54. Podobno pieniądze szczęścia nie dają, czyli "Pieniądze mojej pani" Wilkie Collins
Pierwszą styczność z twórczością Wilkiego Collinsa miałam kiedy zaczęłam czytać wyjątkowo obszerną powieść "Córki niczyje". Powieści nie dokończyłam, bo skończył mi się termin zwrotu w bibliotece, ale pamiętam, że byłam nią zainteresowana, więc nabyłam ją do własnej biblioteczki. Nie miałam jednak czasu jej dokończyć, za to pojawiła się okazja napisania recenzji innej, znacznie mniej obszernej powieści tego autora - "Pieniądze mojej pani", której pierwsze polskie wydanie miało premierę kilka dni temu. I dziś kilka słów na temat tej książki.
tytuł: "Pieniądze mojej pani"
tytuł oryginału: "My Lady's money"
autor: Wilkie Collins
tłumaczenie: Joanna Wadas
data wydania: 1878 r.
polskiego wydania: 15 maja 2019 r.
wydawca: Wydawnictwo MG
Wilkie Collins to XIX-wieczny angielski pisarz, autor ówczesnych bestsellerów, prekursor powieści detektywistycznych. W Polsce dopiero zdobywa popularność dzięki Wydawnictwu MG, które stopniowo wydaje książki tego autora. I właśnie ostatnio, nakładem tegoż wydawnictwa ukazała się krótka powieść pt. "Pieniądze mojej pani".
Cała akcja tej książki toczy się wokół zagadki tajemniczego zniknięcia pieniędzy pewnej bogatej damy, lady Lydiard, o które podejrzewana jest jej przybrana córka, Isabel. Otóż pewien mężczyzna zakochany w tej młodej kobiecie postanawia oczyścić ją z zarzutów poprzez znalezienie prawdziwego sprawcy kradzieży.
Autor jest świetnym obserwatorem i w lekkim, a momentami zabawnym stylu opowiada o ludziach i wydarzeniach z pamiętnego dnia, kiedy zniknęły pieniądze lady Lydiard oraz o poszukiwaniach złodzieja. W tak krótkiej książce zmieścił się wątek kryminalny - kradzież pieniędzy, wątek romansowy oraz elementy nieco komiczne. Wątek kryminalny nie jest jednak najważniejszy w tej powieści, nie jest nawet szczególnie rozbudowany czy skomplikowany. Jest on raczej pretekstem do opowieści o ludzkich charakterach, o ich możliwościach i skutkach różnych decyzji. Ta krótka historia świetnie pokazuje stosunki społeczne w XIX-wiecznej Anglii oraz przepaść pomiędzy ludźmi różnych stanów.
Postacie tej książki są bardzo dobrze opisane i różnorodne, wśród nich znajdziemy poważaną i bogatą damę, młodą, bardzo naiwną kobietę będącą kimś w rodzaju dziewczyny do towarzystwa, zarządcę majątku w średnim wieku, który przeżywa gorączki pierwszej miłości, rozkosznego dżentelmena, ulubieńca towarzystwa, nieco ekscentrycznego hodowcę koni, poważnego adwokata czy nietypowego detektywa. Poza tymi bohaterami, jako postać drugoplanowa pojawia się zabawny piesek, Tommie, który pełni ważną rolę w tej historii, co w powieściach z tamtego okresu rzadko się zdarza.
"Pieniądze mojej pani" to przyjemna powiastka, nie jest jednak specjalnie zaskakująca, raczej nieśpieszna, w klimacie tamtych czasów. Nie spodoba się więc fanom szybkiej akcji i szokujących wydarzeń. To spokojna historia obyczajowa, może trochę w klimacie Jane Austen, z tym, że z wątkiem kryminalnym i napisana nieco z przymrużeniem oka.
Recenzja dostępna również na portalu Bookhunter.pl. Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Bookhunter.pl i Wydawnictwu MG.
Tym razem, raczej odpuszczę sobie tę książkę. 😊
OdpowiedzUsuńRozumiem ;)
UsuńHaha... i w końcu ksiązka od MG do Ciebie dotarła :D Doczekałaś się. Zaskoczona? :D Jeśli chodzi o autora to jego twórczość jeszcze przede mną :)
OdpowiedzUsuńDotarły nawet dwie ;). Teraz czytam "Akuszerkę z Sensbugra" Katarzyny Enerlich, również wydaną przez MG ;)
Usuńłał xD A ta pierwsza nie dotarła? :D
UsuńPierwsza nie dotarła, już nawet zapomniałam o niej ;)
UsuńOni pewnie też xD
UsuńPewnie tak ;)
UsuńTyle dobego,że kolejne książki wysłali :)
UsuńOby utrzymali fason xD
UsuńOby utrzymali tę dobrą passę ;)
UsuńAż się boje... przecież dobra passa nie może trwać wiecznie xD
UsuńTo książka dla kogoś, kto lubi takie niespieszne klimaty.
OdpowiedzUsuńDokładnie ;)
UsuńOj to zdecydowanie nie moje klimaty :)
OdpowiedzUsuńMoże innym razem trafię w Twoje klimaty ;)
UsuńOsobiście lubię sięgać po książki, których akcja jest szybka i zaskakująca jak i po spokojniejsze książki, więc będę ją miała na uwadze.
OdpowiedzUsuńKsiążki jak narkotyk
To w takim razie to nie jest książka dla Ciebie ;)
UsuńLubię książki tej autorki :)
OdpowiedzUsuńTo autor ;)
UsuńAh napisałam bez namysłu, mój błąd! :)
UsuńZdarza się ;)
UsuńNie poczułam się jakoś zainteresowana tą publikacją.
OdpowiedzUsuńRozumiem ;)
UsuńCzasami trzeba nieco zwolnić :)
OdpowiedzUsuńDokładnie ;)
UsuńWolę trochę szybszą akcję zazwyczaj, więc chyba sobie odpuszczę.
OdpowiedzUsuńRozumiem ;)
UsuńUwielbiam Wilkiego Collinsa za portrety psychologiczne postaci. czytałam kilka jego dłuższych powieści, gdzie właśnie najciekawszą stroną byli bohaterowie. Takich książek już się nie pisze! pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńTo prawda, takich książek już się nie pisze... Teraz ważna jest szybka akcja oraz szokujące, dramatyczne wydarzenia...
UsuńPrzekonuje mnie do książki zarówno lekki styl, jak i... piesek. Faktycznie książki z "niewspółczesną" fabułą rzadko podkreślają istotę zwierzęcego bohatera. To mogłoby być dla mnie nowe, czytelnicze doświadczenie.
OdpowiedzUsuńW takim razie polecam Ci się zapoznać z tą książką, jest krótka, w więc jeden dzień przeczytasz, a może Ci się spodobać ;)
Usuń