56. Wpis urodzinowy :)

Dziś skończyłam 28 lat. Od przeszło 15 lat jestem zapalonym czytelnikiem, od 10 lat oficjalnie osobą dorosłą, od 3 lat i 11 miesięcy magistrem informacji naukowej i bibliotekoznawstwa, od 3 lat i 8 miesięcy pracownikiem biblioteki, a od niecałego roku jestem blogerką książkową ;). Książki definiują więc niejako moją osobę, są ważną częścią mojego życia. Pomyślałam więc, że z okazji moich urodzin i urodzin bloga, podzielę się z Wami kilkoma słowami o mojej miłości do słowa pisanego. To będzie chyba najbardziej osobisty wpis na tym blogu...

Już chyba wspominałam kiedyś o tym, że jako dziecko nie lubiłam książek. Moi rodzice nie wpoili mi nawyku czytania, nie czytali mi na dobranoc, nie zachęcali do sięgania po książeczki dla dzieci. Nie mam im tego za złe, bo wiem, że byli wtedy bardzo zapracowani, a i to był czas, kiedy budowali dom, więc nie mieli czasu, żeby siadać ze mną i moimi siostrami i nam czytać. Również szkoła mnie nie zachęcała do książek. Lektury czytałam z przymusu, nie umiałam docenić należycie słowa pisanego. Swoją drogą, lektury szkolne to z reguły nie są najciekawsze i najbardziej zachęcające publikacje, o czym wspomniałam już w jednym ze starszych wpisów. W każdym razie, gdy byłam małą dziewczynką czytanie kojarzyło mi się z nudą, z niezrozumiałym językiem, nadmiarem opisów i ogólnie z niczym ciekawym.

Moje spojrzenie na książki zmieniło się dopiero jak byłam w 5 lub 6 klasie szkoły podstawowej. Wtedy to poznałam serię o Harrym Potterze, która pokazała mi, że książki mogą być interesujące, wciągające, magiczne. A serię tę poznałam dlatego, że drugi tom był moją lekturą szkolną - w tym czasie na rynku wydawniczym funkcjonowały cztery części tej serii, była to nowinka i prawdziwy bestseller, więc moja nauczycielka postanowiła pójść z duchem czasu. Bardzo podobała mi się ta książka, była pierwszą lekturą, która mnie naprawdę wciągnęła i po przeczytaniu której chciałam więcej. To właśnie dzięki niej z własnej woli zaczęłam sięgać po książki. Przeczytałam wtedy m.in. całą serię o Ani z Zielonego Wzgórza, czy "Jeżycjadę" pani Musierowicz, ale też różne inne książki, które polecała mi pani bibliotekarka.

Potem nadszedł czas gimnazjum. Ci, którzy uczyli się w tej szkole, wiedzą, że jest to ciężki czas dla nastolatków. Dla mnie był to podwójnie trudny okres, bo miałam problemy z odnalezieniem się w grupie rówieśników, nie do końca ze swojej winy. W każdym razie wtedy książki stanowiły dla mnie ucieczkę od ponurej szkolnej rzeczywistości, były dla mnie przyjaciółmi w tych najtrudniejszych dniach, kiedy nie miałam innych przyjaciół. Można powiedzieć, że uratowały mnie od samotności. Już w tym czasie miałam opinię mola książkowego, nawet moja wychowawczyni skarżyła się moim rodzicom, że na przerwach tylko czytam, zamiast siedzieć z kolegami... Na początku czytałam tylko znane młodzieżówki tamtych czasów, jak seria "Pamiętnik księżniczki", czy starsze utwory dla młodzieży, jak książki pani Siesickiej. Potem dopiero odkryłam klasykę literatury i Jane Austen, której twórczość pokochałam całym sercem.

I to jest dobry moment na podzielenie się moją listą ulubionych książek Jane Austen:
1. "Duma i uprzedzenie"
2. "Perswazje"
3. "Opactwo Northanger"
4. "Emma"
5. "Rozważna i romantyczna"

W liceum czytałam naprawdę różne książki, ale już mniej niż w gimnazjum, bo na przerwach miałam towarzystwo :). Sięgałam i po lektury, z których teraz pamiętam m.in. "Mistrza i Małgorzatę" Bułhakowa, "Zbrodnię i karę" Dostojewskiego, opowiadania Borowskiego, "Cudzoziemkę" Kuncewiczowej, czy "Zdążyć przed Panem Bogiem" Krall. Wtedy też odkryłam i zaczytywałam się w reportażach, a także w horrorach Stephena Kinga i twórczości Tess Gerritsen. 

W liceum też przyszedł czas na wybór dalszej drogi życiowej, a ja nie wiedziałam kim chcę być... Trochę myślałam o dziennikarstwie, a trochę o psychologii, na który to kierunek ostatecznie złożyłam papiery na kilka uczelni. Moja mądra mama poradziła mi w tym czasie, żebym wybrała sobie jakiś drugi kierunek, taki plan B, jakby jednak ta psychologia nie wypaliła. Myślałam wtedy, że przesadza, że po co mi drugi kierunek, jak ja nie wiem co chcę w życiu robić. Ale posłuchałam rady mamy i sióstr, które mi powiedziały: - "A może bibliotekoznawstwo? Ty przecież lubisz książki".

I w ten sposób wylądowałam na Informacji Naukowej i Bibliotekoznawstwie, bo oczywiście na psychologię się nie dostałam. Polubiłam te studia, chociaż muszę przyznać, że było na nich wiele niepotrzebnych i nieciekawych przedmiotów. Czytałam w tym czasie oczywiście książki potrzebna na studia, ale też starałam się nie pomijać i beletrystyki. To był dla mnie okres zaprzyjaźniania się z literaturą obyczajową, wtedy zaczytywałam się m.in. w książkach Jodie Picoult. W czasie studiów też poznałam świetne przyjaciółki, z którymi do dziś dzielę czytelniczą pasję i mogę też pogadać o bolączkach i radościach w pracy bibliotekarza ;).

Po studiach szczęśliwym zrządzeniem losu znalazłam pracę w bibliotece, choć prawdę mówiąc, to ta praca znalazła mnie ;). Od 4 lat jestem bibliotekarzem, mam wspaniałych współpracowników, dość spokojną pracę, a na dodatek spełniło się moje marzenie: mogę w pracy czytać książki! (chociaż tylko na dyżurach na wypożyczalni, kiedy nie ma czytelników, ale zawsze to coś).

Tak więc książki towarzyszą mi przez większą część życia, czasem bardziej czasem mniej. Są dla mnie odskocznią od ponurej rzeczywistości, od codziennych smutków, są też możliwością podróży w czasie i przestrzeni, odkrywania nowych rzeczy, uczenia się, poznawania świata, ale również pełnią po prostu funkcję rozrywkową...

Z tej miłości do książek i za radą i zachętą mojej siostry, postanowiłam założyć tego bloga. Chciałam za jego pośrednictwem dzielić się opiniami o moich lekturach, różnymi przemyśleniami i spostrzeżeniami. Przez niecały rok udało mi się opublikować 56 wpisów, otrzymać i odpowiedzieć na setki komentarzy, zainteresować 48 obserwatorów...

Dziękuję Ervishy, która mnie niejako natchnęła do tego wpisu i która jest dla mnie taką dobrą duszą tu w blogowym świecie ;).
Dziękuję moim ulubionym koleżankom - bibliotekarkom (i jednej eksbibliotekarce), z którymi dzielę miłość do książek i kilku innych rzeczy.
Dziękuję wszystkim, którzy odwiedzają ten blog, komentują i kibicują mi w pisaniu.
Dziękuję osobom, które odwiedzają mój profil na Instagramie, lajkują i komentują moje zdjęcia (które nawiasem mówiąc, nie są może najlepszej jakości, bo robione telefonem, ale się staram ;)).

I jestem pod wrażeniem swojej motywacji i zaangażowania, że wytrzymałam aż rok w blogosferze i na Instagramie ;).

Komentarze

  1. Wszystkiego najlepszego kochana. ☺ bardzo ciekawy wpis. 😘

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę pracy w bibliotece. I życzę Ci dalszego, blogowego rozwoju.

    OdpowiedzUsuń
  3. O! Równo rok i miesiąc młodsza ode mnie :)

    Bardzo interesujący wpis. Cudownie, że znalazłaś drogę do książek, a raczej, że to one odnalazły drogę do Ciebie :) U mnie też początkowo było ciężko z czytaniem, ale z czasem udało mi się wkręcić. Bibliotekarką nie jestem, ale czasem myślę, że jeśli nie byłabym zawodowym muzykiem, to pewnie szukałabym swojego miejsca wśród książek :)

    Pozdrawiam ciepło i życzę wszystkiego najlepszego! Zdrowia, radości i mnóstwa satysfakcji z wykonywanej pracy a także z prowadzenia bloga.

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za dobre słowa i miłe życzenia ;).
      To prawda, książki znalazły do mnie drogę, dzięki nim jestem tym, kim jestem ;)

      Usuń
  4. Najlepszego i dużo, dużo uśmiechu i satysfakcji z pracy i bloga :) Ja zaczęłam czytać po studiach, w szkole nie znosiłam czytać, a teraz pochłaniam książki jak wariatka :D Blogosfera jest specyficzna, ale ja uważam, że nie ma co się nią przejmować i puszczać bokiem po prostu :)
    http:.//whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za życzenia ;).
      Lepiej późno zacząć, niż wcale nie czytać. Teraz nadrobisz za czasy szkolne ;)

      Usuń
  5. Ojej... nie wiem co mam powiedzieć. Dziękuję za wyróżnienie mnie w tym wpisie - dziękować nie musisz, cieszę się :) Częśc tej historii już znałam i bardzo cieszę się, ze podzieliłaś się nią dalej - szerzej, że mogłam ją przeczytać i lepiej poznać Ciebie. Rzeczywiście początki nie były łatwe ale pewne książki działają jak taki "zapalnik" i potrafią rozbudzić miłość. I zgadzam się, że potrafią być odskocznią od tego co przykre - to piękny - inny świat w którym możemy czuć się bezpieczni i szcześsliwi, zapomnieć o tym co szare i nabrać trochę koloru. Twoja Mama również miała dobry pomysł z tymi studiami - robiłaś to co polubiłaś, co pokochałaś i teraz to robisz... robisz to co lubisz i chociaż czasem jest ciężko to jednak przebywasz wśród książek i to przyniosło kolejne plusy - zalety... jakby nie było rozwiajasz się i życzę Ci abyś dalej się rozwijała, spełniała, marzenia, była szczęśliwa... sama wiesz <3 :)
    Dziękuję za ten wpis i za to, że tworzysz to miejsce :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za dobre słowa, tak jak wspomniałam w tym wpisie: jesteś dla mnie taką przyjazną osobą w tym blogowym świecie i zawsze mogę liczyć na Twoje pozytywne, ciepłe słowa, na Twój "doping", na ciekawą rozmowę ;).
      Tak, książki potrafią dać nam odskocznię od niezbyt dobrych chwil w życiu i zapomnienie...
      :*

      Usuń
    2. NIe wiem co mam powiedzieć.... zawstydziłaś mnie... Dziękuję i miło, że w ten sposób mnie postrzegasz... Cieszę się. A rozmowy z Tobą to czysta i szczera - wielka przyjemność. Dziekuję za nie :*

      PS Powinniśmy wspierac siebie w blogowym świecie :)

      Usuń
    3. Oczywiście, powinniśmy się wspierać w blogosferze, bo w sumie po to ona jest, żeby gromadzić ludzi o podobnych zainteresowaniach ;). Na szczęście do tej pory spotykam się tutaj z samą życzliwością i mam nadzieję, że tak pozostaje ;)

      Usuń
    4. A czasem nawiązują się przyjaźnie :) Mam nadzieję, że nie spotkasz ani jednej nieuprzejmej osoby :)

      A na targach spotkałaś kogoś z blogosfery? :)

      Usuń
    5. Niestety nie spotkałam, bo przemknęłam szybko...

      Usuń
    6. Wleciałaś i wyleciałaś? :D

      Usuń
    7. Dokładnie ;). Więcej na ten temat napiszę w nowym wpisie, jeszcze w tym tygodniu ;)

      Usuń
    8. Super.. bardzo się cieszę :) Do głowy wpadł mi też pomysł na inny cykl :)

      PS Podobno Pan Myśliwski był na Warszawskich Targach książki a wraz z Nim dłuuuuuuuuuugie kolejki po autograf ;)

      Usuń
    9. Ooo jaki cykl?

      Był, był, chociaż ja go nie widziałam osobiście, a jedynie na zdjęciach w Internecie ;)

      Usuń
    10. Nie cykl tylko wpis.. co innego myślałma a co innego napisałam :)

      Nie widziałaś bo tłum Go zakrył xD

      Usuń
    11. Aaa wpis ;). Ciekawa jestem :)

      Być może XD. Albo byłam o innej porze :). Ale mi rym wyszedł :):):)

      Usuń
    12. NIe domyślasz się co to mogłoby być? :D

      Poetka :D

      Usuń
    13. Nie domyślam się wcale...

      Usuń
    14. To nie będę trzymać w niepewności :) Może coś o pracy bibliotekarza? :)

      Usuń
    15. To czekam na tenże wpis, żeby się dowiedzieć ;)

      Usuń
    16. JA myślalam o Tobie :D

      Usuń
    17. O mnie? Ale ze mnie gapa ;)

      Usuń
    18. Ale o pracy bibliotekarza coś tam pisałam ;). To znaczy o denerwujących czytelnikach, ale to jest ważna część mojej pracy... Tak właściwie to nie wiem co mogłabym więcej napisać ;). Ale może kiedyś coś wymyślę na ten temat...

      Usuń
    19. Przypomniałaś mi ten wpis :)RZeczywiście coś podobnego było :) Mogłabyś też rozwiać obraz ze bibliotekarz siedzi w pracy i czyta książki - niektórzy mogą tak myśleć :D

      Usuń
    20. Miło mi :) Ale nic na siłę - to trzeba poczuć :)

      Usuń
  6. Z przyjemnością czytało mi się dzisiejszy post. Przyznam szczerze, ten zaczęłam swoją książkową przygodę od Harry'ego Pottera i to w podstawówce. Tylko od trzeciego tomu, który do tej pory jest moim ulubionym.
    Wszystkiego Najlepszego!
    Niech prowadzenie bloga dalej sprawia Ci tyle przyjemności.
    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci serdecznie za dobre słowo i życzenia ;).
      Jak ten Harry Potter potrafi przekonać do czytelnictwa ;). Ja akurat nie jestem fanką trzeciego tomu, wolę szósty, ale rozumiem Twoją "miłość" ;)

      Usuń
  7. Fajnie, że napisałaś coś od siebie! Wszystkiego najlepszego! Obserwuję i Pozdrawiam! ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkiego najlepszego!!
    Cudowną masz pracę. Zazdroszczę.
    Kolejnych fantastycznych lat!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Spełnienia marzeń i samych sukcesów :) Niech wszystko układa Ci się tak jak do tej pory :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń i samych świetnych książek:)
    Ja za 20 dni będę starsza od Ciebie o 10 lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ; serdecznie ;).
      10 lat to niedużo :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz i każdy głos w dyskusji.