106. [PRZEDPREMIEROWO] "Bezwład" Jennifer Barry
Dziś kilka słów o książce, która mnie ostatnio zaskoczyła. Dlaczego? Bo premierę ma dopiero 28. stycznia, a tymczasem Wydawnictwo Rebis zrobiło mi przyjemną, przedświąteczną niespodziankę i przysłało mi ją w tym tygodniu. Miałam pewne obawy co do tej powieści, bałam się, że mnie nie wciągnie, że będzie mi się ją kiepsko czytało, że mnie nie wciągnie. Tymczasem okazało się, że były one niepotrzebne. Zapraszam na moją przedpremierową opinię.
tytuł: "Bezwład"
tytuł oryginału: "Freefall"
autor: Jessica Barry
tłumaczenie: Maria Smulewska
data wydania: 8. stycznia 2019 r.
data polskiego wydania: 28. stycznia 2019 r.
wydawca: Wydawnictwo Rebis
liczba stron: 416
kategoria: thriller
uwagi:
*bez niepotrzebnej brutalności
*bez wulgaryzmów
*bez scen erotycznych
"Bezwład" rozpoczyna się mocno, bo od katastrofy lotniczej gdzieś w górach. Prywatnym samolotem leciały dwie osoby - pilot i pasażerka. Wydaje się, że takiego wypadku nikt nie powinien przeżyć, tymczasem okazuje się, że Allison miała szczęście, poza draśnięciami i poważniejszą raną na nodze nic jej nie jest. Jednak to nie koniec, a raczej początek jej kłopotów, musi bowiem uciekać przed kimś, kto chce zrobić je krzywdę. W międzyczasie matka Ally dostaje informację o śmierci córki, mimo iż na miejscu katastrofy nie znaleziono ciała. Ponieważ nie wierzy w śmierć swojego dziecka, zaczyna prowadzić prywatne śledztwo, w wyniku którego okazuje się, że nie tylko ona ma swoje tajemnice...
Relacja prowadzona jest w tej powieści z dwóch perspektyw - matki i córki. Z jednej strony mamy więc Maggie, która w pierwszej osobie w czasie przeszłym snuje opowieść ze swojego punktu widzenia. Najpierw widzimy jak dowiaduje się o śmierci córki w katastrofie lotniczej. Możemy w raz z nią doświadczyć bólu i innych emocji towarzyszących takiemu zdarzeniu. Widać jak w tej kobiecie, matce, która nagle straciła córkę, gdzieś tam tli się w niej nadzieja, że Allison jednak żyje. Można zobaczyć w jaki sposób radzi sobie ze stratą, jak prowadzi własne "śledztwo", jak szuka, pyta, zastanawia się i odkrywa, że wcale nie znała swojej córki.
Maggie to ciekawa postać, silna, całkiem odważna kobieta, a zarazem nieco słaba w swoim bólu z powodu straty męża, a potem nagłej utraty córki. To osoba bardzo zdecydowana, choć nieco zagubiona przez to, co odkrywa powoli na temat przeszłości Ally. Ale również ona ma swoją tajemnicę, która ma wpływ na teraźniejszość i na jej kontakty z jedyną córką. Bardzo polubiłam tę postać, właśnie za to jej zdecydowanie, wolę walki, ale też dlatego, że bohaterka jest emerytowaną bibliotekarką, czyli niejako moją koleżanką po fachu ;).
Z drugiej strony poznajemy perspektywę Allison. Ocalała ona z katastrofy lotniczej, ale wbrew pozorom, to nie jest koniec jej kłopotów, okazuje się bowiem, że czyha na nią niebezpieczeństwo i mimo ran odniesionych w wypadku, musi uciekać. Biegnie przez lasy, góry, walczy z bólem, zimnem w nocy, słońcem w dzień. Tylko, że tak naprawdę nie wiadomo dlaczego ucieka, to znaczy, poznajemy tę historię powoli, w miarę rozwijania akcji - Allison wspomina przeszłość, poszczególne wydarzenia, które doprowadziły do katastrofy, a zarazem wyjaśnia niejako skąd to niebezpieczeństwo, które na nią czyha.
Sama postać Ally mnie jednak nieco irytowała, jakoś nie potrafiłam do końca zrozumieć jej zachowania, jej błędów, nie umiałam się wczuć w jej sytuację. Nie mogę jednak odmówić jej odwagi i mimo wszystko, pewnego rodzaju poczucia sprawiedliwości i odpowiedzialności. Myślę też, że autorce udało się całkiem wiarygodnie opisać tę bohaterkę, jej problemy, uczucia, ale również wyjaśnić motywy jej postępowania.
"Bezwład" to jedna z tych książek, w których prawdę odkrywamy powoli, wraz z bohaterami. Nie ma tu wszechwiedzącego narratora, który nam mówi wcześniej co i dlaczego się stało. Cała opowieść zaczyna się mocno, potem nieco słabnie, ale napięcie gdzieś tam cały czas jest, aby pod koniec przyspieszyć, wzbudzać coraz większy niepokój i inne emocje, by nie można było jej odłożyć choćby na chwilę. Ta książka wprost kipi od mrocznych sekretów, od niejednoznacznych osób i zachowań, ale wbrew pozorom, poza tymi wszystkimi momentami akcji, jest to też trochę opowieść o miłości, rodzicielskiej, która jest czasem nawet silniejsza od tej romantycznej.
Warto jeszcze zwrócić uwagę na pracę pani tłumaczki, bo dzięki niej tę książkę czyta się dobrze, cała opowieść jest płynna, bez błędów stylistycznych. Pani Maria Smulewska nadała jej bowiem trochę lekkości i sprawiła, że jest ona przystępna i zrozumiała dla polskiego czytelnika, niekoniecznie obeznanego z amerykańskimi realiami.
"Bezwład" to mocna, wciągająca, niepokojąca i zaskakująca historia, jak na dobry thriller przystało. Aż nie chce się wierzyć, że to debiut autorki. Napisana jest bowiem z dużą lekkością i dbałością o szczegóły, w dobrym, bezpretensjonalnym stylu bez niepotrzebnej wulgarności czy brutalności. Polecam ją wszystkim fanom dobrych, wciągających historii, z którymi można spędzić kilka ciekawych wieczorów.
Za możliwość przedpremierowego przeczytania i zrecenzowania tej książki dziękuję Domowi Wydawniczemu Rebis oraz portalowi Bookhunter.pl, na którym również znajdziecie moją recenzję.
Lubię takie książki. Powyższa powieść mnie zaintrygowała, więc będę miała ją na oku.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
Mój blog
Cieszę się, że Cię zainteresowałam ;). Również pozdrawiam!
UsuńUdane diebiuty cieszą nie tylko autora... kipi od tajemnic? Brzmi ciekawie ;)
OdpowiedzUsuńTo prawda, zawsze miło się czyta udaną powieść, zwłaszcza debiut literacki ;)
UsuńOby wiećej takich książek ;)
UsuńOby! ;)
UsuńTo jest możliw ;)
UsuńUwielbiam thrillery i bardzo czekam na tę premierę. 😊
OdpowiedzUsuńMyślę, że się nie zawiedziesz ;)
UsuńDobrze, że jednak napięcie gdzieś tam cały czas się utrzymuje.
OdpowiedzUsuńTak, ta książka cały czas trzyma w napięciu, chociaż momentami to napięcie słabnie, to jednak nie ustępuje zupełnie ;)
UsuńJak wiesz lubię thrillery, więc raczej nie przepuszczę premiery tej książki. Zwłaszcza, ze recenzja zachęca.
OdpowiedzUsuńKsiążki jak narkotyk
Cieszę się, że Cię zachęciłam i polecam tę książkę ;)
UsuńBrzmi ciekawie, więc może kiedyś po nią sięgnę :)
OdpowiedzUsuńSuper, polecam ;)
UsuńNajwidoczniej zdarzają się jeszcze pisarze, którzy potrafią zaskoczyć nawet debiutując. ;)
OdpowiedzUsuńOj tak, w morzu bylejakości fajnie znaleźć dobry debiut ;)
UsuńTo może być książka dla mnie. Skoro jest w niej napięcie i dostarcza emocji to powinna mi się spodobać. ;)
OdpowiedzUsuńPolecam! ;)
UsuńPo takie zaskakujące debiuty literackie chętnie sięgam :)
OdpowiedzUsuńWarto sięgać po takie książki ;)
UsuńKsiążki o miłości matczynej nie powstają chyba obecnie zbyt często, więc dobrze, że autorka porusza taki temat :)
OdpowiedzUsuńTa miłość matczyna jest jakby na drugim planie całej historii, ale jest ;)
UsuńFajnie, że dostałaś książkę przedpremierowo. Klimat trochę nie w moim stylu ale kto wie, może by mi się spodobała. Pozdrawiam i życzę wesołych świąt!^^
OdpowiedzUsuńRozumiem, jak będziesz miała kiedyś chęć na trzymający w napięciu thriller, to sięgnij po "Bezwład" ;). Pozdrawiam i również życzę wesołych Świąt!
UsuńLubię sięgać po dobre debiuty! ;) Chętnie poznam ten thriller po premierze.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że Cię zachęciłam ;)
UsuńCzyli... Świetny debiut! Ekstra! Będę o nim pamiętać i jeśli nadarzy się okazja na pewno będzie mój..! :D
OdpowiedzUsuńŚwietny może nie, ale warty uwagi ;)
UsuńTrochę obawiałabym się tej irytującej bohaterki (choć sama w swojej powieści stworzyłam bohaterkę, której wybory mogą dosłownie denerwować) ;)
OdpowiedzUsuńNiemniej jednak bardzo doceniam, że zwróciłaś uwagę na pracę tłumacza w książce. Odgrywa przecież tak ważną rolę, a tak często - prawie zawsze - po prostu się go pomija.
Twoją powieść mam w planach i mam nadzieję, że nie będą denerwowały mnie wybory głównej bohaterki ;)
UsuńCzekam na tę powieść :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
https://subjektiv-buch.blogspot.com/
Super! ;)
UsuńPozdrawiam
Nie czytałam, ale zapowiada się dobra lektura. Będę się za nią rozglądała.
OdpowiedzUsuńPremiera równo za miesiąc ;)
UsuńZ chęcią bym przeczytała :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że Cię zainteresowałam ;)
UsuńNie chcę zabrzmieć pusto, ale chętnie obejrzałabym film, gdyby był :) I od razu skojarzył mi się tytuł, czekaj... poszukam na Filmwebie... "Wind River. Na przeklętej ziemi". Tam też był motyw uciekającej panicznie dziewczyny. Dobry film, oczywiście według mnie :)
OdpowiedzUsuńA książkę z przyjemnością bym przeczytała. Zaintrygowałaś mnie :)
Ciekawe skojarzenie, film ten znam tylko ze zwiastuna, muszę go nadrobić w takim razie. A "Bezwład" faktycznie nadawałby się na duży ekran, może ktoś kiedyś zaadaptuje tę książkę ;)
UsuńNiestety fabuła mnie ani trochę nie zainteresowała, ale strasznie miło widzieć, że ktoś docenia pracę tłumaczy! Zdecydowanie za rzadko poświęca się im uwagę, a tłumacz w znaczącym stopniu odpowiada za język książki! <3
OdpowiedzUsuńRozumiem, nie każdy lubi takie książki... To prawda, tłumacze są bardzo niedoceniani, a bez nich przecież wielu z nas nie mogłoby poznać swoich ulubionych książek...
UsuńKoniecznie muszę ją przeczytać :)
OdpowiedzUsuńPolecam ;)
UsuńNiepokojące książki chętnie czytam:)
OdpowiedzUsuńW takim razie polecam Ci tę książkę ;)
UsuńZapowiada się ciekawie, szczególnie przez niebanalny pomysł na fabułę.
OdpowiedzUsuńZaskoczyłaś mnie odniesieniem do tłumacza - jest to postać, na którą rzadko się zwraca uwagę, a tak naprawdę to on odpowiada za ostateczny kształt powieści, którą trzymamy w dłoni. Często podczas czytania topornie napisanej książki trudno mi rozstrzygnąć, czy to styl autora, czy kwestia tłumaczenia.
To prawda, tłumacz pełni tak ważną rolę, a jest w sumie niedoceniany. Dlatego postanowiłam teraz zwracać uwagę na pracę wszystkich osób przekładających książki na język polski, żeby ich w ten sposób choć lekko docenić ;)
UsuńBardzo cenię sobie jako tłumaczkę Katarzynę Tubylewicz oraz tę panią, która przetłumaczyła Murakamiego. Niesamowicie widać ogromny wpływ tłumaczenia na odbiór treści na przykładzie chocicażby Władcy Pierścieni.
UsuńJa chyba nie mam "ulubionych" tłumaczy, bo przyznam szczerze, że do tej pory nie zwracałam na nich uwagi... Ale właśnie po spotkaniu z tłumaczami (o czym pisałam we wcześniejszym poście), zaczęłam zauważać i doceniać ich pracę...
UsuńJeśli poprzedni komentarz się dodał, to bardzo przepraszam, ale miałam problem z internetem i nie jestem pewna. Poprzednia książka, którą czytałam, także zaczynała się od katastrofy samolotu. Teraz potrzebuję trochę weselszych książek :)
OdpowiedzUsuńRozumiem, ale jak będziesz chciała przeczytać coś trzymającego w napięciu, to polecam "Bezwład" ;)
Usuń