100. Mały jubileuszowy wpis

Z okazji setnego wpisu na blogu chciałabym zaprezentować Wam coś innego niż zwykle, a więc listę moich ulubionych książek. Wiadomo, wybranie jednej ulubionej książki jest jak wybór dziecka, które kocha się najbardziej, czyli jest rzeczą praktycznie niemożliwą ;). Jednakże udało mi się zebrać kilkadziesiąt publikacji, które w jakiś sposób lubię. 


Pierwotnie miało być ich 100, czyli tyle ile już wpisów na blogu, ale stwierdziłam, że to za dużo i ograniczyłam się tylko do kilkudziesięciu. Nie są to książki, które uważam za najlepsze, nie wszystkie też Wam polecę, ale dla mnie są one w jakich sposób interesujące lub ważne. Część z nich czytałam kilka razy, do niektórych chcę jeszcze wrócić, ale są też takie, po które może kiedyś sięgnę, a może nie. Kolejność jest przypadkowa, do każdej z nich chciałam napisać kilka słów, więc z góry przepraszam, jeśli wyszedł mi zbyt długi wpis ;).

1. "Duma i uprzedzenie" Jane Austen - wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że jestem fanką twórczości pani Austen, stąd pierwsza książka, o której wspominam na tej liście, nie jest wyborem przypadkowym. "Duma i uprzedzenie" to powieść do której często wracam i za każdym razem odkrywam w niej coś nowego. A poza tym, wiecie, pan Darcy ;).

2. "Opactwo Northanger" Jane Austen - ta powieść mojej ukochanej autorki bywa oceniana raczej średnio, jednakże dla mnie jest ona taką ciekawą historią, nieco ironiczną, z interesującym męskim bohaterem. A pan Tilney jest moim ulubieńcem zaraz za panem Darcym...

3. "Perswazje" Jane Austen - tę książkę doceniłam dość późno, bo dopiero niedawno. Wcześniej była dla mnie najgorszą powieścią autorki. Jednakże, z wiekiem trochę zaczęłam rozumieć główną bohaterkę, może dlatego, że jestem jej równieśnicą...

4. "Emma" Jane Austen - niektórzy mówią, że to najnudniejsza powieść pani Austen, a ja lubię tę pewną siebie Emmę i jej karierę swatki. No, a pana Knightleya uwielbiam! Czytałam ją i oglądałamtę opowieść już kilkanaście razy.

5. "Błękitny zamek" L.M. Montgomery - to dość prosta książeczka, ale bardzo lubię jej bohaterkę i często do niej wracam. Valancy jest tak jak ja, "starą panną", chociaż ja nie daję się tak stłamsić przez rodzinę, to czasem miewam podobne do niej doświadczenia :).

6. "Janka z Latarniowego Wzgórza" L.M. Montgomery - tę powieść lubię, między innymi dlatego, że jest ona jedną z pierwszych książek, które miałam we własnej biblioteczce. Nie jest to historia skomplikowana, ale bardzo ciepła i klimatyczna, z ciekawą główną bohaterką - dzielną Janką, która odnajduje swojego ojca i przy okazji własne miejsce na świecie. Czytałam ją wiele razy, wręcz znam ją na pamięć.

7. "Jane Eyre" Charlotte Bronte - to jedyna książka sióstr Bronte, którą mam na tej liście. Bardzo lubię główną bohaterkę, która niby jest skromną guwernantką, ale ma w sobie tyle odwagi i hartu ducha, że wyprzedza nieco swoją epokę. Podoba mi się, że w przeciwieństwie do powieści Jane Austen, tu jest więcej akcji i dramatów, a nieco mniej słodyczy.

8. "Cierpkość wiśni" Izabela Sowa - zapewne dziwi Was umieszczenie tu takiej książki z gatunku tych średnich powiastek. Ja jednak mam do niej sentyment i często do niej wracam, zwłaszcza, że udało mi się ją kupić za symboliczną złotówkę w bibliotece miejskiej ;).

9. "Quo vadis" Henryk Sienkiewicz - jak nie cierpię twórczości tego pisarza, tak "Quo vadis" mnie porwało. Po raz pierwszy przeczytałam tę powieść w wakacje, jak miałam 13 lat i nie miałam co robić i tak mi się spodobała, że potem wróciłam do niej kilka razy. I być może jeszcze wrócę ;).

10. "Drzewo anioła" Lucinda Riley - to było moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki i jakie udane! Ta książka jest pełna tajemnic z przeszłości, klimatyczna i co charakterystyczne dla pani Riley, opowiadana z perspektywy dwóch platform czasowych. Zachęciła mnie do dalszego poznawania twórczości tej pisarki.

11. "Sekret Heleny" Lucinda Riley - to trzecia książka autorki, którą przeczytałam i wspominam ją równie dobrze jak wyżej wymienioną ;). Napisałam nawet o niej kilka słów tu na blogu, możecie sobie przypomnieć klikając TU.

12. "Anna Karenina" Lew Tołstoj - było to moje drugie spotkanie z literaturą rosyjską i pierwsze z tym pisarzem. I chociaż sama postać Anny mnie irytowała, to bardzo dobrze mi się czytało o dylematach i problemach XIX-wiecznych Rosjan, zwłaszcza o tym biednym idealiście, Lewinie, który skradł moje serce, chociaż w sumie nie był jakąś bardzo ważną postacią.

13. "Nędznicy" Wiktor Hugo - na tę książkę trafiłam, kiedy miałam ambicję poznać wszystkie książki z tej słynnej listy BBC. I chociaż czytało mi się ją dość trudno i nie była to przyjemna i lekka lektura, to wciąż ją wspominam z pewnym sentymentem i być może kiedyś jeszcze do niej wrócę.

14. "Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek" Mary Ann Shaffer, Annie Barrows - o tej powieści epistolarnej napisałam kilka słów tu na blogu. Trafiłam na nią, kiedy na Netflixie pojawił się film na jej podstawie. I w tym przypadku postąpiłam odwrotnie, niż zwykle, a więc najpierw obejrzałam film, a potem sięgnęłam po książkę, czego nie żałuję, bo oba spojrzenia na tę historię mi się podobały. Film był może nieco mniej skomplikowany, a bardziej ciepły, ale urzekł mnie tak jak powieść, o czym wspominałam tu.

15. "Projekt: Rosie" Graeme Simsion - jakiś czas temu zainteresowałam się tematyką autyzmu i zaburzeń z jego spektrum, stąd sięgam po filmy i książki z bohaterami, których ten problem dotykają. Ta powieść jest jedną z nich, z tym, że temat ten został tu potraktowany z przymrużeniem oka, co powoduje, że czyta się bardzo przyjemnie i szybko. Druga część tej historii mnie nieco rozczarowała, ale tę wspominam bardzo przyjemnie. O obu napisałam kilka słów tu na blogu.

16. "Zagubiona przeszłość" Jodi Picoult - moja ulubiona książka tej autorki. Porusza ona, podobnie jak inne powieści pani Picoult, trudną, nawet kontrowersyjną tematykę porwania dziecka, ale polubiłam jej bohaterów i podobało mi się, że całość została rozwiązana w sposób życiowy, a nie wzięty z kosmosu. Przeczytałam ją kilka razy i pewnie jeszcze do niej wrócę.

17. "Kirke" Madeline Miller - o tej książce pisałam kiedyś tu na blogu. Jest to powieść, która najpierw zauroczyła mnie swoją okładką, a dopiero potem treścią ;). Podobała mi się opowieść o Kirke, czarownicy, córki boga, silnej kobiecie, która miała marzenia i umiała walczyć z przeciwnościami...

18. "Z dala od zgiełku" Thomas Hardy - moja ulubiona powieść tego autora, polubiłam również jej filmową adaptację. Główna bohaterka, Batszeba jest ciekawą postacią, bo jest zarazem silną, zaradną kobietą i delikatną niewiastą, która potrzebuje męskiej opieki. Lubię również postać pasterza Oaka i chociaż nudziły mnie niektóre opisy zawarte w tej powieści, to czytało mi się ją bardzo przyjemnie.

19. "Hrabia Monte Christo" Aleksander Dumas - tu znów klasyka z listy BBC, którą wspominam dobrze. Nie czytało mi się jej jakoś łatwo i przyjemnie, ale doceniłam kunszt autora i całą, jakże trudną historię... 

20. "Noelka" Małgorzata Musierowicz - jako nastolatka zaczytywałam się w "Jeżycjadzie", bardzo lubiłam przygody rodziny Borejków, potem zapał mi zdecydowanie opadł, ale sentyment do tej serii pozostał. Nie mogło więc zabraknąć na tej liście chociaż jednej książki z tej serii. Wybrałam "Noelkę", bo ma taki zimowo-świąteczny klimat, choć może nie za bardzo lubię i rozumiem bohaterów tej powieści i ich postępowanie, ale tak czy siak chętnie do niej wracam.

21. "Coś niebieskiego" Emily Giffin - nie jest to mądra książka, nie jest wartościowa, ale ja ją lubię. Lubię przemianę Darcy, lubię Ethana, lubię ten prosty, nieskomplikowany styl. To moja ulubiona powieść tej autorki.

22. "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes - po tę powieść sięgnęłam na fali jej popularności i byłam nią zachwycona, film na jej podstawie również mi się podobał. Przyznam szczerze, że nawet się nieco wzruszyłam przy tej lekturze, a ja należę raczej do osób o kamiennym sercu. Z kolei następne części przygód Lou mnie nie porwały tak, jak ta pierwsza książka, która należy do moich ulubionych...

23. "W domu" Harlan Coben - moja opinia o tej książce była pierwszym wpisem na tym blogu :). Lubię twórczość tego autora, a czytanie kolejnej jego powieści z serii o Myronie Bolitarze sprawiło mi wiele radości. Szczególnie spodobało mi się, że mówi ona więcej o moim ulubionym bohaterze całej serii, czyli o Winie, a nawet pozwala mu wreszcie opowiedzieć coś ze swojej perspektywy ;). 

24. "Przeminęło z wiatrem" Margaret Mitchell - jak uwielbiam tę książkę, tak nie cierpię jej głównej bohaterki, choć nie przeczę, że jej zdecydowanie w niektórych kwestiach mi imponuje... Film na podstawie tej powieści również lubię, ale czasami mnie nudzi, stąd oglądałam go tylko jakieś dwa razy ;). 

25. "Północ i południe" Elizabeth Gaskell - to jedyna powieść tej autorki, do której chętnie wracam i dobrze wspominam. Bardzo lubię główną bohaterkę, bo jest ona silna kobietą i nie da sobie w kaszę dmuchać ;). Podoba mi się też, że nie ma w tej historii szybkiego romansu, ale uczucie, które rozwija się powoli. Lubię też głównego bohatera, który ma może swoje wady, ale jest dobrym człowiekiem. A i tło społeczne w tej powieści jest warte uwagi, pokazuje bowiem rewolucję przemysłową od strony zwykłych ludzi.

26. "Na końcu tęczy"/"Love, Rosie" Cecelia Ahern - po tę książkę sięgnęłam sporo przed tym, jak pojawiła się jej filmowa adaptacja, bowiem bardzo lubię się z twórczością tej autorki. Jak widzicie, są tu podane dwa tytuły tej powieści, ja właśnie czytałam ją pod pierwszym, a drugi pojawił się w nowym filmowym wydaniu. Nie przeszkadza mi, że jest to książka złożona w większości z listów, mejli i smsów, dla mnie to ciekawe urozmaicenie całej historii, ale wiem, że wielu osobom się nie podoba. 

27. "Zjazd absolwentów" Guillaume Musso - nowa książka mojego ulubionego autora budziła i budzi wśród czytelników różne reakcje. Mnie pan Musso kupił tą historią i utwierdził w przekonaniu, że lubię jego twórczość ;). Pisałam nawet o niej tu na blogu, jeśli nie pamiętacie, to zerknijcie TU

28. "Smażone zielone pomidory" Fannie Flagg - to moja ulubiona książka tej autorki i zarazem pierwsza jej powieść jaką w ogóle przeczytałam, być może stąd mój sentyment. Filmu na jej podstawie jeszcze nie oglądałam, ale mam w planach (tylko nie wiem kiedy ;)). 

29. "Małe kobietki" Louisa May Alcott - to urocza, ciepła opowieść o miłości siostrzanej i nie tylko, może nieco za bardzo moralizatorska, ale i tak ją lubię ;). Poluję teraz na nowe, piękne wydanie tej powieści, które ukazało się niedawno nakładem wydawnictwa MG.

30. "Artystka wędrowna" Monika Szwaja - tę książkę przyniósł mi kiedyś (już kilkanaście lat temu) mój tata z pracy. Był on drukarzem i na święta dostawał tzw. "deputat", w skład którego wchodziły książki, które albo miały jakieś wady, albo po prostu nie zostały odebrane przez zamawiających. To lekka i przyjemna, momentami zabawna powieść o postrzelonej śpiewaczce operowej, a także o dziennikarce, która nie umie być Matką Polką. Ogólnie nie jest to może jakaś wyjątkowo oryginalna opowieść, ale ja ją lubię i czasem do niej wracam. 

31. "Cień wiatru" Carlos Ruiz Zafón - długo nie mogłam się zabrać za tę książkę i całą serię. Trochę obawiałam się objętości, trochę się bałam, że nie będę mogła się wciągnąć w treść, w każdym razie miałam obawy. Tymczasem okazało się, że były one nieuzasadnione i zakochałam się w tej historii, w klimacie Barcelony sprzed lat, w zakurzonym antykwariacie "Sempere i Synowie" i ogólnie w całej historii... Na pewno jeszcze do niej wrócę...


Serie: 
1. "Ania z Zielonego Wzgórza" L.M. Montgomery - to moja ukochana seria z czasów "wczesnonastoletnich", ale nawet teraz chętnie do niej wracam. Szalenie lubię charakterną Anię i jej bujną wyobraźnię, jako nastolatka kochałam się też w Gilbercie i nawet teraz mam do niego sentyment ;). 

2. "Poldark"/"Dziedzictwo rodu Poldarków" Winston Graham - swego czasu dręczyłam Was Poldarkiem tu na blogu, ale i na Instagramie (dla przypomnienia - TU, TU i TU :) ). Jest to chyba moja ulubiona seria książkowa i jestem pewna, że kiedyś jeszcze do niej wrócę. Uwielbiałam również serial na jej podstawie, żałuję, że się już skończył i nie opowiedział całej historii rodu Poldarków, ale może jeszcze kiedyś pojawią się kolejne sezony...

3. "Dom duchów" Isabel Allende - bardzo lubię styl tej autorki, taki surowy, będący świetnym przykładem zastosowania realizmu magicznego w powieściach. Serię "Dom duchów" polubiłam od pierwszego przeczytania, chociaż nie są to książki wyjątkowo lekkie czy przyjemne. Ale mają coś w sobie, coś co powoduje, że nie sposób się od nich oderwać, a potem o nich zapomnieć. 

4. "Damy i buntowniczki" Magdalena Wala - to moje tegoroczne odkrycie, przyjemne książki romansowo-obyczajowe, w które wpleciona jest historia naszego kraju. To powieści niewymagające, niekoniecznie ambitne czy napisane jakimś pięknym językiem, ale w przystępny sposób opowiadające o losach bohaterów w kontekście trudnych czasów zaborów. Opowiadałam o nich kilka miesięcy temu, w tym wpisie.

5. "Arystokratka" Evžen Boček - czeski humor nie każdemu może przypasować, zwłaszcza w tak karykaturalnym wydaniu jak w tej serii. Ale mnie odpowiada i bardzo fajnie spędziłam czas z tymi książkami. Zakończenie czwartej części daje nadzieję na kolejny tom, zobaczymy czy coś z tego wyjdzie ;). A moją opinię o pierwszych trzech tomach przeczytacie tu.


***
Jakie są Wasze ulubione książki? Może są wśród nich też pozycje z tej listy? Podzielcie się proszę w komentarzach choć kilkoma publikacjami, które szczególnie lubicie ;)

Komentarze

  1. Sporo tutaj klasyków. Widzę, i z resztą wiem to nie od teraz, że sięgasz po klasyki. Nieraz. Ja bardzo miło wspominam "Cień wiatru" Zafona. Uważam, że to jeden z najlepszych autorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bardzo lubię te "starocie", bardziej niż nowości wydawnicze ;).

      Usuń
  2. Jej, Noelka. Od tej książki rozpoczęła się moja przygoda z Jeżycjadą. Kocham tę serię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię tę serię, ale już raczej z sentymentu, bo nowe tomy niestety rozczarowują...

      Usuń
  3. Bardzo ciekawe zestawienie. Z klasyką mi nie po drodze a,le uwielbiam Quo Vadis. A jeśli chodzi o pozostałe tytuły, to oczywiście seria Ania z Zielonego Wzgórza, Zanim się pojawiłeś i Zjazd absolwentów. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nasze gusta literackie lekko na siebie nachodzą ;)

      Usuń
  4. Gratulacje! Uświadomiłam sobie właśnie, że u mnie też za 10 postów będzie już 100 :). A z tych książek, to większości jeszcze nie czytałam, ale parę tak i bardzo mi się podobały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A które czytałaś i Ci się podobały? ;)

      Usuń
    2. "Quo vadis" , "Noelka", "Małe kobietki" i seria "Ania z Zielonego Wzgórza". Czyli klasyka :D.

      Usuń
  5. Dużo klasyków widzę :) Przyznaję, że mają coś w sobie, też lubię po taką literaturę sięgać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, do mnie klasyki literatury chyba bardziej przemawiają niż nowości ;)

      Usuń
  6. Jeszcze raz gratuluję!!!! Życze kolejnych setek <3 Oby było ich jak najwięcej :)
    Wpis rewelacja - przyjemnie było poznać Ciebie od tej strony... niektóre z tych książek czytałam, inne znam ale np. o "Janka z Latarniowego Wzgórza" nie słyszałam - to dla mnie nowość :)
    Na liście widze moje ukochane "Quo vadis" które czytam co najmniej raz w roku :D Jest przekochana "Noelka" i jest "Kierke", ktora mnie zauroczyła a także twórczość Bronte... No i Poldar którego nie doczytałam do końca bo poczułam przesyt ale po serialu to miałam kaca xD

    Od siebie mogłabym dodać miedzy innymi "Opowieść wigilijną", której to wydań w domu mam 4 różne ale tłumaczenia się powtarzają... pod względem ilustracji moje ulubione to z Bosza, które czekało na mnie w Zamościu dwa lata i które w końcu kupiłam a właściwie to dostałam na Dzień Dziecka od Mamy - wiem, że dziwna okazja i nie typowa ale akurat w czerwcu udało się ją kupić :)

    Bardzo lubię "Szatana z siódmej klasy" - taki sentyment mam do niej, Hrabia MOnte Hiristo o którym wspomniałaś... cudowna <3 Do tego twórczość księdza Jana Twardowskiego - na urodziny dostałam "Elementarz..." który podczytuje powoli mimo iż tomików z nazwiskiem mam sporo... nie potrafię wybrac tego jedynego. Od jakiegoś czasu Baśnie węgierskie - z tych ze świata najbardziej zabawne i takie z "jajem" (przepraszam za to słowo ale dobrze je charakteryzuje ;)) i na ten moment nic nowego nie wymyślę chociaż.... sentyment mam do Pinokia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za taki piękny komentarz i podzielenie się ze mną Twoimi ulubieńcami ;).
      "Janka z Latarniowego Wzgórza" jest też wydana pod tytułem "Jana ze Wzgórza Latarni" i chyba ten drugi tytuł jest bardziej znany i częściej powielany. Ja mam takie stare wydanie (z roku mojego urodzenia), już mocno zaczytane, które kiedyś mój tata przyniósł z pracy.
      Zauważyłam, że wiele osób lubi "Quo vadis", w przeciwieństwie do innych książek pana Sienkiewicza ;).
      Mam nadzieję, że jeszcze wrócisz do "Poldarka" i doczytasz do końca, mimo iż ostatnie tomy są słabsze, niż początek. Cieszę się, że Cię zachęciłam do tej serii ;).
      "Opowieść wigilijną" też lubię, ale nie na tyle, żeby ją dodawać do tej listy. Przeczytałam ją chyba tylko dwa razy i na ten moment nie chcę do niej wracać, ale może kiedyś?
      "Szatana z siódmej klasy" również miło wspominam, nawet ostatnio dałam tę książkę mojej 9-letniej siostrzenicy, będzie miała na przyszłość.
      Nie wspomniałam w tym wpisie o poezji, ale gdybym miała wymienić ulubionych poetów to ks. Twardowski również byłby na pierwszym miejscu ;). Dopisałabym też Wisławę Szymborską, Halinę Poświatowską i Krzysztofa Baczyńskiego.
      "Baśni węgierskich" nie znam, ale chętnie poznam, skoro są zabawne ;)

      Usuń
    2. Nie ma za co... przyjemność po mojej stronie :) Mogłam chociaż tyle :) Odnośnie baśni węgierskich to ja czytałam te od Media Rodzina - jest to taki humor, że można się uśmiechnąć ale nie licz na łzy :) I teraz przypomniałam sobie niedawno poznaną "Bajarkę opowiada" (wznowienie wizualnie nie jest tak piękne jak oryginał - porównywałam w internecie) w którym to znalazłam bajkę, którą dopasowałam do stuacji z naszego życia... imiona pozmieniałam, przeczytalam Mamie i ta się uśmiała ;)
      "Janki... nie znam" pod żadnym tytułem :) Odnośnie "Quo vadis" to jest ona o wiele lżejsza od "Krzyżaków" i bardziej plastyczna jakby inny Sienkiewicz ;)
      I na Poldarka kiedyś przyjdzie czas :)
      O.. mam nadzieję, że siostrzenica będzie zadowolona z prezentu - wybrałaś jakieś ładadne wydanie? :)
      Baczyński... nie mam tomiku - czytałam poszczególne wiersze i uważam je za piękne...

      Usuń
    3. Super, że znalazłaś w tej książce coś, co pasuje do Twojego życia ;).
      Ja odnajduję się trochę w dwóch wspomnianych wyżej książkach (nr 3 i 5), jakoś tak mogę się wczuć w sytuacje głównych bohaterek, bo mam podobnie ;).
      To prawda, "Quo vadis" to jakby nie dzieło tego autora ;).
      Nie kupiłam tej książki, po prostu dostaliśmy ją do nas do biblioteki w prezencie, a że u nas w księgozbiorze nie ma miejsca na publikacje dla dzieci, to dostałam pozwolenie na zabranie sobie do domu tej powieści.
      Ja też nie mam tomiku tego poety (ani żadnego poza ks. Twardowskim), ale jego wiersze czytam w Internecie ;)

      Usuń
    4. Najwięcej znajduje w Twardowskim ;)
      O widzisz.. tomiłe i ciekawe kiedy możemy wczuć się w bohaterów i sytuacje ;)
      O.. taki prezent od biblioteki i czytelnika :D
      Rozumiem chociaż z pozją chyba lepiej przebywa się sam na sam i z dotykiem ;)

      Usuń
    5. Czytanie wiersza w Internecie nie różni się dla mnie od czytania z tomiku ;). Ale może dlatego, że ja nie jestem zbyt wrażliwa.

      Usuń
    6. Hm.. a może chodzi o podejście? Ja potrzebuje wyciszenia, skupienia a w internecie przez komputer nie jest to takie łatwe ;)

      Usuń
    7. Możliwe, ja nie muszę się wyciszać ;)

      Usuń
    8. Ale to nie oznacza że nie czujesz i nie przezywasz:)

      Usuń
    9. Tego nie powiedziałam. Tylko ja się aż tak nie wczuwam ;)

      Usuń
    10. Wiem, że nie powiedziałaś ale może pomyślałaś ze ja tak pomyślałam ;)

      Usuń
    11. Wiesz jak to jest przez internet.. ja bardzo szanuje Ciebie i Twoje zdanie :*

      Usuń
    12. No tak, w Internecie się czasem trudno porozumieć, bo nie słychać modulacji głosu i nie widać mimiki ;)

      Usuń
    13. ALe nie jest to niemożliwe ;)

      Usuń
  7. Zaczęłam czytać `Quo Vadis` i `Cień wiatru`, ale moja niewytrwałość w tej dziedzinie robi swoje. Jestem typem osoby, ktora długo nie usiedzi na miejscu, co przeszkadza mi w swobodnym czytaniu książek :D Dużo by pisać.. Słyszałam wiele o powiesci `Duma i uprzedzenie`. Kto by nie czytał, ten poleca. Ty jesteś kolejną osobą, więc coś musi być w tej książce... :)))

    https://www.youtube.com/watch?v=5HOr12-tWZM

    Zapraszam na mój kanał! Dopiero zaczynam. Postaram się, aby zarówno wykon, jak i nagranie były lepsze. Za każdego suba i łapkę z całego serduszka dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, skoro nie umiesz usiedzieć w miejscu, to "Duma i uprzedzenie" Cię znudzi ;). Tam nie ma wartkiej akcji, więcej jest o ludziach, a szczególnie ich przywarach...

      Powodzenia na Youtube.

      Usuń
  8. Jaki ciekawy wpis. Czytałam kilka z tych książek, a do moich ulubionych również zaliczam serię o Ani z Zielonego Wzgórza i "Przeminęło wiatrem". Mnie też Scarlett denerwowała, ale uwielbiam tę książkę. Widzę, że masz sporo klasyki za sobą, ja ciągle sobie obiecuję, że będę czytać jej więcej i średnio mi to wychodzi. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;). Klasyka literatury z reguły mi jakoś lepiej pasuje niż te wszystkie nowości, co nie znaczy, że nie czytam też i nowych książek ;). Możesz sobie zrobić takie postanowienie noworoczne - jeden klasyk miesięcznie...

      Usuń
  9. Wiele z tych powieści w ciąż przede mną, mam co nadrabiać ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję setnego wpisu :D Zleciało, co? :D

    Muszę przyznać, że z tych tytułów, które wymieniłaś, to nic nie czytałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, nie spodziewałam się, że będę miała tyle motywacji, żeby aż 100 wpisów napisać ;)
      Serio? Zupełnie nic? Jestem zaskoczona ;)

      Usuń
  11. Jaki fajny wpis! Montgomery, "Opactwo Northanger", "Quo vadis", "Noelka" - znam i uwielbiam <3 Ja wolę pana Tilneya od Darcy'ego, bo czuję, że mogłabym się z nim dogadać, a w pana Darcy'ego w wielu momentach miałam ochotę rzucić talerzem ;)
    Jeszcze a propos bohaterów męskich, to też bardzo lubię Gilberta - szkoda, że w późniejszych tomach serii pojawiał się niemal zawsze jedynie gdzieś w tle, i nie jako Gilbert, lecz jako doktor Blythe - zbudowało to jakiś dystans czytelnika do niego - a przynajmniej było tak w moim wypadku.
    Z męskich bohaterów kocham jeszcze Gale'a z "Igrzysk Śmierci" i Zmrocza z trylogii Grisza od Leigh Bardugo, więc polecam, jeśli nie znasz :)
    A, i jeszcze raz polecam Pat i Emilkę od Montgomery! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie pan Tilney jest taki bardziej "swój", jeśli wiesz co mam na myśli. Z drugiej jednak strony pan Darcy, mimo swojej dumy i niekoniecznie przystępnego obejścia, jest mężczyzną o szalenie wielkim sercu i silnych uczuciach. Obaj są warci uwagi ;).
      Och, ja też uwielbiam Gilberta i również żałuję, że w kolejnych częściach było go tak mało...
      Ja nie cierpię Gale'a z "Igrzysk śmierci", jak dla mnie lepszy był Peeta, chociaż też nie był moim ulubieńcem. Tej drugiej trylogii nie kojarzę, nawet chyba o niej wcześniej nie słyszałam, muszę się zagłębić w ten temat ;).
      Mam gdzieś tam z tyłu głowy Pat i Emilkę, właśnie po Twoich opiniach na blogu, myślę, że może w nowym roku uda mi się nadrobić te serie ;)

      Usuń
  12. Też uwielbiam "Przeminęło z wiatrem". Serdecznie gratuluję setnego wpisu i życzę wielokrotności :)

    OdpowiedzUsuń
  13. 9 książek z Twojej listy czytałam ;) Bardzo ciekawe książki wybrałaś. Ja ogólnie zaczytywałam się kiedyś w twórczości Lucy Maud Montgomery, ostatnio zaczęłam czytać książki Austen :D A jedną z moich ulubionych są na pewno "Igrzyska śmierci" <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nasze gusta czytelnicze się częściowo pokrywają ;). "Igrzyska śmierci" też lubię, w sumie mogłabym i o nich napisać w tej liście.

      Usuń
  14. Kilka książek z Twojej listy czytałam, ale też kilka tytułów sobie zapisałam. Dziękuję za inspirację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak z ciekawości: które czytałaś, a które zapisałaś? ;)

      Usuń
  15. Wiele tytułów kojarzę.Chociaż wydaje mi się, że niektóre są zakodowane w mojej głowie jako filmy. Niestety bym się nie zdziwiła gdyby tak było, bo po prostu nie mam czasu na czytanie książek. Jednak skoro szykuje się długa przerwa świąteczna to wybiorę się wcześniej do biblioteki i wypożyczę parę książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może kojarzysz je z filmów, bo faktycznie spora część ma swoje kinowe adaptacje... Życzę miłego czytania, w takim razie ;)

      Usuń
  16. Kocham Nędzników w każdej wersji :) Bardzo polecam filmowy musical :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam ten filmowy musical i też mi się podobał ;)

      Usuń
  17. Stu kolejnych postów, a nawet dwustu! :)
    O rany, mnóstwo klasyki! Jesteś dla mnie wzorem do naśladowania! ♥ Od Ahern osobiście wolałam "PS Kocham Cię", ale co ja będę mówić, przy każdej innej pozycji albo się zgadzam, albo bardzo chciałabym przeczytać (m.in. "Smażone zielone pomidory", "Nędzników" czy "Annę Kareninę"!)
    Moje ulubione książki... Wiesz, że mam z tym pytaniem potężny problem? Na pewno "Gra o tron" jako majstersztyk opanowania setek postaci i ich historii, co wydaje się praktycznie niemożliwe. Uwielbiam "Dumę i uprzedzenie", kilka lżejszych pozycji z fantastyki, do których mam niewyobrażalny sentyment... O, dopisałabym także Moliera i "Tango" Mrożka, które ubóstwiam, i "Wesele"! U mnie do klasyki należy też zdecydowanie Harry Potter, "Stulecie chirurgów" Thorwalda, kilka książek pani Siesickiej i książki E. E. Schmitta - wszystkie te lektury zmieniły moje życie. ;)

    PS Nowe wydanie "Małych kobietek" od MG jest śliczne, ale od kiedy wydawnictwo napisało mi, że nie przewidują wydań kolejnych części, pałam miłością do Poradni K, która wyda dwie części. Co prawda nie jestem wielbicielką okładek filmowych, ale baaaardzo chciałabym przeczytać drugą część, zwłaszcza, że wybieram się na film! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :).
      Klasyka jest dla mnie najlepsza, najbardziej się w niej odnajduję, no, ale ja jestem taka trochę niedzisiejsza ;).
      "PS Kocham Cię" też lubię, o czym pisałam nawet niedawno na blogu, przy okazji premiery drugiej części tej historii, ale jakoś mam większy sentyment do wspomnianej "Na końcu tęczy".
      A wiesz, że nie czytałam ani nie oglądałam "Gry o tron"? Jakoś mnie nie ciągnie w te klimaty, ale nie wykluczam, że kiedyś przeczytam chociaż jeden tom, żeby mieć jakieś pojęcie o co w tym chodzi.
      Moliera też lubię, ale nie na tyle, żeby go tu wpisywać, "Tango" i "Wesele" to z kolei lektury niekoniecznie mi odpowiadające ;). Z kolei serię o Harrym Potterze darzę sentymentem, ale lubię jakoś mniej niż kiedyś. "Stulecie chirurgów" mam w planach, bo inną książkę tego autora wspominam bardzo dobrze.
      Pani Siesicka to dla mnie wspomnienie czasów wczesnonastoletnich, więc powieści tej autorki również darzę sentymentem, choć nie tak wielkim jak książki wspomniane na liście powyżej.
      O matko, zapomniałam o twórczości E.E. Schmitta, którego też przecież uwielbiam! Karygodny błąd...

      P.S. Widziałam ostatnio zapowiedź drugiej części "Małych kobietek" w takim ładnym wydaniu jak pierwsza od MG ;).

      Usuń
    2. Nie dziwi mnie ani trochę, że "Gra o tron" Cię nie ciągnie. Chociaż jestem jej wielką miłośniczką, to doskonale wiem i rozumiem, że nie jest to cykl dla każdego, pełen przemocy, brutalności...
      Hah, widać, że czytamy podobne lektury! ;) Choć może mamy ciut odmienne gusta, co w sumie uwielbiam, bo mogę poznawać nowe książki!
      To Schmitt będzie do następnego tego typu wpisu, bo życzę Ci żeby było ich jeszcze baaaaardzo wiele! :D

      PS Wiem właśnie, ja niestety też i jestem bardzo zła na wydawnictwo. Po co odpisali mi, że nie będzie...? Zagadka. Szkoda, bo nabyłabym ich piękne wydanie, a tak stracili klientkę.

      Usuń
    3. Właśnie mnie ta brutalność i przemoc odstrasza, ja wolę książki delikatniejsze ;).
      PS To prawda, zachowali się nieładnie... Ja może będę miała okazję czytać ten drugi tom dzięki Bookhunter.pl, a jak nie to też kupię to wydanie od Poradni K, bo z tego co zrozumiałam, to oni wydają oba tomy w jednej książce ;)

      Usuń
  18. Kilka z nich i ja czytałam...ale mniej niż więcej. Gratuluję 100 wpisu i życzę kolejne :) Książki są dobrymi przyjaciółmi, ale jak widać łączą też ludzi... można rozmawiać można wymieniać opinie i można wspólnie przeżywać książkowy świat. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, dziękuję ;). To prawda, książki łączą ludzi!

      Usuń
  19. Wybór ulubionej ksiazki nie jest łatwy, ale też kiedyś myślałam, by zrobić tego typu wpis i wypisać kilka bliskich mojemu sercu. Przyznaję, ze niewiele z wymienionych przed Ciebie tytułów czytałam. Część znam i po prostu mam w planach przeczytać a inne, myślę że gdzieś sobie pozapisuję na przyszłość.
    Jedną z Twoich również uznaję za ulubioną, a mianowicie Cień Wiatru, choć jeszcze bliższa mojemu sercu była Gra Anioła. Przypadkiem to od niej zaczęłam przygodę z autorem.
    Dodatkowo po prostu muszę, choć banalnie wymienić Pottera, bo stworzył mój świat. Z nim dorastałam, choć już wcześniej kochałam czytać, to przy Potterze weszłam na stopień maniactwa książkowego :P, zaczęłam też pisać.
    Poza tym chyba łatwej mi wymienić autorów Lovecraft, Goethe, Gaiman, Piekara. Najwięcej chyba obracam się w fantastyce :), choć i w innych gatunkach są perełki. Może kiedyś porządnie się zastanowię i wypiszę najważniejsze dla mnie tytuły :)
    No a teraz przejdę do sedna, gratuluję i życzę 100, 200, 300 następnych postów i samych wspaniałych powieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za podzielenie się swoimi ulubionymi książkami i autorami ;). Ja z fantastyką nie jestem zaprzyjaźniona, rzadko, bardzo rzadko sięgam po książki w tym gatunku...
      A Harry Potter to chyba seria ważna dla wielu osób z naszego pokolenia, można powiedzieć, że się wychowaliśmy na tych książkach ;)

      Usuń
  20. Jodi Piccoult, Harlan Coben, Jojo Moyes - tych autorów także lubię. Z serii znam tylko "Anię" i przeczytałam chyba wszystkie (a może ostatniej nie czytałam?) książki w podstawówce. To od niej zaczęło się moje czytanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja "Anię" do tej pory uwielbiam i często do niej wracam ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz i każdy głos w dyskusji.