57. Kilka słów o Warszawskich Targach Książki

Warszawskie Targi Książki to chyba największa w Polsce impreza tego typu, skupiająca setki wydawców, księgarni, antykwariatów, instytucji kultury oraz książkoholików. Od 2010 roku odbywa się rokrocznie, najpierw w Stadionie Narodowym w Warszawie. Tegoroczne targi były dla mnie czwartym spotkaniem z tą imprezą, z tym, że po raz pierwszy uczestniczyłam w nich z blogerską akredytacją. W związku z tym chciałabym się podzielić z Wami kilkoma uwagami na ten temat.

Pierwszy raz uczestniczyłam w WTK zdaje się w 2011 albo 2012 roku, kiedy jeszcze odbywały się w Pałacu Kultury i Nauki. Nie poszłam tam z własnej woli czy chęci, a dlatego, że wymagane to było u mnie na studiach, zdaje się, że musiałam nawet napisać jakiś raport z tej imprezy. Bibliotekarze powinni bowiem znać rynek książki, a gdzie poznać go najlepiej jak nie na targach. Tamte targi różniły się nieco od obecnych, odbywających się na Stadionie Narodowym. Przede wszystkim tam było ciaśniej, a i stoiska wystawców były mniejsze i zdecydowanie mniej wymyślne. 

Potem bywałam dwa razy na targach już na Stadionie Narodowym, raz w czasie studiów magisterskich, kiedy znów musiałam napisać jakąś pracę na ten temat, a drugi raz już kiedy pracowałam w bibliotece i dostałam darmową wejściówkę. Wtedy też nie chodziłam zbyt długo między stoiskami, skupiłam się tylko na wybranych wydawnictwach. W tym roku postanowiłam z kolei nieco dogłębniej przeżyć tę imprezę, żeby potem móc zdać tu relację. Postanowiłam, że opowiem o tych targach w formie plusów i minusów tego wydarzenia. 

Zacznę od plusów:

1. "Z półki na półkę"
W ramach tegorocznych targów, podobnie jak w zeszłych latach portal książkowy Lubimyczytać.pl zorganizował wielką wymianę książkową. Uczestnicy tego wydarzenia mieli okazję oddać przeczytane już przez siebie publikacje i wziąć w zamian inne interesujące ich pozycje. Portal otrzymał nieco nowości od różnych wydawnictw, ale do wymiany były też książki, które pozostawili inni czytelnicy. A można było przynieść i zabrać maksymalnie 5 pozycji, w dobrym lub bardzo dobrym stanie, wydanych nie wcześniej niż w 2000 roku. Oczywiście słowniki, encyklopedie i różnego rodzaju podręczniki były wyłączone z wymiany. 
Pierwszy raz uczestniczyłam w tym wydarzeniu i byłam pełna ciekawości jak to wygląda. Wymiana rozpoczynała się od 12, jednak pomyślałam sobie, że przyjdę wcześniej, bo może będą kolejki. I dobrze zrobiłam, bo kiedy pojawiłam się o 11 pod salą, gdzie miała się odbywać, okazało się, że kolejka liczy już kilkadziesiąt osób :). 
W samo południe drzwi się otworzyły i do pomieszczenia w miarę sprawnie wchodziły kolejne osoby. Przy wejściu stał stolik, przy którym siedziało kilkoro pracowników/wolontariuszy, którzy przyjmowali książki i wydawali karteczki z liczbą pozycji, które można zabrać ze sobą. Ja przyniosłam 5 książek, które przeczytałam i których nie chciałam już więcej mieć na półce
* "41 dni nadziei" Tami Oldham Ashcraft, Susea McGearhart
* "Właśnie tak!" Anna Szafrańska
* "Lato w Nowym Jorku" Wendy Markham
* "Na pokuszenie" Thomas Cullinan 
* "Na drugie Stanisław. Nowa księga imion" Jerzy Bralczyk, Michał Ogórek.
Weszłam do sali, a tam na stołach były poukładane różne książki, a pracownicy co chwilę dokładali nowe, przyniesione przez uczestników. Musiałam się nieco przeciskać, bo ludzi było sporo, ale po niezbyt długim czasie udało mi się zebrać 5 publikacji, które mnie w jakiś sposób zainteresowały. Gdyby nie ta godzina stania w kolejce, to całość by poszła mi szybko i sprawnie, bo w pomieszczeniu, gdzie odbywała się wymiana, spędziłam raptem kilka minut ;). Na zdjęciu obok możecie zobaczyć co udało mi się upolować na tym wydarzeniu (poza pierwszą od góry, którą kupiłam w Strefie Taniej Książki). Jak widać to same nowości, książki wydane w ubiegłym roku, wszystkie są w stanie idealnym, wydaje mi się, że to te, z puli podarowanej przez wydawnictwa. 


2. Możliwość zakupienia książek przedpremierowo

Z okazji targów książki, część wydawnictw zdecydowała się umożliwić czytelnikom zakupienie nowości wydawniczych, których oficjalne premiery na rynku będą dopiero za jakiś czas. Do takich wystawców należało Wydawnictwo Czwarta Strona, które wystawiło powieść "Siedmiu mężów Evelyn Hugo" Taylor Jenkins Reid, swoją pierwszą publikację od zagranicznego autora, która premierę ma 5 czerwca. Dodatkowo, wydawnictwo zadbało o akcję promocyjną tej książki - co widać na zdjęciu obok - można było sobie zrobić zdjęcie na czerwonym dywanie, na ściance z róż ;). Ponadto, książka ta sprzedawana była w wyjątkowo korzystnej cenie promocyjnej - 25 zł. Teraz żałuję, że jej nie kupiłam, bo pewnie po premierze będzie sporo droższa... 



Inne wydawnictwa również zadbały o ciekawy wygląd stoisk i promocję swoich książek. Na fotografii obok możecie zobaczyć wyjątkowo interesujące i dopasowane do książki, którą promuje, stoisko Wydawnictwa Albatros. A właściwie część stoiska z książką "Współlokatorzy" Beth O'Leary, której akcja promocyjna jest dość szeroko zakrojona już od jakiegoś czasu. Łóżko od Albatrosa i ścianka z czerwonym dywanem od Czwartej Strony były chyba najbardziej obfotografowanymi miejscami na tych targach :).

3. Możliwość spotkania z ulubionym pisarzem
W ramach WTK wydawnictwa umożliwiały czytelnikom spotkanie się z różnymi pisarzami, krótką rozmowę, zrobienie zdjęcia, czy zdobycie autografu do swojego egzemplarza danej książki. Byli to różni pisarze, wiele znanych nazwisk, a wśród ich m.in. Olga Tokarczuk, Wiesław Myśliwski, Zygmunt Miłoszewski, czy Remigiusz Mróz, ale też ci mniej znani, a także debiutanci. Oczywiście nie zabrakło też celebrytów, którzy również wydawali swoje książki, tak więc oferta spotkań autorskich była wyjątkowo szeroka, w myśl zasady: dla każdego coś dobrego ;). 
Ja osobiście nie zbieram autografów, nie chadzam też na spotkania autorskie, bo większość moich ulubionych pisarzy jest spoza granic naszego kraju, albo już nie żyje. Widziałam jednak, że były prawdziwe kolejki do niektórych pisarzy. 

4. Różnorodna oferta wystawców i wydarzeń
WTK to impreza dla książkoholików i nie tylko. Swoją ofertę prezentują na nich zarówno wydawnictwa duże i znane, jak też małe oficynki. Na targach widziałam również punkty różnych księgarń, np. Taniej książki oraz antykwariatów. Swoje stoiska mają też różne organizacje, czy instytucje kultury, jak muzea i biblioteki, np. Muzeum Fryderyka Chopina, oprócz książek, miało na swoim stanowisku również fortepian, z którego płynęła piękna muzyka. Oferta jest więc bardzo bogata i dostosowana do różnych odbiorców, znajdzie w niej coś dla siebie zarówno fan fantastyki, jak też osoby czytające kryminały, obyczajówki, czy książki historyczne. W ramach, a może obok WTK odbywają się też Targi Książki Akademickiej i Naukowej AKADEMIA, gdzie można się zapoznać z ofertą publikacji naukowych. 
Warszawskie Targi Książki mają również bardzo rozbudowaną ofertę wydarzeń dla najmłodszych. Oprócz stoisk z książkami dla dzieci i młodzieży, widziałam szereg konkursów i warsztatów dla tej grupy wiekowej. 
Oprócz książek tradycyjnych, na targach obecne są też komiksy, prasa, czy książki elektroniczne. Dodatkowo, widziałam kilka stoisk z grami, a także z gadżetami książkowymi, takimi jak zakładki, czy książkowa biżuteria. Sama zakupiłam kolczyki-książki na jednym z takich stanowisk ;). 
Targi oferują również szereg spotkań, debat, wykładów czy warsztatów związanych z książkami, rynkiem wydawniczym, czytelnictwem, prawem autorskim etc.
Trochę żałuję, że nie przeczytałam wcześniej dokładnie programu, bo było tam kilka wydarzeń, które mnie by mnie zainteresowały, ale to się okazało dopiero jak wróciłam do domu ;). Na taką imprezę lepiej sobie przygotować plan, bo bez takiego zaplanowania, to później człowiek chodzi jak błędny, przepycha się przez tłumy i nie korzysta z dobrodziejstw targów.

Wspomniałam już o zaletach tych targów, teraz kilka zdań o wadach:

1. Tłumy 
Jak wiadomo na takich imprezach jest wiele osób. Niestety, tłumy to znak rozpoznawczy takich imprez, więc byłam mniej więcej przygotowana na to, że spokojnie nie przejdę przez teren targów. Akurat byłam tam w sobotę w samo południe, czyli w czasie największego ruchu i momentami musiałam się wprost przeciskać między ludźmi, zwłaszcza jak gdzieś była kolejka do autografów... 
Osobiście źle się czuję w zatłoczonych miejscach, zaraz boli mnie głowa i mam ochotę wyjść jak najszybciej. Tłumy na WTK spowodowały, że opuściłam teren stadionu bardzo, bardzo szybko. Nie mogłam się skupić, nie mogłam się dopchać do niektórych stoisk, denerwowali mnie ludzie, którzy zatrzymywali się nagle w połowie drogi, albo zastawiali mi dostęp do niektórych miejsc. Takie imprezy to chyba nie na moje nerwy ;).


2. Łatwo się zgubić
Niestety, ale ciężko się zorientować na terenach Stadionu Narodowego, oznaczenia dróg są dość dziwne i mało logiczne, a mapki wcale nie pomagają. Sama nie mam orientacji w terenie, ale zwykle korzystając z mapy, potrafię się poruszać w nowych miejscach. Na targach jednakże, to wszystko było tak oznaczone, że kilka razy byłam w tym samym miejscu, a za to nie mogłam trafić do strefy antykwariatów, więc tam nie byłam. 

3. Ceny
Targi są po to, żeby wydawnictwa mogły zaprezentować swoją ofertę. Wydawać by się mogło, że będą zachęcać do zakupu swoich książek. A jak najlepiej zachęcić? Przez obniżenie ceny! Niestety, na większości stosik, na które zajrzałam, nie znalazłam jakichś powalających promocji. Owszem, niektóre wydawnictwa miały książki w okazyjnych cenach, ale z reguły były to jakieś starsze publikacje, albo mniej ciekawe jak dla mnie. Już chyba lepiej robić zakupy w księgarniach internetowych, tam się zdarzają znacznie lepsze okazje, a i tłumów nie ma :).
Przed wejściem na teren targów była z kolei Strefa Taniej Książki i tam już można było coś kupić za 5, 10, 15, 20 zł. Ja akurat wygrzebałam z kosza tam wystawionego jedną książkę - "Miłość i kłamstwa" Cecelii Ahern w dobrej cenie. Ale szerokiego wyboru tam nie było....

****
Miało być krótko, a tymczasem wyszedł mi całkiem długi wpis. Mam nadzieję, że wytrwaliście do końca ;). 
Może ktoś z Was również uczestniczył w WTK? Albo w innych targach książki? Co sądzicie na temat tego typu imprez?

Komentarze

  1. Jak wiesz nie byłam ale z ciekawości chciałabym się kiedyś wybrać... gdyby zorganizowali takie bliżej mojego miejsca zamieszkania i mogłabym pojechać z Mamą, która również lubi książki... to czemu nie? Bardzo fajnie przedstawiłaś wszystkie zalety oraz wady.... z panem Myśliwskim słyszałam, że kolejki były godzinne xD Pisarz cieszy się "powodzeniem". U siebie na blogu rozmawiałam z jedną z czytelniczek o tym, że ja w jego towarzystwie to chyba bałabym się odezwać aby jakieś głupoty nie palnąć - nie znam autora osobiście ale sprawia wrażenie poważnego, rozsądnego, taki myśliciel i filozof (nawet nazwisko pasuje). Strach się odezwać :P A jednocześnie to musi być ciekawe doświadczenie - spotkać kogoś kogo książkę przeczytaliśmy i została ona z nami na dłuz.ej. W ogóle takie targi to doświadczenie ale i fajne wydarzenie kulturalne. Wydawnictwa mają ciekawe i oryginalne pomysły na promocje książek jak z tym łóżkiem a to, że jest drożej... normalne xD Podobnie jest z pastą do zębów kupowaną w drogerii i aptece ale mają prawo zarobić. Po części po to te targi też są - nie tylko po to o czym wspomniałaś ale aby zarobić również. I zapomniałaś o jeszcze jednym plusie - na takich targach można spotkać osoby, które zna się np. z blogów i które chciałoby się poznać :) Nawiązać nowe znajomości - to byłoby miłe :) Byłoby mi miło poznać Ciebie osobiście - no chyba, że Ty byś nie chciała to bym się schowała xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie warto być na takich targach chociaż raz w życiu, chociażby właśnie z ciekawości. Może kiedyś będziesz miała okazję, kto wie? :)
      Do pana Myśliwskiego i do tych bardziej poczytnych autorów kolejki były ogromne, do osób mniej znanych można było łatwo się dostać. No właśnie, też bym chyba się bała odezwać przy takim pisarzu, bo bałabym się, że powiem coś głupiego :).
      Oczywiście, targi są też po to, żeby wydawnictwa i inni wystawcy mogli sobie zarobić, już pominęłam ten aspekt w moim wpisie ;).
      Tak, to miłe spotkać na targach osoby, które zna się tylko z Internetu - z bloga czy Instagramu, ale ja nie miałam takiej okazji, a i przyznam szczerze, że nie pomyślałam żeby wypatrywać znanych mi blogerów czy umówić się z kimś na tych targach :). Jestem typem introwertyka i dodatkowo jestem trochę aspołeczna, stąd moje nieogarnięcie w tym temacie :).
      Oczywiście, że byłoby miło się spotkać i pogadać osobiście, a nie tylko przez blogi czy facebooka ;)

      Usuń
    2. Życie pokaże :)
      A jak nie głupiego to nie poprawną polszczyzną xD
      Nikt nie mówi o wypatrywaniu ale czasem przypadkie można kogoś zobaczyć albo wcześniej z kimś się umówić :) Jakby nie było to miłe doświadczenie... Aspołeczna? A moze tylko Ci się wydaje - to że nie biegniesz z otwartymi rękoma do ludzi tego nie oznacza :)
      Bardzo mi miło :*

      Usuń
    3. Życie potrafi zaskakiwać, może kiedyś trafisz na jakieś targi książki, jak nie warszawskie, to może krakowskie? ;).
      Albo zaczniesz dukać ;). Obcowanie z "idolem" może być stresujące ;).
      Nie pomyślałam o tym, żeby się umówić ;). Wiedziałam, że niektórzy ze znanych mi z twarzy blogerów i instagramerów będą na tych targach, ale nie rozglądałam się za bardzo, więc mi umknęli. A jestem odrobinę aspołeczna, bo niezbyt dobrze czuję się w grupach, nie za bardzo lubię obcych i tłumy ;).

      Usuń
    4. Do Krakowa mam chyba jeszcze dalej xD Mogliby zorganizować np. w Zamościu :D
      Dukanie chyba jeszcze gorsze xD Nawet nie chodzi czy ktoś jest idolem czy nie (osobiście Myśliwskiego tak bym nie nazwała) ale o to, że ma się do czynienia z kimś kto sprawia wrażenie osoby naprawdę wysoko wykształconej - człowiek w porównaniu do niej to taka szara myszka ;)
      Miałaś inne plany. Nastawiłaś się na co innego :D

      Usuń
    5. Tak strzeliłam z tym Krakowem, bo wiem, że tam też są targi książki ;).
      Dokładnie, nastawiłam się na wymianę książkową i ogólne rozpatrzenie się w ofercie wydawców ;)

      Usuń
    6. No pewnie. Każdy jedze w takie miejsce w jakimś celu :)

      Usuń
  2. I tak w porównaniu z targami w Krakowie, w Warszawie nie jest tak źle jeśli chodzi o tłumy. Ceny rzeczywiście mało zachęcające, ale akurat ja zazwyczaj zabieram ze sobą swoje książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie do Krakowa na pewno się nie wybiorę ;).
      Oj tak, widziałam jakie stosiki zabrałaś ;).

      Usuń
  3. WTK musiało być super w tym roku, mam nadzieję, że uda mi się kiedyś wybrać :)
    Pozdrawiam, Pola :)
    www.czytamytu.blogspot.com Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam choć raz w życiu udać się na taką imprezę ;)

      Usuń
  4. Nigdy nie byłam na targach, ale mam nadzieję, że kiedyś mi się to uda. Dziękuję za obiektywny i bardzo ciekawy post. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa ;). Jak Ci się uda kiedyś pojechać na targi, to polecam, bo ogólnie rzecz biorąc to ciekawa impreza :)

      Usuń
  5. Ja byłam na Targach, ale to już wiesz. Szkoda, że nie udało się nam spotkać. Mimo wszystko tłumy rzeczywiście były bardzo duże, a gdy jeszcze miałeś 5 minut by dostać się na stoisko z drugiej strony stadionu, gdzie kończył rozdawanie swoich autografów autor, którego podpis chciałaś zdobyć to nijak, trzeba było się przepychać. Poza tym ja szukałam wyjścia z targów chyba przez 10 minut, bo po prostu nie było nigdzie oznaczone, a szkoda. Ceny książek nie były małe, np. gdy stałam w kolejce przy stoisku wydawnictwa Muza, to widziałam, że ceny niewiele mniejsze od okładkowych, np 30, 27. 25 złotych. Ale to bardzo fajna impreza, i nie żałuję, że tam pojechałam :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, też się kręciłam w kółko w poszukiwaniu wyjścia, czy niektórych stoisk ;). A te mapki nic nie pomagały...
      Ja w sumie też nie żałuję, że tam pojechałam, chociaż myślę, że więcej już nie odwiedzę targów. No, chyba, że pójdę na samą wymianę książkową ;)

      Usuń
  6. W tym roku udało mi się dotrzeć na Targi dopiero w niedzielę. To chyba był luźniejszy dzień, bo udało mi się w miarę szybko kupić książki ze swojej "targowej" listy :) Też nie przepadam za tłumami i jest to chyba jedyny minus tego typu imprez.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, te tłumy to największy minus tego typu imprez. Ale super, że udało Ci się upolować książki, które chciałaś ;)

      Usuń
  7. Tłumy tlumami. Ale wrażenia pewnie były niezapomniane :) Ja przebywam za granicą chwilowo więc nie miałam okazji uczestniczyć w targach. Ale będę w Krakowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co kto lubi ;). Ja jestem zadowolona, choć nie jakoś specjalnie :)

      Usuń
  8. Na Warszawskich Targach Książki byłam rok temu i bardzo miło to wspominam. Chciałabym to jeszcze kiedyś powtórzyć, bo bardzo mi się podobało. Ciekawie wszystko opisałaś i mam bardzo podobne zdanie o Targach. Podoba mi się ta wymiana książkowa, nie wiem czy była też w poprzednim roku, jeśli tak to musiałam to przeoczyć. Zakupienie książek przedpremierowo to naprawdę fajna sprawa, a widzę po zdjęciach, że niektóre wydawnictwa zrobiły naprawdę świetną promocję. Dla mnie też dużym plusem jest bogata oferta wydawnicza i możliwość spotkania z autorami. A te tłumy dobrze pamiętam, no i kolejki do autorów, w których czasem długo się stoi. Pamiętam też, że ja również miałam mały problem z dostaniem się w konkretne miejsce, nawet mapki nie zawsze pomagały. Ogólnie bardzo dobrze wspominam to wydarzenie i z chęcią wybrałabym się też na Targi w jakimś innym mieście. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaje mi się, że ta wymiana jest organizowana od kilku lat, więc widocznie przeoczyłaś ;).
      Tak, targi mają dużo plusów i warto choć raz w życiu się na nie wybrać ;)

      Usuń
  9. Uczestniczyłam w targach tylko raz, wybrałam się z Gdańska do Krakowa, korzystając ze studenckich zniżek :D byłam zadowolona, bo poznałam kilka osób z książkowej blogosfery, jednak najbardziej zmęczyły mnie te tłumy. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, to miałaś długą podróż! Super, że byłaś zadowolona z tych targów, mimo tłumów ;)

      Usuń
  10. Chciałabym zobaczyć to łóżko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyglądało super, wydawnictwo Albatros umie w promocję ;)

      Usuń
  11. Łóżko rewelacja. Fajnie, że miałaś możliwość wziąć udział w targach. Zazdroszczę Ci tego. ;)
    Serdecznie pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie też się uda kiedyś odwiedzić takie targi :)

      Usuń
  12. Pozytywów całkiem sporo, więc pewnie warto brać udział w takim wydarzeniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że warto brać udział, nie każdy, jak ja ucieka od tłumów ;)

      Usuń
  13. Zazdroszczę Ci tych targów, bo sama dawno już na książkowych nie byłam...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz i każdy głos w dyskusji.