51. O książkowym kwietniu słów kilka, a nawet kilkadziesiąt...
Dziś chciałam zaprezentować dość obszerne podsumowanie moich kwietniowych lektur i życia okołoksiążkowego. Opowiem o książkach, które przeczytałam w tym miesiącu, zwłaszcza o tych, których recenzje się nie pojawiły i raczej się już nie pojawią tu na blogu ;).
W kwietniu udało mi się przeczytać aż 9 książek. To jeden z moich najbardziej zaczytanych miesięcy, z czego się bardzo cieszę.
Większość tych książek, jak na pewno zauważycie, oceniłam na 6/10. Dla mnie to ocena dla książki dobrej, ale nie porywającej, takiej, którą nie żałuję, że przeczytałam, ale raczej do niej nie wrócę, publikacji bez większych wad, ale nie zachwycającej. I taka właśnie była większość publikacji, po które sięgnęłam w tym miesiącu ;).
Większość tych książek, jak na pewno zauważycie, oceniłam na 6/10. Dla mnie to ocena dla książki dobrej, ale nie porywającej, takiej, którą nie żałuję, że przeczytałam, ale raczej do niej nie wrócę, publikacji bez większych wad, ale nie zachwycającej. I taka właśnie była większość publikacji, po które sięgnęłam w tym miesiącu ;).
Nie mam jeszcze książki, którą bym z kolei oceniła 10/10, ani w kwietniu, ani we wcześniejszych miesiącach. Być może jestem za bardzo krytyczna, a może po prostu jeszcze żadna książka nie wywarła na mnie aż tak wielkiego wpływu, żebym uznała ją za idealną. Dlatego też, już oceny 8/10 i 9/10 to dla mnie bardzo wysokie noty.
Najlepszą publikacją kwietnia jest dla mnie "Córka zegarmistrza" Kate Morton, która mnie zauroczyła i przeniosła w bardzo klimatyczną, pełną tajemnic rzeczywistość Anglii z różnych czasów...
Najgorszą książką tego miesiąca jest z kolei "41 dni nadziei" Tami Oldham Ashcraft - czyli zmarnowana historia z potencjałem...
1. "Zostać" Judith W. Taschler - to taka trochę nijaka książka, mogę nawet powiedzieć, że nudna. Skusiła mnie na nią ładna okładka i opis, który twierdzi, że ta książka to trzymający w napięciu dramat. Nie odczułam żadnego napięcia, a raczej byłam poirytowana formą przekazu : każdy z bohaterów po kolei opowiada jakieś urywki ze swojego życia tak naprawdę nie wiadomo komu i nie wiadomo po co. Nie oczekiwałam przyjemnej lektury, ale i tak się zawiodłam, bo to wszystko było takie brzydkie, bez emocji, opowiadana historia w ogóle mnie nie poruszyła, nie zauroczyła, nie oczarowała, a jedynie wymęczyła. Po jej lekturze nie czuję nic.. Może jestem za głupia na tę książkę, a może jest ona po prostu nie warta uwagi? 5/10.
2. "Córka zegarmistrza" Kate Morton - moje zachwyty na temat tej powieści znajdziecie TU i TU ;). Oceniam ją na 8/10, czyli wysoko jak na mnie ;).
3. "Jeżeli będę miał zły dzień, ktoś dziś umrze" Christian Unge - tu też nie będę się powtarzać, to dobra książka, warta przeczytania, poruszająca ważny temat, chociaż nie porywająca ;). Więcej na jej temat przeczytacie TU i TU. 6/10
4. "Projekt Judyta" o. Adam Szustak - tu książka z tematyki bardziej religijnej ;). Krótka, ale wartościowa publikacja mówiąca o sile kobiet, oparta na historii biblijnej Judyty, ciekawe spojrzenie na ten temat. Daję jej 8/10, bo warto ją poznać.
5. "Piękno bez konserwantów. Sekrety urody naszych prababek" Aleksandra Zaprutko-Janicka - to, wbrew pozorom, nie jest poradnik dotyczący pielęgnacji i kosmetyki, który opiera się na starych przepisach, a raczej książka historyczna z ciekawostkami na ten temat. Pełna jest ciekawych faktów dotyczących tego jak dbano o urodę w Polsce w dwudziestoleciu międzywojennym. Mówi o tym jak zwykłe kobiety radziły sobie z brakiem kosmetyków, jakie domowe sposoby stosowały żeby wyglądać pięknie. Dodatkowo opowiada o różnych postaciach przemysłu kosmetycznego i nowinkach z tej dziedziny, jakie pojawiły się przed II wojną światową. Zawiera również przepisy na różne kosmetyki, np. na szminkę domowej roboty. To interesująca książka popularnonaukowa, chociaż niektóre tematy traktuje zbyt skrótowo. Z kolei przepisy, które podaje są niekoniecznie do zrobienia dla przeciętnej kobiety, bo zawierają niezbyt dostępne składniki... Ponadto, jak sama autorka przyznaje, ona je stosowała, ale nie mają one opinii lekarza, więc nie wiadomo jakie mogą wywołać efekty uboczne. Myślę, że z tych przepisów można by zrezygnować na rzecz większego zagłębienia się w niektóre poruszane w tej książce tematy ;). Ogólnie to dobra pozycja, choć bez szału. 6/10
6. "41 dni nadziei" Tami Oldham Ashcraft - napisałam na temat tej książki, co napisać miałam - TU. Ogólnie oceniam ją na 3/10, czyli słabiutko...
7. "It ends with us" Coleen Hoover - to moje trzecie spotkanie z tą autorką, wciąż próbuję się z nią polubić, bo mam jeszcze na półce 3 jej powieści, które dostałam w prezencie (a 2 kolejne przeczytałam i wypuściłam w świat;)). Książka porusza bardzo trudny temat, jakim jest przemoc domowa, ale kojarzy mi się niestety wyłącznie z harlequinem, który próbuje być poważną lekturą. Plus za tematykę, minus za wykonanie. Swoją drogą, dlaczego bohaterowie książek tej pani mają takie dziwne imiona? Ja wiem, że to Ameryka i w ogóle, ale większość z postaci, z jej powieści nie nosi znanych amerykańskich imion, tylko jakieś dziwne hybrydy... Daję 6/10, bo nie mogę jej nazwać złą książką, ale mnie nie porywa.
8. "W czepku urodzone" Weronika Nawara - bardzo przygnębiająca książka, wymieniająca wszystkie wady pracy pielęgniarek. Być może to prawdziwa rzeczywistość tego zawodu, ale jak dla mnie ta książka zdecydowania zniechęca do podjęcia pracy w charakterze pielęgniarki, bo pokazuje bardzo smutną, a czasem wręcz tragiczną codzienność... Również forma tej publikacji nie jest zbyt przyjemna, bo to taki miszmasz - krótkie wypowiedzi różnych pielęgniarek i pielęgniarzy (którzy nota bene nie mają imion, tylko autorka nadała im różne określenia, np. Pielęgniarka pracująca w wojsku) są poprzetykane własnymi doświadczeniami Weroniki Nawary i dłuższymi wywiadami. Ta książka na pewno może niektórym otworzyć oczy, jeśli chodzi o ten niedoceniany zawód, ale w gruncie rzecz biorąc, jest tylko dobrym wstępem do dyskusji, niczym więcej. Moja ocena to 6/10.
9. "Ja, królowa. Bona Sforza d'Aragona" Renata Czarnecka - ostatnia książka przeczytana w całości w tym miesiącu. Jej recenzja pojawiła się na blogu całkiem niedawno, więc nie będę się powtarzać, tylko dopiszę, że oceniam ją na 6/10.
W kwietniu zaczęłam też powieść nr. 10, "Perłę" Caroliny de Roberis, ale nie zdążyłam jej jeszcze doczytać do końca ;).
***
W tym miesiącu udało mi się również wygrać na Instagramie serię książek Agaty Przybyłek ;). Tematem konkursu organizowanego na profilu Wydawnictwa Czwarta Strona, była fryzura, jaką mogłaby mieć zaczytana i romantyczna dziewczyna. Oto moja propozycja, która wygrała:
Dołączyłam do niej taki opis:
"Na profilu @czwartastrona pojawił się konkurs na fryzurę, którą mogłaby mieć #zaczytanairomantyczna dziewczyna. Postanowiłam przyjąć wyzwanie i z pomocą mojej siostry przygotowałam taką oto koafiurę. Jest ona inspirowana fryzurami, które nosiły rozważne i romantyczne bohaterki moich ukochanych powieści Jane Austen. Również w XIX-wiecznej Polsce tworzono na włosach przeróżne, mniej lub bardziej skomplikowane upięcia. Ta fryzura jest więc też nieco inspirowana postaciami z bardzo ciekawej serii "Damy i buntowniczki", którą niedawno odkryłam... Z okładkową Natalią, oprócz podobnej koafiury, łączy mnie kilka innych rzeczy, więc książka do zdjęcia wybrana jest nieprzypadkowo."
***
Wiem, że miało być książkowo, ale chciałam jeszcze na koniec wspomnieć o filmie, który obejrzałam w ostatnich dniach kwietnia, czyli o "Avengers: Endgame". Jestem bowiem fanką MCU i znam prawie wszystkie filmy z tego uniwersum (poza "Czarną panterą" i "Thor: Mroczny świat"), więc nie mogłam się doczekać tego swoistego zakończenia, a może raczej podsumowania jedenastu lat z filmami Marvela. I wiecie co? Jestem zachwycona! Ten film jest takim zwróceniem się w stronę fanów, nostalgiczną podróżą razem z ukochanymi bohaterami, niepozbawioną elementów komicznych, ale również poruszających i smutnych pożegnań. Ma oczywiście swoje wady i niespójności, ale dla mnie są one mało istotne. Ważniejszy jest według mnie klimat całej historii, sposób rozwiązania niektórych wątków, ale też zakończenie, które wzbudziło emocje, wzruszyło, jak również w pełni mnie usatysfakcjonowało i zarazem stało się wstępem do nowych historii i kolejnych przygód moich ulubionych superbohaterów...
Nie będę jednak nikomu polecać tego filmu, bo fani i tak go obejrzą, a osoby, które nie znają Avengersów nie będą miały takiej radochy przy jego oglądaniu, bo nawiązuje do poprzednich widowisk z uniwersum Marvela ;).
***
Tymczasem wracam do słodkiego nicnierobienia... Nie czytam za dużo w tę majówkę, ale nie jest mi z tym źle, bo czasem trzeba sobie ze wszystkim odpuścić i ja tak właśnie robię.
Dużo słoneczka Wam życzę na końcówkę weekendu ;)
***
Wiem, że miało być książkowo, ale chciałam jeszcze na koniec wspomnieć o filmie, który obejrzałam w ostatnich dniach kwietnia, czyli o "Avengers: Endgame". Jestem bowiem fanką MCU i znam prawie wszystkie filmy z tego uniwersum (poza "Czarną panterą" i "Thor: Mroczny świat"), więc nie mogłam się doczekać tego swoistego zakończenia, a może raczej podsumowania jedenastu lat z filmami Marvela. I wiecie co? Jestem zachwycona! Ten film jest takim zwróceniem się w stronę fanów, nostalgiczną podróżą razem z ukochanymi bohaterami, niepozbawioną elementów komicznych, ale również poruszających i smutnych pożegnań. Ma oczywiście swoje wady i niespójności, ale dla mnie są one mało istotne. Ważniejszy jest według mnie klimat całej historii, sposób rozwiązania niektórych wątków, ale też zakończenie, które wzbudziło emocje, wzruszyło, jak również w pełni mnie usatysfakcjonowało i zarazem stało się wstępem do nowych historii i kolejnych przygód moich ulubionych superbohaterów...
Nie będę jednak nikomu polecać tego filmu, bo fani i tak go obejrzą, a osoby, które nie znają Avengersów nie będą miały takiej radochy przy jego oglądaniu, bo nawiązuje do poprzednich widowisk z uniwersum Marvela ;).
***
Tymczasem wracam do słodkiego nicnierobienia... Nie czytam za dużo w tę majówkę, ale nie jest mi z tym źle, bo czasem trzeba sobie ze wszystkim odpuścić i ja tak właśnie robię.
Dużo słoneczka Wam życzę na końcówkę weekendu ;)
Muszę w końcu przeczytać "Córkę zegarmistrza". Ależ książkowy miesiąc u Ciebie. Brawo!
OdpowiedzUsuńKoniecznie przeczytaj ;)
UsuńŚwietny wynik :) Jeśli chodzi o It ends with us to była jedna z pierwszych książek autorki, która kompletnie do mnie nie przemówiła. W ogóle nie poczułam tej historii i była dla mnie taka sztuczna.
OdpowiedzUsuńJa byłam na przedpremierze Avengersów i kurcze, nie spodziewałam się, że nawet się popłaczę :D Ogólnie jestem zadowolona z filmu, choć końcówki z Kapitanem się nie spodziewałam :)
Ja w majówkę się opierdzielam i nadrabiam japońskie seriale :D
A i kończę przygotowania do swojego ślubu, a 1 czerwca tuż tuż :D
UsuńDo mnie jakoś ogólnie nie przemawiają książki pani Hoover, są właśnie takie sztuczne jak dla mnie ;).
UsuńZaskoczyli nas trochę twórcy Avengersów, zarówno końcówką z Kapitanem (ja mniej więcej od połowy filmu miałam takie przeczucia ;)), jak też ogólnie całą historią. Też się wzruszyłam, chociaż nie popłakała, bo trudno mnie doprowadzić do łez...
I tak trzeba żyć! ;). Super, już tak blisko do tego wielkiego dnia! Powodzenia w przygotowaniach i wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!
Mam "Córkę zegarmistrza" na półce i mam nadzieję, że w końcu uda mi się ją przeczytać, bo dużo dobrego o niej słyszałam.
OdpowiedzUsuńZdecydowanie to jest książka warta poznania ;)
UsuńA ja podziwiam Twoje zdjęcia, podziwiam Twoją fryzurę. Powiedz.. można znaleźć gdzieś instrukcje w internecie? xD nada się jeśli ktoś ma cieńsze włosy, czy bardziej na takie grube? Przyznam, że tak ciężko określić xD
OdpowiedzUsuńA wracając do książek. Wynik bardzo dobry i super podsumowałaś wszystko w tym wpisie. Tak zgrabie. A teraz trzeba nic nie robić aby nabrac energii na kolejne cięzkie dni w pracy xD
Dziękuję za dobre słowa. Tę fryzurę zrobiła moja siostra, składa się z dwóch warkoczy podpiętych razem wsuwkami ;). Ogólnie to nic trudnego. Ja akurat mam dość gęste włosy, ale cienkie, więc na takich na pewno wyjdzie ;).
UsuńChciałam napisać o wszystkich książkach w tym miesiącu, zwłaszcza o tych, których recenzje się tu nie pojawią... Cieszę się więc, że wyszło zgrabnie ;)
Dwa warkocze zrobiona po bokach jak u Ani :) Może siostra ma jakąś instrukcję na youtube czy coś xD Szukam fajnej fryzury na domową uroczystość i ta bardzo mi się podoba :)
UsuńWyszło bardzo zgrabnie i ciekawie :) Podobają mi się takie podsumowania i wiedz, że zawsze z przyjemnością je czytam :)
Tak, to prosta fryzura, tak prosta, że moja siostra sama ją wymyśliła i zrobiła w 5 min ;). Nie mam więc niestety żadnego filmiku...
UsuńDziękuję... Ja zawsze z przyjemnością czytam Twoje komentarze ;)
Twoja siostra ma talent i wizję twórczą :)
UsuńMiło mi :)
Oj tak, jest bardzo utalentowana! Czasem się śmieję, że ona zabrała wszystkie talenty, a mi i najmłodszej siostrze nic nie zostało ;)
UsuńMam nadzieję, że to tylko żarty i doceniasz również siebie :*
UsuńJuż ten temat przerabiałyśmy :D
UsuńWrócę jeszcze do wpisu... "Córkę zegarmistrza" wpisałam sobię na listę - może pojawi się w bibliotece to wówczas ją przeczytam :)
UsuńPrzeczytaj, warto ;)
UsuńI oczywiście "Ja, królowa. Bona Sforza d'Aragona" :D
UsuńMam nadzieję, że się nie zawiedziesz ;)
UsuńGratuluję wyniku czytelniczego. Córka zegarmistrza, również mam w planach i jestem jej bardzo ciekawa. 😊
OdpowiedzUsuńDziękuję ;). Bardzo polecam tę książkę ;)
Usuń"It ends..." uwielbiam. Ale jak już wiesz, mamy ociupinkę inny gust. Natomiast właśnie zabieram się za "Córkę zegarmistrza" i mam wiele obaw. Skoro książka nudzi... nie jestem do niej zbyt pozytywnie nastawiona.
OdpowiedzUsuńWiem, wiem, że mamy różne gusta czytelnicze ;).
Usuń"Córka zegarmistrza" wcale nie nudzi! Warto ją poznać, to kawałek bardzo dobrej powieści obyczajowej ;).
"Córkę zegarmistrza" chciałabym przeczytać, bo książka zbiera dużo pozytywnych opinii, a fabuła wydaje się ciekawa - muszę sprawdzić, czy mi powieść się również spodoba.
OdpowiedzUsuńNie mogę się już doczekać, aby obejrzeć najnowszych Avengersów. Jestem bardzo ciekawa, jak to wszystko zostało wyjaśnione. :)
A fryzura przepiękna, od razu mi się skojarzyła z bohaterkami powieści Jane Austen (swoją drogą powieści autorki również bardzo lubię). Gratuluję wygranej.
Bardzo polecam "Córkę..." jak będziesz miała okazję to koniecznie po nią sięgnij...
UsuńAvengersi są super, jak wspomniałam, to genialne podsumowanie całej historii tej grupy, z masą takich fajnych mrugnięć okiem w stronę fanów ;).
Dziękuję za dobre słowa ;).
Fajne podsumowanie :)
OdpowiedzUsuńDzięki ;)
UsuńSuper wynik! Gratulacje. Fryzura świetna!
OdpowiedzUsuńDziękuję za dobre słowa ;)
UsuńAle się u Ciebie działo! Oby nowy miesiąc był równie owocny :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że taki będzie, choć jak na ten moment się zapowiada na mniej zaczytany... Ale będą Warszawskie Targi Książki ;)
UsuńCzytałam "Piękno bez konserwantów" i postrzegam tę książkę jako wartościową lekturę;)
OdpowiedzUsuńTo dobra książka, choć nie zachwycająca ;)
Usuń"It ends with us" czeka jeszcze na mnie, teraz od autorki skończyłam książkę "Confess" i jest zachwycająca! ;) "Córkę zegarmistrza mam w planach.
OdpowiedzUsuńSuper, koniecznie przeczytaj "Córkę..." ;)
UsuńWidać, że to był zaczytany miesiąc. I o raz kolejny gratuluję wgranej. Siostra naprawdę ma talent i z pewnością niejedna dziewczyna chciałaby mieć taką fryzurę :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Dziękuję, to bardzo miłe słowa ;)
UsuńZ wymienionych wyżej tytułów znam tylko książkę pani Hoover.
OdpowiedzUsuńPani Hoover jest bardzo znana ;)
UsuńMAm w planach "It ends with us", ale czy ją polubię- nie wiem :)
OdpowiedzUsuńWiele osób lubi tę książkę, więc może Ty się będziesz zaliczać do tej grupy ;)
UsuńA mi się zdarza dać książce 10/10, w kwietniu takie noty otrzymało "Siedem śmierci Evelyn Hardcastle" i "Wundermistrz", książki, które mnie zachwyciły i czytelniczo zaspokoiły, nie mam im nic do zarzucenia :D
OdpowiedzUsuńMam w planach "Siedem śmierci Evelyn Hardcastle", mam nadzieję, że mnie też nie zawiedzie ;)
UsuńŚwietny wynik, gratuluję! "Córka zegarmistrza" to książka, która kusi mnie coraz bardziej i przeczytam ją na pewno jak tylko wpadnie mi w ręce. :D Co do filmu "Avengers" to też chcę go obejrzeć, jestem go naprawdę ciekawa.
OdpowiedzUsuńKoniecznie przeczytaj "Córkę" ;). A Avengersów obejrzyj jeśli znasz poprzednie filmy z tej serii, będzie Ci łatwiej się połapać i wychwycić różne fajne momenty :)
UsuńGratuluję wyniku :) O książce "Córka zegarmistrza" kiedyś słyszałam i chciałabym ją przeczytać :)
OdpowiedzUsuńDziękuję i polecam tę książkę ;)
UsuńGratuluję wyniku ;). Sam nawet coś dla siebie tu dostrzegłem.
OdpowiedzUsuńAvengersi są świetni, ale zdecydowanie NIE zachęcam do oglądania "Czarnej Pantery". Strasznie słabe, oszczędzisz sobie czas ;)
Dziękuję ;).
UsuńAvengersów oglądałam już 3 razy i ciągle dostrzegam nowe rzeczy, jak wyjdą na dvd to na pewno zrobię powtórkę.
Właśnie się obawiałam, że "Czarna pantera" mi się nie spodoba, bo po pierwsze nie polubiłam się z tym bohaterem kiedy pojawił się w "CA: Civil war", a po drugie zwiastuny mnie jakoś nie zachęciły. Dzięki za ostrzeżenie, chyba Cię posłucham i nie nadrobię tego filmu ;). Za to czekam na nowego Spidermana ;)