanych w takiej formie, ale okazało się, że można to wyćwiczyć i teraz mogę słuchać i robić inne rzeczy, bez rozproszeń.

Wśród moich tegorocznych lektur najwięcej było tych z literatury polskiej (63 książek), amerykańskiej (17) i angielskiej/brytyjskiej (12). Udało mi się też coś poczytać z literatury kanadyjskiej, koreańskiej, niemieckiej, francuskiej, hiszpańskiej, włoskiej, a nawet szwedzkiej i chilijskiej (Allende!).

Zdecydowaną większość książek poznałam w ramach współpracy (76), z czego aż 50 to egzemplarze, które dostałam prywatnie, głównie dzięki mojej działalności na Instagramie, z kolei 8 przeczytałam i zrecenzowałam jako Oficjalny Recenzent Lubimy Czytać, 15 we współpracy z Bookhunter.com.pl, a 3 z Klubu Recenzenta Nakanapie.pl.

 

Moje ulubione tegoroczne lektury (kolejność przypadkowa): 

1. Niespokojni ludzie Frederik Backman – szalenie podobał mi się styl autora, taki trochę szorstki, sztywny, zachwycili mnie nieco karykaturalni bohaterowie, a ich historia pozostała ze mną na dłużej.

2. Czarna sukienka Ewa Sobieniewska – kolejny tom sagi wileńskiej nie tylko mnie porwał i wciągnął, ale też złamał moje czytelnicze serce. Ewa potrafi pisać z taką dawką emocji, że aż kipią one przy lekturze, a przy tym świetnie dba o tło historyczne i wszelkie szczegóły. Na blogu znajdziecie recenzje dwóch pierwszych książek tej autorki (TU), a nieco więcej o Czarnej sukience napisałam na Instagramie (TU).



3. Lilka. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska we wspomnieniach i listach Mariola Pryzwan – podobała mi się forma tej książki, zebranie listów, wspomnień, wycinków prasowych na temat znanej poetki, córki samego Wojciecha Kossaka. Jedną z patronek minionego roku była właśnie Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, więc wydawnictwo w idealnym czasie zaprezentowało odświeżone wydanie tej książki. Jeśli chcecie poczytać więcej o moich odczuciach odnośnie tej publikacji, to zapraszam na Bookhunter.com.pl, tam się pojawiła moja recenzja

4. Krąg kobiet pani Tan Lisa See – to z kolei książka, która mną wstrząsnęła. Historie z obwiązywaniem stóp i ogólnie z sytuacją chińskich kobiet były poruszające, trudne, czasem wręcz okrutne, pełne emocji. Autorka ma też lekkie pióro, dzięki czemu ta powieść jest nieco łatwiejsza w odbiorze, nie przytłacza aż tak bardzo, choć i tak budzi dyskomfort (krępowanie stóp!). Druga książka autorki wydana w tym roku (Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz) podobała mi się nieco mniej. 

5. Silmarillion J.R.R. Tolkien – tę książkę czytałam bardzo długo, ale cieszę się, że ją poznałam. Kompendium mitologii świata stworzonego przez tego autora to monumentalne dzieło, szczegółowe, rozbudowane, pełne różnorodnych postaci, wątków, zdarzeń, miejsc, przez co lektura wymaga dużego skupienia. Nie było mi łatwo, ale dałam radę i pozwoliłam panu Tolkienowi się oczarować. Jeśli chcecie poczytać więcej o tej książce, to moja recenzja powstała dla Bookhunter.com.pl. 



6. Dom mego ojca Joseph O'Connor – o tej powieści pisałam tu na blogu, więc nie będę się powtarzać, jak jesteście ciekawi, czym mnie zaskoczyła, to zapraszam TU

7. Noc pachnie chlebem Sabina Waszut – pierwszy tom serii o rodzinie Consonni zaskoczył mnie niezwykłym klimatem, bardzo dobrze zbudowanym tłem i ciekawą historią miłosną. To zbeletryzowana wersja prawdziwej historii włoskiej rodziny, której cukiernia trafiła ostatecznie do Polski! Moja recenzja tej książki powstała dla Lubimy Czytać i tam też możecie ją poznać w całości.

8. Zbieracze borówek Amanda Peters – to opowieść o tożsamości, o sile rodzinnych więzów, o dramatycznych losach rdzennych Amerykanów, bardzo poruszająca, pozostająca dłużej z czytelnikiem. Nie była to lekka i łatwa lektura, ale zdecydowanie warto było ją poznać. 

9. Ostatni telefon Lee Sun-Yeon – powieść napisana w typowym koreańskim nieco bezdusznym, pełnym dystansu stylu, a przy pełna bólu i cierpienia, żalu i tęsknoty. Nie jest to łatwa lektura z uwagi na tę tematykę, ale zarazem niesie ze sobą nadzieję – że życie się nie kończy z chwilą, kiedy odchodzi bliska osoba. Mnie poruszyła bardzo i na pewno jeszcze do niej wrócę. A jak chcecie poczytać więcej na temat tej książki, to zapraszam na Bookhunter.com.pl, tam znajdziecie pełną wersję mojej recenzji



10. Cały ten błękit Melissa da Costa – o tej książce już opowiadałam tu na blogu, więc nie będę się powtarzać. Napiszę tylko, że była to piękna, choć smutna lektura. 

11. Maria i Magdalena Magdalena Samozwaniec – bardzo lubię lekkie pióro Magdaleny Samozwaniec, jej humor, ironię, ten jej satyryczny dryg. Tę opowieść biograficzną, w której opisuje życie swoje i swej utalentowanej siostry, czyta się z przyjemnością, wciąga, wzbudza uśmiech, zachwyca, czasem porusza. Więcej o niej poczytacie na Bookhunter.com.pl, gdzie wrzuciłam nieco bardziej rozbudowaną recenzję.

12. Stefcia Joanna Adamek – nie wiem, czy znacie miniserial, który pojawia się na Instagramie Muzeum Zamoyskich w Kozłówce, ale mnie on bardzo wciągnął, kiedy dowiedziałam się, że ma pojawić się książka będąca prequelem i rozwinięciem serialowych wątków, wiedziałam, że będę ją czytać. Z przyjemnością śledziłam losy Stefci, prostej, bezpretensjonalnej, pełnej entuzjazmu dziewczyny, która rozpoczyna pracę w pałacu lokalnej rodziny szlacheckiej. Ta książka ma w sobie wiele uroku i ciepła, jest ciekawie osadzona w czasie, a i ma sympatycznych bohaterów, więc czyta się ją naprawdę dobrze. Jeśli chcecie poczytać więcej na jej temat, to moja recenzja ukazała się na Lubimy Czytać. 

13. Między książkami Gabrielle Zevin – w 2023 roku zachwyciła mnie powieść Jutro, jutro i znów jutro, w 2025 roku z zainteresowaniem sięgnęłam więc po inną książkę autorki. Lubię styl pani Zevin, a jak jeszcze okazało się, że w tej opowieści jest tak wiele o książkach, czytelnictwie, to już w ogóle przepadłam. I o tym opowiedziałam też w mojej recenzji na Bookhunter.com.pl.

Pierwszy raz kończę rok z tak dużą liczbą ulubionych książek. Jak widzicie, to zestawienie jest dość różnorodne, bo znajdziemy w nim zwykłe obyczajówki, literaturę piękną, publikacje biograficzne, a nawet fantastykę. 

Ciekawe jest też to, że nie było w tym roku lektury, która by mnie totalnie zawiodła, większość to były książki dobre i bardzo dobre. Najmniej podobały mi się: Bitwa braci Roberta Laceya, Pan Darcy nie żyje Magdy Knedler oraz Arystokratka pod ostrzałem miłości. Vol. 1 (czemu tę krótką opowieść podzielono na dwa tomy?!), nie do końca porwały mnie też: Emilka ze Srebrnego Nowiu L.M. Montgomery, Ucieczka last minute Karoliny Wilczyńskiej, Dziewczyna z głową w chmurach Anny Szczęsnej, Rumiankowa dolina Mirosławy Kubiak, Duma i gniew. Upadek Joanny Jax oraz Maski Melki Kowal. Jednej książki nie oceniłam, bo uznałam ją za zbyt osobistą, żeby dawać ocenę, chodzi tu o książkę Jeremy'ego Rennera pt. Mój następny oddech, autobiografię, w której ten aktor dzieli się najbardziej traumatycznymi przeżyciami i swoimi skrytymi myślami. 

Z ciekawostek – miałam też okazję czytać i opowiadać o książkach Jane Austen w wersji z ilustracjami do własnego pokolorowania. Chodzi o serię Kolory Klasyki Wydawnictwa Świat Książki, w ramach której zrobiłam sobie reread Dumy i uprzedzenia, Rozważnej i romantycznej oraz Mansfield Park. Zerknijcie na mój Instagram (TU, TU i TU), tam podzieliłam się odczuciami po kolejnym powrocie do powieści mojej ukochanej autorki, ale też pokazałam, jak pomalowałam brzegi tych książek.



Blog:

W tym 2025 udało mi się dodać 45 postów, czyli o dwa więcej niż w poprzednim roku. Najpopularniejsze było podsumowanie roku 2024 – TU, ale sporo osób zajrzało też do recenzji książki Przepraszam, ja już nie żyję (TU) oraz do mojej opinii o Zaklinaczce Małgorzaty Starosty (TU). W piątce najchętniej przeglądanych postów był też ten o Kiedy dojrzeje miłość Anny Szczęsnej (TU) oraz o Byle dalej od Wszeborowa Joanny Tekieli (TU).

Wiecie, że ten blog istnieje już 7 lat? Kto by pomyślał! Może na ósme urodziny pojawi się jakiś specjalny post?

Mam trochę zaległości w zaglądaniu na Wasze blogi, ale obiecuję poprawę ;).


Instagram

Przyznam szczerze, że moja aktywność recenzencka i czytelnicza przeniosła się właśnie na to medium społecznościowe, publikowałam tu znacznie więcej niż na blogu. Nie przeniosło się to jednak na liczbę obserwujących i zasięgi, ale cóż, pogodziłam się z tym, że nie będę gwiazdą Instagrama ;).


Życie pozaksiążkowe 

* Leia – w sierpniu w moim życiu pojawiła się trzymiesięczna kotka i przewróciła mi wszystko do góry nogami (dosłownie i w przenośni). Stałam się pełnoprawną starą panną z kotem ;).



* Malta – w minionym roku udało mi się odwiedzić tę piękną wyspę. Trochę się obawiałam tej podróży, jednak okazało się, ze niepotrzebnie, bo spędziłam tam naprawdę dobrze czas. A dzięki pomijaniu najbardziej popularnych miejsc na Malcie, udało mi się też w spokoju zobaczyć i poczuć jej klimat. Valettę na przykład tylko szybko przeszłam, bez zagłębiania się, właśnie przez tłumy. Za to obeszłam wyspę prawie dookoła, podziwiając malownicze klify, widziałam też na przykład Mdinę, a i spędziłam dzień na Gozo. To była świetna podróż!





* Góry – w czerwcu byłam w Szczyrku i bardzo polubiłam to miejsce, myślę, że kiedyś tam wrócę. 

* Wicked – w maju obejrzałam polską wersję tego słynnego musicalu w Teatrze Roma. Poszłam na ten spektakl bez znajomości tego nowego filmu, czy choćby soundtracku oryginalnej wersji. Nie zrobił na mnie większego wrażenia, scenografia była dość szczątkowa, piosenki nie zostały mi w głowie, za to aktorzy byli bardzo w porządku. Akurat trafiłam na jednego z moich ulubionych aktorów musicalowych, Marcina Franca w roli Fjero, więc pod tym względem byłam zadowolona, a i aktorki grające Elfabę oraz Glindę były naprawdę dobre (niestety nie pamiętam nazwisk :(). Ale ogólnie nie mam zamiaru oglądać tego ponownie.

* Targi książki – w maju byłam też na Targach Książki w Warszawie, pogoda zdecydowanie nie sprzyjała, ale mogłam spotkać dwie autorki, które lubię (Małgorzatę Starostę i Ewę Sobieniewską) i mam ich autografy wraz z przemiłymi dedykacjami na książkach. Kupiłam też sobie Northanger Abbey Jane Austen.



* Krymi Kom na Żywo – w listopadzie usłyszałam z kolei o spotkaniu z Małgorzatą Starostą zorganizowane dość niedaleko od mojego domu, nie mogłam więc sobie odmówić przyjemności posłuchania jednej z moich ulubionych autorek. Udało mi się tam dojechać i byłam naprawdę zadowolona. Pani Małgosia nie dość, że interesująco opowiadała o swojej pracy, a także wspomniała co nieco o planach na przyszłość, to jeszcze przybyła z prezentami dla uczestników spotkania. Wszyscy otrzymali przedpremierowo jej najnowszą książkę Morderstwo w trzech aktach i to z dedykacją! 



* Praca – w październiku świętowałam 10 lat pracy w bibliotece. Tak się złożyło, że mam też nowe obowiązki i zadania, z czego bardzo się cieszę. I mam nadzieję na kolejne udane lata!

* Korekta – tu w ubiegłym roku było słabo. Miałam nadzieję na współpracę w ramach wolontariatu, żeby zdobyć nieco doświadczenia w tej kwestii, ale sprawa się rozwiała… W nowym roku zamierzam trochę więcej uwagi poświecić tej działalności.


Moje plany na 2026?

Brak planów!

Mam co prawda jakieś ogólne zamierzenia, ale nie robię szczegółowych rozpisek, będę płynąć z prądem, jak to było w minionym roku. 


A żeby nie przedłużać, chciałabym Wam życzyć, żeby ten rozpoczęty rok okazał się lepszy od poprzedniego, pełen miłych niespodzianek, dobrych ludzi na Waszej drodze, radości z codzienności oraz oczywiście wartych uwagi książek ;).

Komentarze

  1. Świetne podsumowanie! Bardzo zazdroszczę Malty (zdjęcia z klifów są magiczne!) i tego wypadu do Szczyrku. 😍 Gratuluję stażu pracy i nowej domowniczki – Leia wygląda na niezły charakterek! No i ten Tolkien... 'Silmarillion' to wyzwanie, szacun, że przez niego przebrnęłaś. Niech 2026 będzie równie intensywny i pełen dobrych lektur! ✨”

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz i każdy głos w dyskusji.