99. Nietypowa biografia nietypowej kobiety, czyli "Masz na imię Camille" Agnieszka Stabro
Dziś kilka słów o książce, która należy do lubianych przeze mnie opowieści o ciekawych kobietach. Przeczytałam ją już chyba miesiąc temu, ale nie miałam okazji podzielić się z Wami moją opinią. Szkoda by było jednak nie napisać kilku słów, bo jest to książka nietypowa, a i postać o której opowiada jest mało znana, a tak niezwykła...
tytuł: "Masz na imię Camille"
autor: Agnieszka Stabro
data wydania: 18. września 2019 r. (drugie wydanie)
wydawca: Wydawnictwo MG
liczba stron: 400
kategoria: powieść biograficzna (?)
uwagi:
*czytałam drugie wydanie, nowsze, nie wiem czy się różni od pierwszego czymś poza okładką.
"Niewiele, Camille, po tobie zostało: parę zdjęć, kilka archiwalnych fotografii, listy, relacje innych, rzeźby... Zbyt mało, aby móc opowiedzieć twoje życie, a jednak próbuję, szukam do niego klucza, chcąc zwrócić cię światu, zamienić z tobą parę słów, chociaż doskonale wiem, że odpowie mi cisza i twoje tajemnicze, chmurne spojrzenie, kryjące w sobie tyle światów..."
Są tacy artyści, o których wie i pamięta cały świat, o których się mówi i pisze, których się ciągle wspomina, ale są też tacy nieco zapomniani, za mało doceniani, a przecież również tworzący sztukę. Camille Claudel jest właśnie taką mało znaną postacią, którą osoby spoza świata rzeźby kojarzą raczej w kontekście Auguste Rodina, z którym połączył ją szczególny romans - pełen miłości do sztuki, ale i niszczący oboje...
Agnieszka Stabro w swojej książce "Masz na imię Camille"chciała opowiedzieć więcej o tej postaci, przypomnieć ją współczesnym, oddać swego rodzaju hołd, a także po ludzku zrozumieć. Zabrała się do tego w sposób szczególny, tworząc wyjątkowo nietypową opowieść o tej nietuzinkowej rzeźbiarce. To nie jest bowiem sucha biografia z datami i faktami, a raczej zbeletryzowana historia, w formie listu autorki do samej Camille Claudel.
Camille była artystką, wielką kobietą, geniuszem, ale i jej biografce nie brakuje pewnego rodzaju polotu, elokwencji, smaku w jakim opowiada jej historię. Podstawą tej opowieści są inne publikacje na temat tej rzeźbiarki, ale pani Stabro wzbogaciła je o listy pisane przez samą genialną rzeźbiarkę i do niej, a także o własne wyobrażenia, doświadczenia, badania w tej kwestii oraz ilustracje. Listy przytaczane są w treści książki, ale znajdują się również na końcu tej publikacji, dzięki czemu można dowiedzieć się jeszcze więcej o tej postaci. A to wszystko powoduje, że obraz malowany słowem przez autorkę jest wielobarwny, pełen życia i różnorodnych emocji.
Pani Stabro czaruje słowem, z wielkim artyzmem snuje swoją opowieść, ubarwiając ją własnymi przypuszczeniami i domysłami. Nie chce tylko opowiedzieć o losach Camille, chce ją poznać, zrozumieć, wczuć się w jej sytuację, jej trudne położenie. Jest nią zafascynowana, podziwia ją, współczuje jej, wczuwa się w jej myśli, przeżycia. Próbuje opisać co czuła w takim codziennym życiu, ale też zwraca uwagę na kontekst społeczny jej sytuacji, a mianowicie na totalne zmaskulinizowane środowisko artystów-rzeźbiarzy oraz utrudnienia płynące z ograniczeń płci i roli kobiety w społeczeństwie końca XIX wieku.
"Czy moje słowa kierowane do ciebie mają jakikolwiek sens, skoro nie odpowiadasz? Dla kogo je piszę? Dla ciebie? Dla innych? Dla siebie Czy nasze spotkanie ponad sto lat później można nazwać rozmową?"
Mam jednak mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Męczył mnie nieco ten nietypowy sposób narracji, a szczególnie częste zwroty autorki w kierunku bohaterki, te pytania retoryczne. Rozumiem tę stylizację, szanuję autorkę za tę oryginalność, ale mnie po prostu to drażni. Mam wrażenie, że przez takie bezpośrednie zwroty do Camille, że ta książka staje się zbyt osobista, zbyt intymna w kontekście relacji autorki i opowiadanej przez nią historii. Brak mi nieco takiego dystansu, trochę spojrzenia od strony bardziej obiektywnej. Niemniej, to tylko moje prywatne odczucia, być może taki sposób opisywania losów Camille Claudel będzie odpowiadać innym czytelnikom.
"Masz na imię Camille" to nie jest lekka i rozrywkowa lektura, bo i życie jej bohaterki było trudne, pełne wyrzeczeń, smutku, rozpaczy, ale też miłości, namiętności i przede wszystkim, sztuki. Jest to książka dość ponura, nawet nieco depresyjna, właśnie z powodu jakże trudnego życia Camille. Nie spodoba się każdemu, ale jeżeli już zdecydujecie się sięgnąć po tę publikację, na pewno docenicie kunszt autorki, a także zainteresuje was ta genialna, choć nieszczęśliwa rzeźbiarka i pamięć o niej nie zaginie...
Za możliwość poznania opowieści o tej niezwykłej postaci dziękuję Wydawnictwu MG oraz portalowi Bookhunter.pl, gdzie również pojawiła się moja recenzja.
*****
Tymczasem zbliżam się do jubileuszowego, setnego wpisu na blogu i chciałabym, żeby był on nieco inny niż wszystkie. Mam już pewien pomysł, ale chętnie dowiem się czy jest coś, co chcielibyście przeczytać we wpisie nr 100 ;).
Zapraszam do komentowania i podawania propozycji.
Nie przepadam za biografią mi, ale ta jakoś mnie zainteresowała, więc będę miała ją na uwadze. 😊
OdpowiedzUsuńTo raczej powieść biograficzna, nie sucha biografia ;)
UsuńNie słyszałam do tej pory o tej artystce, ale po Twojej recenzji biografii wyszukałam jej kilka prac w Internecie. Sama aktualnie czytam biografię jednej autorki, której twórczość bardzo sobie cenię.
OdpowiedzUsuńKsiążki jak narkotyk
Właśnie ja też nie znałam do tej pory Camille Claudel i dzięki tej książce się o niej dowiedziałam ;).
UsuńOoo a czyją konkretnie biografię czytasz? ;)
Jestem ciekawa tego nietypowego stylu narracyjnego. To mało spotykany zabieg.
OdpowiedzUsuńWłaśnie ja się po raz pierwszy spotkałam z taką narracją w formie listu do bohaterki.
UsuńHm... sama nie wiem i nawet nie wiem czy słyszałam o tej kobiecie :) Niemniej biografie to nie mój gatunek :)
OdpowiedzUsuń100 wpis.. piękny wynik, którego Ci gratuluję i życzę kolejnych 100-tek :*
Fajnie, że masz już pomysł na wpis - z pewnościa będzie ciekawy:)
Mój pomysł? Przepraszam ale w tej chwili nie mam :(
Pewnie nie słyszałaś, bo to mało kto o niej słyszał, a jeśli już to w kontekście jej związku z Rodinem.
UsuńDzięki ;)
Nawet nie wiem z kim ;)
Usuń:*
Rodin to znany francuski rzeźbiarz XD. Ja się nie znam na sztuce, a o nim słyszałam ;)
UsuńJ nawet nie slyszałam ;P
UsuńTo możesz nadrobić ;)
UsuńSzczerze? NIe śpieszno mi :)
UsuńNie będę więc zachęcać ;)
Usuń:)
Usuńno i mamy coś dla mnie... życiem malowane. Pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuńDoczekałaś się na coś bardziej w Twoich klimatach ;)
UsuńLubię takie zwroty do czytelnika :)
OdpowiedzUsuńTu akurat są zwroty do bohaterki ;)
UsuńZawiłe życie bohaterki - to i ciekawa książka. Ja za biografiami nie przepadam, chyba, że tak jak ta są zbeletryzowane. Myślę, że ze wspomnianą narracją bym sobie poradziła.
OdpowiedzUsuńTa jest właśnie zbeletryzowana, ale jak nie jesteś fanką biografii, to lepiej odpuść, bo szkoda, żebyś się męczyła przy czytaniu ;)
UsuńZ przyjemnością przeczytałam Twoją recenzję, jednak z polecenia nie skorzystam. Nie lubię czytać biografii, jestem zbyt zajęta własnym życiem, żeby zajmowac się życiem innych. Na palcach jednej ręki policzyłabym ludzi, którzy fascynują mnie na tyle, żeby o nich czytać, tak że ten tego....
OdpowiedzUsuńJa akurat lubię czytać o życiu innych, ale rozumiem, że Ciebie to nie interesuje, więc nie będę zachęcać ;).
UsuńNigdy nie słyszałam o tej pani :)
OdpowiedzUsuńTo może ta książka byłaby dobrą okazją, żeby dowiedzieć się więcej? ;)
UsuńTo w sumie smutne, że życie zdolnej artystki zostało zepchnięte wyłącznie do jej romansu. Dobrze, że powstała ta książka i tak jak napisałaś "oddaje hołd artystce"
OdpowiedzUsuńWiesz, ten romans z Rodinem był ważną częścią jej życia i w pewnym sensie ją definiował, ale masz rację, nie można pomijać jej jako osoby. I ta książka po to właśnie powstała.
UsuńChętnie przeczytam tę książkę, skoro mówisz, że warto :)
OdpowiedzUsuńWarto. To jest taka inna książka, zupełnie niepodobna do typowych biografii..
Usuń