97. Powieściowy koszmarek, czyli "Kształt nocy" Tess Gerritsen
Opowiem Wam dziś o moim wielkim książkowym rozczarowaniu... Bardzo długo zastanawiałam się co napisać o tej powieści, biłam się z myślami, poprawiałam zdania, ale i tak nie napisałam wszystkiego, co chciałam przekazać. Nie umiem bowiem ująć słowami ogromu mojego rozczarowania...
Kilka lat temu zaczytywałam się w twórczości Tess Gerritsen, autorki interesujących thrillerów medycznych. Nie były to książki ambitne, czy jakieś szczególnie wartościowe, ale napisane były w porządku, miały interesującą fabułę, dużo się w nich działo, przyjemnie spędzałam z nimi czas. Kiedy więc dowiedziałam się, że ta autorka wydała nową powieść, wiedziałam, że ją przeczytam, nastawiłam się bardzo pozytywnie i spotkała mnie niemiła niespodzianka...
UWAGA - WPIS MOŻE ZAWIERAĆ SPOJLERY!
tytuł: "Kształt nocy"
tytuł oryginału: "The shape of night"
autor: Tess Gerritsen
tłumaczenie: Jerzy Żebrowski
data wydania: 1. października 2019
data polskiego wydania: 16. października 2019 r.
wydawca: Wydawnictwo Albatros
liczba stron: 352
kategoria: teoretycznie thriller, a praktycznie...
uwagi:
*zawiera sceny erotyczne,
*zawiera wątki paranormalne.
Najpierw kilka słów o treści: Ava jest pisarką, pisze książki kucharskie. Po pewnych trudnych przeżyciach postanawia wynająć na kilka miesięcy dom w małej miejscowości, gdzie mogłaby w spokoju ukończyć najnowszą książkę. Przypadek, albo może przeznaczenie, sprawia, że trafia do Strażnicy Brodiego, pewnej tajemniczej posiadłości położonej na wybrzeżu. Okazuje się, że dom ma swoje wyjątkowo mroczne sekrety, a Avie grozi śmiertelne niebezpieczeństwo...
Opis brzmi ciekawie, kojarzy się z klimatami z prawdziwego dreszczowca - opuszczony dom, tajemnice z przeszłości, samotna kobieta... A tymczasem w tej historii trudno uświadczyć atmosfery grozy. Tak naprawdę wyszedł z tego dość słaby romans paranormalny z wątkami w stylu uwielbianego przez niektóre kobiety pana Greya (nie czytałam tej serii, ale wiem co w niej mniej więcej było, stąd moje porównanie ;)) z maleńką nutą tajemnicy, która jednak nie wzbudza żadnych emocji.
Już pomijając już wyżej wymienione, wyjątkowo niesmaczne wątki, w których bohaterka odbywa intymne spotkania z duchem w jego "ukrytej alkowie", to jest to książka po prostu zła, bez pomysłu, bez tego typowego dla autorki stylu. Gdybym nie wiedziała kto napisał te powieść, pomyślałabym, że to jakaś radosna twórczość z Wattpada...
Główna bohaterka należy do znanego gatunku postaci książkowych - samotna kobieta z przeszłością i grubym kotem, pisarka, na dodatek nadużywająca alkoholu. Ucieka ona od swoich demonów do tajemniczego domu, który udaje jej się wynająć, aby dokończyć swoją książkę kucharską. A w tym domu dzieją się dziwne rzeczy, które na początku ją przerażają, a potem wręcz zachwycają. Nie jest to postać wyjątkowo inteligentna, ani specjalnie interesująca, raczej dość stereotypowa, mimo swojego dziwnego zauroczenia duchem.
O pozostałych bohaterach nie wiadomo prawie nic, jeśli już się pojawiają, to praktycznie w tle, bez szerszego opisu, czy zagłębienia. Jest kilka postaci, które widać nieco bardziej, ale i tak są one dość papierowe, bez charakteru. Więcej uwagi autorka poświęciła Strażnicy Brodiego i muszę przyznać, że opis tej tajemniczej posiadłości jest dość udany, na tyle, że wzbudza zaintrygowanie, ale też działa na wyobraźnię czytelnika. To chyba najbardziej udana część powieści.
Sama historia nie ma w sobie niczego, co by powodowało, że nie można się od niej oderwać. Jest dość prosta, choć w pewnym sensie pokręcona, raczej niespotykana, ale nie wciągająca, bez większych emocji. Dopiero pod koniec nieco przyspiesza, by zakończyć się w sposób niekoniecznie przewidywalny, ale też niesatysfakcjonujący, pozostawiający jednak nieco tajemnicy.
Język narracji jest prosty, lekki, przewidywalny, nieskomplikowany, bez jakichś stylistycznych fajerwerków. Nie ma więc w tej kwestii żadnego zaskoczenia, ale nie znajdzie się też nic do skrytykowania. Ot, zwykła, prosta opowieść, bez pazura, trochę mało w stylu autorki.
"Kształt nocy" jest jednak moim czytelniczym rozczarowaniem. Znając twórczość autorski spodziewałam się bowiem czegoś bardziej zaskakującego, niestereotypowego, efektownego, powieści, która mnie pochłonie bez reszty. Oczekiwałam również większego zagłębienia się w psychikę postaci występującej w tej opowieści, bardziej interesującej historii, szybszej akcji. Dostałam za to książkę dość dziwną, z nieciekawą główną bohaterką i niekoniecznie interesującą , pokręconą historią. Gdyby to była powieść innego autora, być może oceniłabym ją wyżej, jednak po Tess Gerritsen spodziewałam się czegoś więcej...
Mimo wszystko dziękuję wydawnictwu Albatros za możliwość przeczytania tej książki, a także portalowi Bookhunter.pl, gdzie również znajdziecie moją recenzję.
*****
Zostawiam Was z tą niepochlebną recenzją, ale obiecuję, że niedługo pojawi się opinia o znacznie lepszej książce ;).
Tymczasem, chciałam też powiadomić, że powoli przenoszę się z portalu Lubimy Czytać na portal Nakanapie.pl, z uwagi na niekoniecznie pozytywne zmiany jakie się pojawiły na tym pierwszym. Jeśli więc chcecie mnie obserwować w nowym miejscu, to po lewej stronie jest wklejka z tegoż portalu, a dla leniwych link do mojego profilu jest TU - zapraszam ;).
Szkoda, że tym razem poczułaś zawód ale jak sama mi wspominałaś nie zawsze trafiamy na dobre książki - oby takich jak najmniej....
OdpowiedzUsuńNiestety zmiany na LC mnie również nie przypadły do gustu - na razie korzystam jeszcze ze starej wersji ale co będzie potem nie wiem....
To prawda, czasem się trafia na lepsze, a czasem na gorsze książki... Tylko tu rozczarowanie jest większe, bo autorkę znam i lubię...
UsuńJa jeszcze nie usunęłam konta na LC, cały czas jeszcze mam je aktywne, ale korzystam ze starej wersji serwisu. Jak ją wyłączą, to usunę konto. A nakanapie.pl nie jest może idealnym portalem, ale jak na ten moment mi się podoba, bo jest tam przejrzyście i prosto, bez udziwnień i reklam na pół strony. Nawet mi przetransferowali biblioteczkę z LC, więc w ogóle jestem zadowolona ;)
Każdy autor ma te "lepsze" i "słabsze" książki....
UsuńJa też nie usuwałam - jak nic się nie zmieni na "lepsze" z LC to chyba sama zrezygnuje - na razie stara wersja to "wybawienie" ale co będzie potem? Nie wiem... Nie wiem czy założę nowe konto na nowym portalu.. bo jest jeszcze bibloteka.net czy coś takiego... A można do nakanapie przenieść biblioteczkę? Z recenzjami i ocenami?
To prawda, każdy autor ma lepsze i słabsze dzieła, ale tu akurat przepaść jest duża...
UsuńNa biblionetce kiedyś byłam, z niej się przeniosłam na LC, ale jakoś nie chce wracać. Jestem jeszcze oczywiście na Bookhunter.pl, z tym, że tam też nie wszystko mi odpowiada, ale przynajmniej jest bardziej przejrzyście niż na LC.
Tak, ludzie od tego portalu Nakanapie.pl przerzucą Ci wszystko, całą biblioteczkę, oceny i opinie też. Tylko trzeba poprosić ;)
No nieciekawie... autorka chyba miała gorszy dzień
UsuńJa zastanawiam się czy w ogole udzielać się w takich portalach.... zmiany nie zawsze są dobre chociaż te na LC niektórym odpowiadają...
O to ciekawe z tym Nakanapie. A tam też daje się plusiki za oceny? :)
Oby przy pisaniu kolejnej książki miała dobry dzień ;)
UsuńDla mnie takie portale są przydatne, bo pozwalają mi na uporządkowanie lektur, a także na poznanie nowych, ciekawych książek ;).
Są serduszka zamiast plusików ;). I jest fajna opcja, że można skomentować czyjąś recenzję.
Trzymamy kciuki :)
UsuńJa zapiski prowadziłam w zeszycie ale od jakiegoś czasu tego nie robię bo mi się nie chce xD
O można skomentować? Czyli wdać się w dyskusję :)
No właśnie, mnie również się nie chce prowadzić zapisków w zeszycie, dlatego takie portale są dla mnie przydatne ;).
UsuńTak, można skomentować, tak jak na blogu :)
A ja lubię.. to trzeba lubić... mam do tego sentyment :)
UsuńSuper :D I co ludzie komentują? :D
Komentują, choć dość rzadko ;)
UsuńBoją się xD
UsuńJa znam kilka książek autorki i zawsze byłam z nich zadowolona. Szkoda, że tak aż tak rozczarowuje. A jeśli chodzi o LC to nie mogę się odnaleźć w nowej wersji. I też nie wiem jak to będzie.
OdpowiedzUsuńWłaśnie ja też byłam zawsze zadowolona z powieści pani Gerritsen, stąd tym większe moje rozczarowanie przy tej książce...
UsuńNiestety, zmiany na LC są dla wielu osób niezrozumiałe i niepotrzebne...
Miałam ochotę przeczytać tę książkę, ale czytam tak dużo negatywnych opinii na jej temat, że chyba sobie jednak odpuszczę.
OdpowiedzUsuńI nic nie stracisz jak odpuścisz...
UsuńNajwidoczniej autorka chciała pójść na bieżącą modą. Romanse paranormalne chyba jeszcze ciągle na czasie. Niestety nie wyszło jej to na dobre. Szkoda, że opis właściwie nie mówi o czym będzie ta książka tak naprawdę. łatwiej byłoby uniknąć rozczarowania.
OdpowiedzUsuńMnie też nie podobają się zmiany na Lubimy Czytać ale jakoś powoli się do nich przyzwyczajam :)
Wątki paranormalne i takież romanse są faktycznie na czasie, ale ta autorka pisze zupełnie inne książki, głównie thrillery medyczne, stąd widocznie nie odnajduje się za bardzo w tym gatunku...
UsuńJa próbowałam się przyzwyczaić, ale mnie aż oczy bolą od tej nowej strony, nie mówiąc już o tym, że dla mnie jest przepakowana i niepraktyczna. Wolę prostsze rozwiązania ;)
Wątki paranormalne to już mnie kupuje, ponieważ uwielbiam takie :D
OdpowiedzUsuńZAPRASZAM NA BLOGA
Wątki paranormalne w dobrym wykonaniu pewnie są ciekawe, w tej książce były po prostu dziwne... Ale co kto lubi ;)
UsuńNiekoniecznie moje klimaty, więc sobie odpuszczę. O tym drugim portalu nie słyszałam wcześniej :)
OdpowiedzUsuńwww.whothatgirl.pl
I nic nie stracisz odpuszczając sobie tę książkę ;)
UsuńSzkoda, że lektura jest rozczarowująca.
OdpowiedzUsuńTeż mi przykro z tego powodu, zwłaszcza, że jest to dzieło autorki, którą zawsze lubiłam...
UsuńCzasem i na taką słabą książkę się trafi...
OdpowiedzUsuńNiestety, ale tym większe jest moje rozczarowanie, że to długo oczekiwana książka autorki, którą zawsze lubiłam...
UsuńTeż nie lubię scen erotycznych w książkach. Moje podejście jest takie, że im mniej wiemy, tym bardziej jest to interesujące ;) Dlatego niekoniecznie chcę czytać o tym, kto co i jak robił... Najbardziej podobają mi się takie wstawki jak w "Przedwiośniu" Żeromskiego (aż wzięłam z półki książkę, żeby znaleźć ten przypis autora):
OdpowiedzUsuń"Pruderia autora i głęboki szacunek wobec pruderii czytelni-ka(-czki), a nade wszystko czołobitność wobec superpruderii krytyka, nie pozwala na przytoczenie szczegółów i perypetyj tego wieczora, które się dokonały w zamkniętym na klucz pokoju pani Laury."
Czy nie jest to bardzo wymowne? I według mnie tyle wystarczy :)
Przyznam szczerze, że nie za bardzo lubię się z "Przedwiośniem", ale przytoczony przez Ciebie fragment jest bardzo w punkt i szalenie mi się podoba! Fajnie wybrnął z tego Żeromski, zabawnie i z dystansem :). I zdecydowanie tyle wystarczy.
UsuńJakbym chciała sobie czytać co tam ludzie robią w zaciszach sypialni, to bym sięgnęła po erotyk, ale że mnie nie obchodzą cudze łóżka, to zawsze się irytuję na sceny erotyczne w książkach...
Jak wiesz bardzo lubię książki tej autorki, dalej kontynuuje czytanie serii ,,Anatomia zbrodni'', ale też czekałam na jej nową książkę i każda kolejna recenzja spędza mi sen z powiek. Zwłaszcza, że zazwyczaj zgadzam się z Twoją opinią. Chyba będę musiała ostudzić swój zapał, albo nawet jeszcze odłożyć tą książkę na później.
OdpowiedzUsuńJak weszła nowa wersja LC to większość osób ją zachwalała, bo była idealna na urządzenia mobilne i się tak głupio czytałam, że oczywiście ja zacofana, wybrzydzam, rzucając szybko okiem na komentarze widzę, że nie tylko ja dalej używam starej wersji. Nie wiem czy się do tej nowej przyzwyczaję.
Niestety, ja też czytałam słabe opinie zanim sięgnęłam po książkę, więc niby wiedziałam, że będzie słabo, ale nie spodziewałam się, że aż tak. I dlatego mi smutno... Jeśli zdecydujesz się na sięgnięcie po "Kształt nocy", to z przyjemnością się dowiem co Ty o niej sądzisz, właśnie jako osoba, która tak jak ja, zna i lubi poprzednie książki autorki ;).
UsuńJa korzystam z LC na komputerze, więc wersja mobilna niekoniecznie jest dla mnie ;). Ale nie tylko my dwie narzekamy na tę nową wersję strony, czytam i słyszę wiele negatywnych komentarzy na ten temat. Dobrze, że jest jeszcze ta stara wersja, dopóki jej nie wyłączą zupełnie, to będę z niej korzystać ;).
Wow. A miałam wkrótce zapoznać się z twórczością tej pani. Już wiem od czego nie zaczynać :D
OdpowiedzUsuńZdecydowanie to nie jest dobra książka na pierwsze spotkanie z autorką . Na kolejne w sumie też nie ;). Najlepiej ją pominąć milczeniem i zacząć od cyklu Isles/Rizzoli.
UsuńLubie książki Tess, lubię tez romanse i thrillery paranormalne, ale w "Kształcie nocy" ewidentnie czegoś zabrakło. No cóż, poczekam na kolejną książkę tej autorki, oby była lepsza :)
OdpowiedzUsuńJa się trochę boję kolejnych książek autorki, skoro tym razem wyszedł jej taki mały gniot... Ale zobaczymy co przyniesie przyszłość ;)
UsuńNie moje klimaty. Czekam na moje klimaty :) Dobrego dnia pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJak widać, okazało się, że to nie są też moje klimaty ;). Również pozdrawiam i życzę miłego dnia ;)
UsuńJa jeszcze nic tej autorki nie czytałam, ale planuję zacząć od jej starszych książek.
OdpowiedzUsuńSzkoda, że się rozczarowałaś :( największe zawody chyba są w stanie sprawić autorzy, których lubimy czytać bardzo... Ma się już określone oczekiwania.
To bardzo dobry plan, bo starsze książki pani Gerritsen są naprawdę w porządku ;).
UsuńZgadzam się, jeśli ulubiony autor pisze jakiś powieściowy koszmarek, to rozczarowanie czytelnika jest większe, niż gdyby sięgnął po słabą książkę nieznanego pisarza. I tak też było w moim przypadku...
Cóż...widocznie wielu autorów ma lepsze i gorsze książki. W sumie czasem żałuję, że wydawcy przepuszczają te słabsze, które można np. dopracować. Chociaż pewnie wszystko rozbija się o kasę...jak wszędzie.
OdpowiedzUsuńTeż tak myślę, chodzi o to, żeby jak najwięcej zarobić...
UsuńNie zawsze trafiamy na dobre książki, trudno to przewidzieć przed czytaniem 😉 Ja czytałam jedną książkę tej autorki. Pamiętam, że nie była zła, ale dobra chyba też nie, bo szczegółów nie pamiętam
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
subjektiv-buch.blogspot.com
Wiadomo, że nie zawsze człowiek trafi na dobra książkę, ale sięgając po nową powieść autora, którego się lubi, zawsze ma się nieco podwyższone wymagania ;). Stąd, kiedy jest tak słabo, jak w tym przypadku, tym większe jest rozczarowanie...
UsuńRównież pozdrawiam ;)
Ja chyba czytałam jedną książkę autorki, ale już dawno, może się skuszę i przeczytam coś jej pióra ale może wezmę się za inny tytuł...
OdpowiedzUsuńZdecydowanie sięgnij po inny tytuł. Polecam Ci serię "Isles/Rizzoli" ;)
UsuńJa mam za sobą same genialne książki Tess Gerittsen, dlatego smutno mi czytać taką recenzję. Ale wiele takich krąży po Instagramie i blogach, dlatego wątpię, czy sama sięgnę.
OdpowiedzUsuńNiestety, mnie było smutno czytać tę książkę z tego samego powodu :(
UsuńOj to niezbyt optymistyczna wiadomość. Kupiłam tę książkę mojemu mężowi, który uwielbia Tess. Ciekawe jak on ją odbierze.
OdpowiedzUsuńSkoro jest fanem, to faktycznie może się poczuć rozczarowany :(
UsuńZawiodła mnie ta książka. Gdy zobaczyłam, że jest nowa książka Tess, od razu rzuciłam się do czytania. I doczytałam, ale była po prostu beznadziejna. A samą autorkę uwielbiam i przeczytałam większość jej książek. Coś tu poszło ewidentnie nie tak, jak powinno...
OdpowiedzUsuńZgadzam się, to chyba największe rozczarowanie roku... Zupełnie, jakby kto inny napisał tę książkę...
Usuń